17-02-2016 » Powiat i region

Niestety Bałtyk umiera, o czym świadczy dramatyczne odkrycie naukowców

Morze Bałtyckie, Bałtyk (łac. Balthus lub Mare Balticum, ang. Baltic Sea czy kaszubski Bôłt.). Nazwa Bałtyku pojawia się po raz pierwszy u Adama z Bremy. Jest to płytkie morze śródlądowe na szelfie kontynentalnym w północnej Europie powstało około 12 tysięcy lat temu z wód topniejącego lodowca połączone z Morzem Północnym przez Cieśniny Duńskie (Sund, Mały i Wielki Bełt) oraz Kattegat i Skagerrak. Za zachodnią granicę Bałtyku właściwego przyjmuje się cieśninę Sund i próg podwodny ciągnący się na głębokości 18 – 20 m od przylądka Gedser (wyspa Falster) do przylądka Darßer Ort (Darß); na zachód od tej linii znajduje się akwen Bałtyku Zachodniego o powierzchni ok. 8.000 km² nazywany przez Niemców także Ostsee; akwen ten obejmuje m.in. część wód Cieśnin Duńskich (oprócz Małego i Wielkiego Bełtu) a także mniejsze: Alsenbelt, Fehmarnbelt, Langelandsbælt.
Powierzchnia Bałtyku wraz z duńskim Kattegatem to ok. 415 266 km². Natomiast bez Kattegatu Bałtyk zajmuje 392 979 km². Powierzchnia tzw. zlewni wynosi dla naszego morza 1 721 233 km². Objętość tego jednego najmniej zasolonych mórz świata wynosi 21 721 km³. Największa głębia tzw. Głębia Landsort ma 459 m głębokości., zaś średnia – 52,3 m.
Duńscy naukowcy poinformowali ostatnio z wielkim niepokojem, że mal
osolne Morze Bałtyckie cierpi na brak tlenu. Fatalny stan dna morskiego w tym aspekcie poważnie zagraża faunie i florze, a eksperci biją na alarm. Jeżeli nie zaprzestanie się procederu wrzucania do morza substancji odżywczych, sytuacja może w niedługim czasie przerodzić się w dramatyczną.
Po kilku latach wytężonych badań i dyskusji naukowcy z Uniwersytetu w Aarhus w Danii jak też z Uniwersytetu w Lund w Szwecji oraz Uniwersytetu Sztokholmskiego ustalili, że główną przyczyną niedotlenienia Bałtyku jest umieszczanie w nim przez człowieka substancji odżywczych z lądu. Wyniki ich badań zostały opublikowane w prestiżowym amerykańskim czasopiśmie naukowym „Proceedings of the National Academy of Science”.
Stratyfikacja akwenu – Najgłębsze rejony Morza Bałtyckiego w naturalny sposób są narażone na niski poziom tlenu ze względu na niewielką wymianę wody na świeżą typu oceanicznego. Tymczasem na mniejszych głębokościach naszego akwenu owa wymiana następuje płynnie przez co tworzy się pewien rodzaj stratyfikacji – na dnie woda jest słona i gęsta, a wyżej bardziej słodka, o mniejszej gęstości.
Brak wymiany wody – Z tego powodu zaburzony jest proces wymiany wody pomiędzy warstwami głębszymi i płytszymi. Skutkuje to niedotlenieniem głębokich wód Bałtyku. W ostatnich latach ów efekt uległ jednak znacznemu powiększeniu i trudno już mówić o naturalnych przyczynach takiego stanu rzeczy.
Eutrofizacja morza – Ocenia się, że największym problemem ochrony Morza Bałtyckiego jest eutrofizacja czyli proces wzbogacania zbiorników wodnych w pierwiastki biofilne, skutkujący wzrostem trofii czyli żyzności wód. Jej głównymi przyczynami są nadmierne ładunki azotu i fosforu, które pochodzą z obszarów lądowych w zlewni Bałtyku, a także obszarów spoza niej. Stwierdzono, że Morze Bałtyckie w ciągu XX wieku zmieniło swój charakter z oligotroficznego (o przejrzystych wodach) w mocno zeutrofizowane.
Pozostałości po II wojnie światowej – Po ostatniej wojnie światowej alianci odkryli na terenie III Rzeszy tysiące ton broni chemicznej m.in. pokłady gazu musztardowego (iperytu), tabunu i innych trucizn zawierających m.in. arsen. Koalicja aliancka postanowiła zatopić te ładunki w… morskich głębiach. Ta wyniszczająca jak się potem okaże operacja trwała do 1948 roku. Eksperci nie są zgodni co do ilości zatopionych substancji, ale szacuje się, że tylko na dnie Bałtyku spoczęło ok. 60 tys. ton śmiercionośnych chemikaliów! Niektórzy specjaliści szacują, że zaledwie jedna szósta uwolnionych substancji może całkowicie zniszczyć życie na Bałtyku nawet na 100 lat.
W latach szczególnie 50 – tych i 60 – tych dochodziło do wypadków oparzeń iperytem. Obecnie zdarza się, że amunicja chemiczna jest wyławiana przez rybaków, a następnie ponownie wyrzucana do morza. W polskiej strefie ekonomicznej Bałtyku zlokalizowano co najmniej kilkanaście miejsc wyłowienia gazów bojowych. Akweny gdzie zatopiono duże ilości tych niebezpiecznych materiałów są oznakowane na mapach nawigacyjnych. Lecz to mała pociecha, bowiem coraz więcej pojemników w których znajdują się ładunki chemiczne po prostu rdzewieje w szybkim tempie i ich ładunki powoli uwalniają się grożąc niebezpieczeństwem dla fauny, flory Bałtyku i nas ludzi, którzy konsumują dobra tego morza.
Aż 60 tysięcy kilometrów kwadratowych wymarłego dna…
Na przestrzeni ostatnich stu lat obszary o silnym niedotlenieniu jak zaobserwowali naukowcy zwiększyły swoją powierzchnię z 5.000 kilometrów kwadratowych do około 60.000 km i wciąż niestety mamy do czynienia z powiększaniem się tejże powierzchni. „Przeanalizowaliśmy dane dotyczące temperatury, zasolenia i utlenienia wody z ostatnich 115 lat. Na tej podstawie ustaliliśmy, że przyczyną problemu jest stałe dostarczanie Bałtykowi substancji odżywczych przez człowieka.” – powiedział prof. Jacob Carstensen z Uniwersytetu w duńskim Aarhus.
Wpływ ocieplenia klimatu – W ostatnich 20 latach swoją rolę w odtlenianiu Bałtyku odegrało w dużej mierze także globalne ocieplenie klimatu. A wyższe temperatury utrudniają rozpuszczanie się tlenu z atmosfery w wodzie morskiej. W ten sposób naturalna biologiczna respiracja jest zaburzona.
Cierpi cały ekosystem Bałtyku – Państwa leżące nad Bałtykiem w tym Polska, podpisały już (wreszcie) porozumienie na mocy którego antropogenna emisja substancji odżywczych do Bałtyku ma zostać powstrzymana. Niestety, ten proces jest trudny do szybkiego zatrzymania, a naprawa szkód poczynionych dnu morskiemu może potrwać długie dziesięciolecia. Tyle trwa bowiem przywracanie obszarów odtlenionych do życia (fauny i flory).
Bałtyk wymrze w całości?
Jeżeli sytuacja nie ulegnie w najbliższych latach radykalnej poprawie Morze Bałtyckie może stać się w dużej mierze dosłownie martwym akwenem, co oznaczałoby jego śmierć i tragiczne skutki ludzi nad nim zamieszkujących Emisję substancji odżywczych (związki azotu i fosforu oraz materia organiczna) zapewne będzie się dało ograniczyć to na pewno nie do zera. Zatem proces wymierania Bałtyku będzie nadal trwał być może tylko nieco wolniej.
Co więcej, druga z przyczyn wymierania naszego morza czyli ocieplenie klimatu, będzie niezwykle trudna do zatrzymania. Już obecnie martwy jest obszar Bałtyku wielkości 1,5 powierzchni lądowej Danii. Niestety należy się spodziewać, że będzie się on powiększał. Oby nie do skutku, jakim za kilkadziesiąt lat mogłoby być wymarcie całego morza.

Z własnymi uzupełnieniami zebrał w Internecie Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *