19-01-2018 » Powiat i region

Tragiczny koniec M/S „Kudowy Zdrój” sprzed 35 laty

Okazuje się, że styczeń był dotąd najbardziej tragicznym miesiącem w historii dla Polskiej Marynarki Handlowej. 10 stycznia w roku  1965 roku na Morzu Północnym zatonęła polska niewielka jednostka z serii B – 51, M/S „Nysa” (rok budowy – 1951, 480 DWT). Wówczas życie straciła życie cała 18 – osobowa załoga.

Tego samego dnia. Lecz dziesięć lat później przychodzi, tragedia dramat gdyńskiego trawlera „Brda” z 27 członkami załogi, który zatonął wraz z 10 rybakami. 11. członek załogi zmarł w duńskim w szpitalu. „Brda” podczas sztormu stała na redzie duńskiego portu Hanstholm.

W nocy n 13 na 14 stycznia 1993 r., o czym ostatnio wspominaliśmy, doszło na Bałtyku w okolicy wyspy Rugia, do największej katastrofy w powojennej historii PMH. Tragedii promu M/F „Jan Heweliusz”, która pochłonęła życie 55 osób. Uratowano jedynie 9.

 

20 stycznia przypada kolejna rocznica tragicznego zatonięcia, tym razem M/S „Kudowa Zdrój” na Morzu Północnym. W katastrofie życie straciło 20 członków załogi.

 

M/S „Kudowa Zdrój”, był niewielkim statkiem z serii B – 452 (1.450 TDW), jako jeden z 12. zbudowanych (ten rozpoczął pracę w 1976 r.) dla PLO statków w jednej z rumuńskich stoczni. Był zwykłym statkiem, który przemierzał wody Bałtyku, Atlantyku oraz Morza Śródziemnego, przewożąc w kolejnych rejsach rozliczne towary. W tym kontenery.

Jednak nadszedł tragiczny dla tej jednostki dzień 20 stycznia 1983 roku, który w ostateczności pochłonął życie aż 20 marynarzy „Kudowy”.

Feralnego rejsu, 28 – osobowa załoga pod dowództwem kpt. ż. w. Leszka Krogulskiego wraz ze swoim statkiem, kierowała się z hiszpańskich portów; Walencja oraz Castellon, kierując się do libijskiej Erny. Jednostka walczyła wówczas z wielkim sztormem na Morzu Śródziemnym.

15 Mm od wyspy Ibiza, „Kudowa Zdrój” przewróciła się w krótkim czasie do góry stępką w wyniku kilku silnych uderzeń fali. Istotną przyczyną katastrofy było nieprawidłowe załadowanie statku.

Po kilku uderzeniach fali statek położył się na burtę do pozycji, z której nie był w stanie się już podnieść. Było to o godzinie 4 nad ranem, w porze zmiany wachty, zatem część załogi nie spała.

Wśród biorących udział w akcji był polski statek M/S „Sopot”, który wyszedł z Castellon tuż po feralnej „Kudowie”.

Izba Morska ustaliła, że statek wyszedł z portu Castellon w stanie niezdatnym do żeglugi! Okazał się również, że „Kudowa Zdrój” zabrała zbyt dużo ładunku wskutek nacisków armatora i agenta. Aby to wyrównać, trzeba było odpompować część balastów, co zachwiało ostatecznie statecznością statku.

Wadliwe było też zamocowanie ładunku. Statek m.in. miał na pokładzie 16 kontenerów (więcej niż wolno mu było przewozić), stały one na pokrywach lukowych, które zostały z tego powodu przeciążone o połowę w stosunku do dopuszczalnego obciążenia; niektóre kontenery stały w poprzek osi statku, co jest całkowicie zakazane; żaden z nich nie był prawidłowo zamocowany; nieprawidłowo zamocowano i rozłożono ładunek stali i bieli tytanowej w ładowniach.

Poza główną przyczyną, jaką było niewłaściwe załadowanie statku, izba wydała szereg zaleceń dotyczących zasad ratownictwa, szkolenia w tym zakresie i sprzętu ratunkowego.

Nie zajmowała się natomiast konstrukcją i sposobem wykonania statku – wady statków typu „Zdrój” budowanych w Rumunii, w tym zakresie analizowano dopiero po późniejszej katastrofie bliźniaczej jednostki „Kudowy”, „Buska Zdroju”, który dwa lata później, a dokładnie 8 lutego 1985 r., zatonął na Morzu Północnym. W tej katastrofie zginęło 24 marynarzy. Uratowano zaledwie jednego szczęśliwego marynarza, który po wyratowaniu nie wierzył, że to co się stało ominęło właśnie jego.

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *