17-01-2018 » Powiat i region

Liczebność mieszkańców naszego globu przekroczyła już 7,4 miliard ludzi! Jest nas po prostu za DUŻO!

W 2006 roku liczebność populacji ludzkiej na naszym globie wynosiła niespełna 6,6 miliarda istnień. Na koniec minionego roku jest to już niebotyczna liczba – 7.405.107.650 ludzi!

Według danych szacunkowych; dwa tysiące lat temu żyło na Ziemi ok. 200 mln ludzi. Ale 10 tys. lat temu, ledwie kilka milionów.

Pół wieku temu było nas już około 3 miliardy. Wcześnie, bo w okolicy roku 1930 r., liczba ta wynosiła 2 mld. Pierwszy miliard ludności na Ziemi przekroczyliśmy w 1800 r.

Wcześniej w Europie umieralność przed okresem dojrzałości płciowej wynosiła blisko 70 proc. Dzisiaj to jedynie poniżej 1 proc. Ale i ludzie dużo krócej wtedy żyli.

Świat biegnie coraz bardziej w nowe technologie, wprowadza innowacje, stara się jakkolwiek polepszać życie na ziemi. Ale jednocześnie z roku na rok przybywa nas ludzi na naszej planecie, bo trwa demograficzna katastrofa demograficzna.

Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) poważnie ostrzega, że dalsze funkcjonowanie Ziemi w wyniku działalności człowieka jest poważnie zagrożone. Zwłaszcza, że w błyskawicznym tempie zwiększa się ludzka populacja, a zasoby naturalne planety sukcesywnie i nieodwracalnie się wyczerpują.

Z danych wynika, że największe skupisko to Azja, gdzie mieszka  4,5 mld ludzi. W Afryce  to już około 1,3 mld. Na Starym Kontynencie liczba mieszkańców zbliża się do 770 milionów.

Do tego, w Ameryce Łacińskiej i Południowej liczba ludności wynosi około 640 milionów ludzi, a w Ameryce Północnej jest to około 370 milionów. Najmniej, bo ledwie  około 40 milionów ludzi żyje w Oceanii.

Rocznie na świecie przybywa 131 milionów niemowlaków. W tym samym czasie umiera około 55 milionów ludzi, co daje średni przyrost na 12 miesięcy w wysokości 76 milionów istnień ludzkich. W rezultacie w 2050 roku Ziemia będzie musiała pomieścić niemal 10 miliardów ludzi!

Tylko twardogłowi nie będą mieli takiego bólu głowy, jak nasze następne pokolenia, które nie tylko z tym problemem będą się musiały bardzo poważnie zmierzyć.

Jak się ocenia, liczba ludzi, którzy kiedykolwiek żyli w całej historii ziemskiego globu szacowana jest na około 109 miliardów, z czego około 7% żyje obecnie.

Największym skupiskiem ludzi na Ziemi na koniec 2017 roku są Chiny, gdzie żyje 1,38 mld osób. W 2006 roku było to 1,315 mld ludzi.

Za Chinami są wielkie i równie ludne Indie. Hindusów doliczono się w liczbie 1,282 mld. Przy czym w roku 2006 był ich „tylko” 1,096 mld.

Stany Zjednoczone mają 324 mln ludności, kiedy w Europie najwięcej ludności mieszka w Rosji. Rosjan jest ponad 142 miliony.

Polska w tej tabeli populacji jest na miejscu 36. No właśnie. Ilu zatem mieszkańców ma Polska? Wszystko wskazuje na to, iż… nikt tego dokładnie nie wie.

Ale według danych GUS z końca 2016 roku, jest nas 38 milionów 433 tysiące, czyli o ponad 4 tys. mniej niż w 2015 r.

Dodać trzeba, że lata 2016 i 2017 były piątym i szóstym z kolei, w których odnotowano spadek liczby ludności w naszym kraju, po tym, jak obserwowano wcześniej w latach 2008 – 2011 budujący wówczas wzrost.

I co ciekawe. Na koniec 2016 roku poza granicami Polski przebywało czasowo około 2 mln 515 tys. mieszkańców naszego kraju. Dotyczy to Polaków przebywających za granicą co najmniej przez 3 miesiące. A to oznacza wzrost emigracji o 118 tys. (4,7 proc.) w porównaniu z końcówką 2015 roku.

Jednak trzeba w pewien konkretny sposób uwzględnić imigrację, która napływa do nas od pewnego czasu ze wschodu. Tak do końca nie wiadomo ilu dla przykładu Ukraińców mieszka w Polsce. Ocenia się, że ich szacunkowa liczba to około miliona ludzi.

Biorąc ten fakt pod uwagę, można oszacować aktualną liczbę mieszkańców Polski na około 37 milionów.

Diametralnie rzecz ujmując. Człowiek czyli homo sapiens, a więc istota najbardziej rozumna ze wszystkich żyjących gatunków ssaków na naszej planecie, niejako „panuje” na naszej Ziemi. Ale czy tak do końca? Przez ostatnich kilka dekad życia, prącej do przodu cywilizacji na Ziemi, wiele się zmieniało i się zmienia. Zmieniają się zapatrywania, namiętności, potrzeby, rokowania, nadzieje. Ciągle wybiegamy w przyszłość, lecz w istocie niszczymy naszą Matkę – Naturę, która jeszcze się w dużej mierze broni. Ale jak długo jeszcze?

Zagrożeń dla ludzkości na przyszłość tę niedaleką i tą za horyzontem, jest sporo. Począwszy od nadmiaru naszej populacji, a skończywszy na jakichś nieoczekiwanych globalnych katastrofach w przyrodzie. Także z przyczyn zawinionych przez człowieka.

Póki co, świat się kręci. Tylko pytanie – w którą to stronę? Czy tą dobrą czy też tą złą?

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *