07-02-2018 » Powiat i region

Przed nami dzień łasucha, czyli popularny Tłusty Czwartek

Właśnie w Tłusty Czwartek musimy zjeść choć jednego pączka, bo tak każe długoletnia tradycja. A będzie do tego okazja właśnie w ten czwartek, który poprzedza Ostatki i Środę Popielcową. I można wtedy, a nawet koniecznie trzeba, najeść się słodkości do syta.

Ponoć ci, którzy tego dnia zjedzą choć jednego pączka, mogą liczyć w przyszłości na szczęście. Zatem jedzmy i niech nam się wiedzie! Pal licho wagę w takim momencie.

Skąd się wzięła tradycja Tłustego Czwartku?

W starożytnym Rzymie hucznie świętowano czas pomiędzy zimą a wiosną. Hucznie, czyli tańcząc, bawiąc się, a przy tym wartko jedząc bardzo tłusto i pijąc (co nieco) do upadłego.

W tamtym czasie zajadano się również specyficznym pączkiem, robionym z ciasta chlebowego. Nie był on niestety słodki, gdyż nadziewano go słoniną.

Podobnie w kulturze chrześcijańskiej, kilka dni przed Wielkim Postem bawiono się i objadano, a słowo „tłuste” charakteryzowało większość potraw. Trzeba było najeść się do syta, by w taki właśnie sposób pożegnać karnawał i zebrać siły przed długim, czterdziestodniowym postem.

Nazwisko twórcy tej tradycji niestety ginie w pomroce minionych dekad, a nawet wieków, ale dość jednoznacznie przypisywany jest do rejonu Austrii i południowych Niemiec. Z kolei inne źródła podają, że jego pomysłodawcą jest kijowski piekarz, niejaki Bałabuch.

Tłusty Czwartek w tradycji polskiej był pierwszym dniem ostatniego tygodnia karnawału. A był to tydzień specjalny. Okres ten zwany był Zapustami lub Mięsopustami, bo w Wielkim Poście mięso znikało z polskich stołów.

Wcześniej dni były pełne karnawałowej zabawy, kuligów (bo i wówczas był w całej mnogości śnieg), a przed Popielcem przybierały jeszcze bardziej na sile. Wedle tradycji, wszystkie powinny się skończyć w Środę Popielcową, czyli tzw. Popielcem, Podkoziołkiem lub zwaną w XVIII w. – Wstępną, podobnie jak kolejne następujące po niej dni, czyli np. Wstępny Czwartek.

W Wielkopolsce z Tłustym Czwartkiem związany był zwyczaj Pomyjki. Z kolei pewną odmianą zabaw związanych z Tłustym Czwartkiem był znany wyłącznie w Krakowie. Był to tak zwany comber. Właśnie w Tłusty Czwartek krakowskie przekupki najmowały muzykantów, znosiły jadła i trunki, zajmowały środek rynku lub dużą ulicę, przy tym zwykle znajdowały największe błoto i zaczynały tańczyć, zaciągając przy tym do zabawy mężczyzn.

Skąd mamy taką popularność pączków w Tłusty Czwartek?

Staropolskie przysłowie głosi: „Powiedział mi Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”. Zygmunt Gloger wspominał niegdyś o takich frykasach jak chrust, chruścik, faworki, reczuchy i pampuchy. Możliwości na tę słodką okoliczność było zatem wiele. Ale jednak pączki zdominowały to święto na całego.

Obecnie „pączek” (bo daleko takiemu masowo produkowanemu do prawdziwego), dziś kojarzy nam się z drożdżowym pulchnym ciastem, nadziewanym zwykle dżemem owocowym lub dziką różą. Smażony w taki czy inny sposób, zwykle z jasnym paskiem pośrodku, posypanym cukrem pudrem, czy lukrem. I to w niedużej ilości.

A zatem tłustopczwartkowego apetytu, słodkiego spędzenia całego tego dnia, by potem nieśmiało spojrzeć na wartość, którą pokaże nam waga.

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *