02-01-2020 » Powiat i region

Życie to zmiana. O mechanizmach obronnych.

Tekst: Alicja Inoue

„…zaczynaliśmy rozumieć, że gdyby nie istniały racjonalizacja, sublimacja, wyparcie, te wszystkie sztuczki, którymi raczymy samych siebie, że gdyby można było spojrzeć na świat bez żadnej ochrony, uczciwie i odważnie – pękłyby nam serca.”

„Dowiedzieliśmy się na tych studiach, że jesteśmy zbudowani z obron, z tarcz i zbroi, jesteśmy miastami, których architektura sprowadza się do murów, baszt, fortyfikacji – państwami bunkrów”. Olga Tokarczuk

Życie to rzeka zmian. Zmian dużych i zmian małych. Przyjemnych i przykrych. Oczekiwanych i nieprzewidzianych. Na przestrzeni naszego życia zmienia się wszystko: nasze otoczenie, krajobraz, ludzie wokół nas, zmienia się nasza psychika oraz nasze ciało. Świat jest w ruchu, a im jesteśmy starsi, tym bardziej nie lubimy tego, że świat wiruje w niepojętym dla nas tempie. Dokąd to wszystko zmierza? Czy czeka nas upadek? Nie tylko współcześnie, ale już w starożytnym Rzymie narzekano: „ah ta dzisiejsza młodzież, cóż z niej będzie”, próbując w tym obwinianiu młodych (młodzi to nowa energia, nowe idee) powstrzymywać to, co nieuchronne; zmiany. Najwygodniej nam pozostać w swojej tzw. strefie komfortu. W miejscu znanym i bezpiecznym. Poprzez „miejsce” mam na myśli nie tyle fizyczne położenie i szlaki, jakimi chadzamy, ale przede wszystkim psychiczne nastawienie do świata, czyli to, jakimi ścieżkami wędrują nasze myśli, jakie przekonania wytworzyliśmy oraz jakie emocje i strategie temu towarzyszą.

Mechanizmy obronne – bo o nich dzisiaj piszę – to strategie umysłu, które stosujemy w celu poradzenia sobie z trudnymi dla nas sytuacjami, traumą, nieakceptowanymi popędami czy pragnieniami. Uruchamiamy je często w obliczu zmian, których nie lubimy, również aby poradzić sobie z lękiem, frustracją, poczuciem winy, żałobą, głębokim smutkiem. Samo pojęcie mechanizmów obronnych wprowadził Zygmunt Freud, twórca klasycznej psychoanalizy. Freud rozwijał swoje koncepcje w czasach (1895-1923 r.), gdy w szpitalach psychiatrycznych prędzej torturowano pacjentów (elektrowstrząsy, lodowate kąpiele, farmakoterapia, izolacja, unieruchamianie) aniżeli im pomagano i traktowano poważnie, a „terapia mówiona” była nowością w zachodnioeuropejskich kręgach naukowych. Jako ciekawostkę dodam, że w krajach arabskich w tym samym czasie pacjenci z chorobami psychicznymi spędzali czas wypoczywając w pięknych ogrodach, co było elementem terapii. Minęły dekady, psychiatria i psychoterapia ewoluowały do współczesnej formy, powstały różne szkoły i nurty terapeutyczne, opierające się na specyficznych dla siebie konstruktach teoretycznych i technikach leczenia, a niektóre teorie Freuda zupełnie się zdezaktualizowały. Jednak klasyfikacja strategii i technik obronnych przetrwała do dziś, stanowiąc pomocne narzędzie w procesie terapii i próbie lepszego zrozumienia ludzkiej psychiki.

Poniżej moja próba interpretacji niektórych z nich.

Wyparcie

To usunięcie ze świadomości tego, co bolesne i trudne.

Pan Karol wyparł wspomnienia o tym, że wielokrotnie był bity przez matkę i doznawał upokorzeń jako dziecko. Obecnie z byle powodu złości się na żonę, krzyczy na nią i ją poniża, przez co dręczy go poczucie winy, ale nie umie opanować swojej porywczości. Ma żal do żony, że czegoś od niej nie dostaje, ale nie umie wyjaśnić, czego. W rezultacie sięga po alkohol, aby nieco odpocząć od trudnych emocji, jakich doświadcza. W lepsze dni nie porusza tematu awantur i picia, a więc wypiera problem, autentycznie nie pamięta wulgaryzmów, jakich użył i kłóci się z rodziną, że mu coś wmawiają. Także w firmie, w której pracuje ma kłopot, gdyż współpracownicy zarzucają mu złośliwe zachowanie wobec klientów. Pan Karol zupełnie się z tym wszystkim nie zgadza, czuje się atakowany, i to bezpodstawnie. Wypiera z pamięci swoje zachowania, których się wstydzi. Miał też udać się do lekarza po poradę, ale zapomniał o terminie wizyty. Wyparł…

Racjonalizacja

To samooszukiwanie i usprawiedliwianie (siebie lub innych), nawet gdy nie ma ku temu przesłanek.

Żona pana Karola, Krysia, jest bardzo zmęczona zachowaniem męża. Żałuje, że tak szybko się związała, żal jej straconych lat. Koleżanki w pracy doradzają jej, by odeszła od męża, albo jakoś zawalczyła o siebie. Krysi brakuje już sił, traci nadzieję na radosne życie. Boi się zmiany, w końcu ma pod opieką nastoletniego syna, za mało zarabia, bo pracuje dorywczo, a dom, w którym mieszka jest własnością teściów. Krysia nie potrafi też pozostać sama, boi się ciemności i nie zaśnie w pustym domu. Kiedyś, gdy mąż z synem wyjechali na biwak, Krysia wzywała sąsiadkę, bo niemal wpadała w panikę, tak bez powodu. Krysia nie znosi poczucia bezradności i lęku, więc od jakiegoś czasu wszystkim znajomym opowiada, jakim dobrym mężem jest Karol. Znajduje całkiem  sensowne argumenty wyjaśniające picie męża, w końcu to wszystko przez jego stresującą pracę i ludzi, tak bardzo nieżyczliwych. Gdyby byli trochę milsi, sytuacja wyglądałaby inaczej. Ostatnio syn Bartek poskarżył się na ojca. Krysia się bardzo zezłościła, po czym skrytykowała syna, że za mało pomaga ojcu w pracach domowych, a za dużo siedzi przy komputerze, na dodatek jest niewdzięczny, czyż nie pamięta jak dobrze bawili się na biwaku, ile czasu ojciec mu przecież poświęcił? Krysia, aby uciec od niemiłej i przerastającej ją atmosfery w domu, zmienia swoje godziny pracy w pobliskim sklepie, biorąc popołudniową zmianę. Tłumaczy to tym, że jest typem „sowy”, a wieczorne powroty piechotą do domu, gdy autobusy już nie jeżdżą, dobrze jej służą.

Intelektualizacja

To przetwarzanie treści na poziomie intelektualnym, przy jednoczesnym odcięciu się od własnych potrzeb i uczuć. To poruszanie tematów zastępczych, zamiast tych aktualnie istotnych.

Bartek, syn Krysi i Karola, ma 15 lat. Jest cichym i spokojnym chłopcem. Z wielkim zaangażowaniem czyta książki o tematyce kosmosu. Interesuje się też żywo militariami – potrafi godzinami grać w strategiczne gry wojenne, dyskutować z kolegami o swojej pasji. W szkole jest dobrym uczniem, świetnie radzi sobie w sporcie. Nie rozmawia o tym, co czuje. Gdy raz koleżanka zapytała go, czy coś mu nie dolega, obraził się na nią i od tej pory jej unika, a gdy już znajdzie się w jej pobliżu, zaczyna błaznować, by pokazać, jak jest mu wesoło. W duchu czuje dużo złości i napięcia, ma żal do rodziców, że nie ma w nich wsparcia, jakiego potrzebuje. Martwi się, gdy widzi matkę bladą i zapłakaną, a ojca pijanego. Czemu nie może być normalnie? Ale nigdy nikomu o tym nie mówi, zamiast tego zaczyna oglądać dokumentalne filmy o wojnach, z jednej strony odczuwając wstręt do ludobójstwa, z drugiej zaś czując podziw do siły i zaradności zorganizowanych grup wojskowych. Ponieważ Bartek nie sprawia problemów, a wręcz świetnie sobie radzi, wydaje się, że wyrośnie na wzorowego i ambitnego członka społeczeństwa. Nikt nie dostrzega, że cierpi. Tylko on wie, jak bardzo jest samotny i opuszczony. Bartek myśli o studiach, ale i o wojsku, gdyż pociągają go silne i hierarchiczne struktury. Tam, gdzie nie ma słabych i niezaradnych ludzi, przypominających mu rodziców.

Projekcja

Dochodzi do niej wtedy, gdy drugiej osobie przypisujemy własne emocje, pragnienia, zachowania. Uruchamiamy ten mechanizm obronny, aby nie dostrzec w sobie cech, których nie akceptujemy.

Pan Karol, choć najczęściej sam zaczyna awantury, twierdzi, że to żona się z nim kłóci. Jest też przekonany, że to żona jest na niego zła, a nie on na nią. Niedawno przeszukał Krysi torebkę i telefon, będąc przekonanym, że znajdzie tam jakiś dowód zdrady. W rzeczywistości sam zaczepia kobiety, fantazjując o „skoku w bok”. Wieczorami zaś robi wyrzuty żonie ; ta z pewnością chce go zostawić dla innego faceta. Nalega, aby się przyznała. Gdy żona się broni, on sugeruje jej, by nie zaczynała kłótni, przestała się denerwować i wyluzowała. Nie dostrzega, że sam jest nerwowy i prowokuje zaistniałe sytuacje. Im bardziej pan Karol przerzuca winy na osoby z zewnątrz, projektując na nich fragmenty siebie, tym mniej ma kontaktu z własnymi emocjami i prawdą o sobie.

Zaprzeczenie

To negacja własnych stanów emocjonalnych, pragnień, myśli, potrzeb. To udawanie, że coś nie ma miejsca, albo gdy sytuacji, która nas spotyka, nadajemy odwrotne znaczenie, niż szczerze czujemy.

W sklepie razem z panią Krysią pracuje Jolka. Jest sympatyczną, młodą kobietą, szczerze wspiera i doradza innym, często żartuje. Bardzo zależy jej na dobrej atmosferze w pracy. Nie lubi konfliktów, oj bardzo nie lubi. Nie potrafi też konstruktywnie rozmawiać, szczególnie gdy chodzi o trudne czy drażliwe tematy. Więc choć jest zła na szefa, że nie zaproponuje jej podwyżki, dzięki której mogłaby rozpocząć wymarzone studia, zaprzecza twierdząc, że wcale nie jest zła na szefa. Uważa też, że w sumie wcale nie zależy jej na tych studiach. Coraz częściej też zaczyna trwonić sporą część wypłaty na ciuchy i słodycze, tracąc z oczu swój konkretny cel. Zaprzecza, aby ta sytuacja była dla niej zagrażająca, nawet jeśli zaczyna tyć, obawia się cukrzycy i ma problem z kontrolowaniem impulsów. Energię potrzebną do samorealizacji koncentruje na tuszowaniu i negowaniu własnych słabości i porażek.

Sublimacja

Jest to adaptacyjny mechanizm obronny, czyli taki, którego stosowanie przynosi więcej korzyści niż szkód. To przeniesienie nieakceptowanych przez nas i otoczenie popędów/impulsów na cele mieszczące się w normie społecznej.

Jolka w weekendy spotyka się z pogodnym i energicznym chłopakiem, Wojtkiem, który od niedawna studiuje medycynę. Wojtek, gdy był małym chłopcem, lubił sprawiać innym ból, patrzeć na czyjeś cierpienie. Czuł wtedy w ciele ekscytację, której nie rozumiał. Potrafił ugryźć mamę w rękę, aż do krwi, albo szczypać młodszą siostrę, by krzyczała. Rzucał kamieniami w psy i koty. Lubił obserwować zwłoki i padlinę. Potem już było tylko gorzej. W wieku dorastania koleżankom i kolegom z podwórka oferował pieniądze w zamian, aby się przed nim rozbierali. Niczego innego nie chciał, jak poczuć trochę kontroli nad innymi i zaspokoić swoją ciekawość, poprzyglądać się żywemu ciału. Jaka wyszła z tego afera! Rówieśnicy śmiali się z niego, ojciec zabronił wychodzenia z domu, a matka spoglądała na niego z wypisanym na twarzy wyrazem obrzydzenia. Na szczęście Wojtek zdecydował się na studia medyczne, pragnie zostać chirurgiem. Jest przekonany, że zaspokoi swoje potrzeby w pożyteczny dla innych sposób.

Fantazjowanie

Choć wyobraźnia i kreatywność pomagają nam żyć, tworzyć, upiększać świat, to w przypadku patologicznego fantazjowania mamy do czynienia z sytuacją, gdy uciekamy od własnej rzeczywistości i tworzymy nierealne „ja”, koloryzując i zniekształcając rzeczywistość.

Jolka, którą nudzi i frustruje banalna praca w sklepie, z utęsknieniem czeka na spotkania z Wojtkiem. Gdyby tylko nie czuła się tak beznadziejnie w towarzystwie chłopaka i jego znajomych. Sama nie wie, kiedy zaczyna wymyślać różne historie. Chce wypaść lepiej przed innymi, niż pozwala na to jej nudna i mało atrakcyjna sytuacja życiowa. Zachowuje się więc nienaturalnie, przez co jest spięta i nie potrafi szczerze cieszyć się spotkaniem. Nie wierzy, że może zostać zaakceptowana taka, jaka jest. Nie czuje się wystarczająco dobra. W tajemnicy przed wszystkimi założyła konto na portalu randkowym, na którym podaje fikcyjne informacje o sobie. Nie zamierza się z kimkolwiek spotykać realnie, nie szuka romansu, po prostu lubi zabłysnąć.

Źródło:

Lidia Grzesiuk (2005): Psychoterapia. Teoria.. Podręcznik akademicki. T. I. Warszawa, Wydawnictwo Eneteia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *