18-03-2016 » Powiat i region

Rejs Szymona zakończony, a co dalej… ?

Samotny rejs Szymona oficjalnie się zakończył, ale to oczywiście nie koniec przygody. Wiele osób zadaje pytanie “Co dalej … ?”. Dlatego musimy zebrać się w sobie i odpowiedzieć, ale najpierw kilka słów podsumowania ostatnich dni.

18 godzin po wpłynięciu do Las Palmas Szymon już siedział na lotnisku i czekał na samolot do Polski. Po hucznym przywitaniu w marinie trzeba było w tym czasie odespać, spakować się oraz szybko i pobieżnie ogarnąć jacht. Załoga witająca wspierała Szymona jak mogła i pod ich czujnym okiem udało się na czas zapakować go do samolotu. W Polsce czekała na niego ekipa witająca (mimo godziny 1 w nocy!). Szymon zapytał nieśmiało czy ktoś mu w końcu powie jaki jest plan, bo od wpłynięcia na Gran Canarię czuje się jak paczka… Plan był – spędzić intensywny tydzień w Polsce, zobaczyć się ze znajomymi i rodziną, skompletować potrzebny sprzęt oraz odwiedzić targi Wiatr i Woda.  W między czasie okazało się, że do kalendarza wchodzi też kilka spotkań z mediami (na co Szymonowi na karku pojawiła się gęsia skórka 😉

Te kilka dni w Polsce to przede wszystkim bardzo miłe spotkania. Pod swój dachy przyjął nas na kilka nocy Wiktor – matek chrzestny Puffina (nie, to nie należy zwykle do obowiązków matki chrzestnej jednostki ;). Na targach Wiatr i Woda rozmawialiśmy z wieloma Forumowiczami, żeglarzami znajomymi i nieznajomymi. Dziękujemy za wszystkie gratulacje i przepraszamy, że czasu starczyło tylko na kilka zdań. To niesamowite ilu ludzi obserwowało rejs i wpierało nas ciepłymi myślami.

W międzyczasie Atlantic Puffin został doszczętnie… wysprzątany! Marek i Janek z Gertisu zostali na Gran Canarii dłużej i przez 2 dni odgruzowywali wnętrze Maxusa. Wyprali co się dało (łącznie z materacami), wyrzucili czego się już nie dało odratować, wynieśli rzeczy do suszenia i wyczyścili jacht aż do zęzy. Ich praca zasługuje na Kolosa albo… na dobry trunek!

“A co dalej…?”

To pytanie które zadawała prawie każda osoba z którą przyszło nam rozmawiać. Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość – Szymon już wrócił na jacht (uciekł od wywiadów…? 😉 ). Ja (Brożka) dołączam do niego w piątek. Kilka dni zajmie nam przygotowanie jachtu do startu i jak tylko pogoda pozwoli rozpoczniemy “drogę do domu”. Dokładna trasa nie jest jeszcze znana, ale w planach nader często pojawia się słowo “Azory”.

Prawdopodobnie będą się do nas dosiadać dodatkowi załoganci – kilka osób wyraziło taką chęć, więc jeśli są świadomi niewygód Puffinowych to czemu nie 🙂 Możliwość dosiąścia się będzie, aż do końca maja – planujemy w tym terminie dotrzeć do Polski. Można akredytować o koję mailowo (info@zewoceanu.pl) 🙂

brożka, 15 marca 2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *