13-10-2015 » Powiat i region, Sport

Felieton piłkarski – Ze zmiennym szczęściem

Piłkarze m. in. z naszego powiatu, rozegrali następną kolejkę spotkań w miniony właśnie weekend. Nie dla wszystkich był on radosny. Po raz wtóry niestety zawiódł kamieński „Gryf”, a także nieoczekiwanie „Vineta” Wolin, która nie poradziła sobie ze słabeuszem w Słupsku.
Cenne wyjazdowe zwycięstwo odnotowała „Iskra” Golczewo i jest w czołówce, a A – klasowy „Znicz” Wysoka Kamieńska na wyjeździe nastrzelał rywalom całą moc bramek nie tracąc przy tym żadnej.

III liga – Nie dali rady słabeuszowi…
Wiele wskazywało, że wolińska „Vineta” wybiera się w daleką podróż do Słupska po pewne trzy punkty. Wszak inna możliwość w spotkaniu ze słabo grającym dotąd „Gryfem” byłaby niespodzianka in minus. I niestety malkontenci i pesymiści mieli rację, gdyż nasz zespół nie strzelił nawet bramki w tym spotkaniu. Rywale też. I skończyło się na bezbramkowym remisie z którego cieszyli się tylko i wyłącznie nasi rywale.
Cóż z tego, że wyspiarze w większej części spotkania dominowali na placu gry, jak nic im nie wychodziło szczególnie pod bramką gospodarzy. Sytuacji na strzelenie bramki mieli co najmniej kilka, jednak albo zawodziła intuicja strzelecka, albo brakowało łutu szczęścia.
Na domiar złego czerwoną kartkę przed zakończeniem tego meczu otrzymał nasz piłkarz, Michal Adamczak (druga żółta kartka).
Wydaje się też, że nasi piłkarze pokpili sprawę i podeszli do przeciwnika z przymrużeniem oka, lekceważąc go, bo tak to wyglądało, że im jakby od niechcenia należały się trzy punkty, i to bez zbędnej walki.
Szkoda dwóch straconych punktów, a i przydała się wolinianom nauczka, że nie należy jeszcze przed meczem lekceważyć przeciwnika, bo taki manewr po prostu się nie opłaca.
Po tym nieoczekiwanym remisie wyspiarze są teraz na miejscu szóstym (spadek o dwa oczka) i mają 15. punktów na swym koncie.
W sobotę „Vineta” podejmie „Wierzycę” Pelkplin, aktualnie ósmy zespół, który w ostatnim meczu u siebie zremisował 2:2 z „Gwardią” z Koszalina. Nie będzie łatwo, bo rywale nie są wcale słabi. Jednak, gdyby nasz zespół zagrał co najmniej tak jak w spotkaniu u siebie z „Chemikiem” przed dwoma kolejkami, i przy tym miał lepiej nastawione celowniki, nie powinno być wówczas źle.
Tak, tylko trzeba do tego meczu również odpowiednio się nastroić, zmotywować i zmobilizować. W przeciwnym przypadku goście mogą okazać się za silni, a wówczas przeskoczyliby naszą „Vinetę” w tabeli, czego oczywiście naszemu zespołowi wcale nie życzymy.
„Vineta” zagrała w Słupsku w następującym składzie: Rechtziegel – Skorb (76’ Gałecki), Niewiada, Jeż, Tarka, Wittbrodt, Ława, Adamczak, Adrian Nagórski, Pogorzelczyk (71’ Kacperek), Adam Nagórski (90’ Chamera).

IV liga – „Gryfa” falowanie i spadanie…
I znów porażka kamieńskich gryfitów stałą się faktem. Tym razem u siebie nasz zespół przegrał minimalnie 0:1 (0:0) z „Raselem” Dygowo. Przez to „Gryf” spadł o jedno oczko niżej i jest teraz dopiero 13. w tabeli.
Cóż z tego, że jakby widać lekką poprawę w grze naszego zespołu, jak się nie wykorzystuje dogodnych sytuacji pod bramką gości, na domiar złego po raz wtóry traci się gola po błędach obrony.
Czwarte miejsce od końca nie przystoi takiemu zespołowi jak nasz. Gdzie te czasy jak „Gryf” mieszał w czubie tabeli IV ligi. Na dobrą sprawę od dwóch sezonów nie może się pozbierać. Pamiętamy przecież, że w poprzednim sezonie ledwo i szczęśliwie uratował się przed spadkiem. Teraz w dalszym ciągu gra poniżej oczekiwań wszystkich kibiców „Gryfa”.
Coś przebąkuje się o zmianie trenera, myśli się o jakiejś „transfuzji” dla podreperowania jakości i świeżości zespołu. Wydaje się , że wszystko są to plotki, plotki w żaden sposób nie potwierdzone, bo tak gwoli ścisłości, cokolwiek dowiedzieć się w klubie, to byłby już jakiś sukces medialny. Tabula rasa i domniemania. Czy taka powinna być współpraca i praca z zarządem i zarządu?
Na dodatek wielkimi krokami zbliżają się wybory w klubie, które mają odbyć się przed grudniowymi świętami. Wielu mówi, i to otwarcie, że obecny zarząd jest słaby, mało skuteczny i mało operatywny. Wielu czeka z utęsknieniem na zmiany, na zmiany ku lepszej przyszłości klubu, a co za tym idzie, zespołu zarazem. A może to tak, że zespół gra na tyle możliwości na ile mocy ma obecny zarząd?
Tak czy owak, „Gryfowi” się nie wiedzie i trudno przypuszczać, by tej jesieni coś się zmieniło w tej kwestii. Wleczenie się w ogonie tabeli to na dziś niestety optymalne miejsce zespołu. Może wiosna będzie lepsza? Bo w innym przypadku degradacja murowana.
W sobotę kolejne wyzwanie przed gryfitami. Tym razem ponownie nasz zespół zagra u siebie, a jego przeciwnikiem będzie goleniowska „Ina”, która po ostatnim pokonaniu u siebie „Piasta” Chociwel (2:1), jest na eksponowanym drugim miejscu w tabeli.
Ciężkie zadanie przed naszymi, bo „Ina” gra jak natchniona. A nasi? Wiadomo, dołują. A może być też tak, że gryfitom wreszcie wyjdzie to najbliższe spotkanie, i pokuszą się o niespodziankę, choć w to trudno uwierzyć, ale trzeba mieć jakąś nutkę nadziei.
Natomiast kolejna porażka, to dramat, ale jeszcze nie ostateczność. Jeszcze sześć kolejek jesieni to łącznie teoretycznie 18. punktów do zgarnięcia. To bardzo dużo. Ale trudno też uwierzyć, by któremukolwiek z zespołów udało się dokonać takiego wyczynu, wygrania tych wszystkich meczów. Naszym przydałoby się choćby ociupinkę z tych osiemnastu punktów, bo to zawsze jakieś cenne punkty, które w ogólnym rozrachunku mogą być w czerwcu, na zakończenie sezonu na wagę przysłowiowego złota.

V liga – Kolejna cenna wygrana „Iskry” na jej koncie…
Trudny mecz, ale szczęśliwie zakończony rozegrała „Iskra” Golczewo w Karsku, gdzie tamtejszy „Piast” postawił wysoko poprzeczkę naszej ekipie. Do przerwy był remis, 1:1. Ostatecznie golczewiacy wygrali 3:2 i umocnili się w czołówce ligowej. Bramki dla naszego zespołu strzelili: Roszak, Hus i Piotrowski.
Piąte miejsce i 16. punktów to pocieszający wynik, zważywszy na to, że początek w wykonaniu „Iskry” jak pamiętamy, nie był satysfakcjonujący.
Cieszyć się trzeba ze zdobytych na wyjeździe punktów i już szykować do następnego spotkania, które „Iskra” rozegra w sobotę i to z samym liderem, „Stalą” Szczecin.
Piekielnie to trudny i niewygodny rywal, który z 25. punktami przewodzi stawce V – ligowców wraz z innym spadkowiczem z czwartej ligi, „Energetykiem” Gryfino.
Trzeba też przyznać, że to będzie jesienny mecz prawdy dla „Iskry” i po nim wiedzieć będziemy, jak to w rzeczy samej jest z naszym zespołem. Czy jest on za silny na słabeuszy czy też za słaby na czołówkę.
Znając ambicję naszych piłkarzy, jesteśmy przekonani, że dołożą oni wszelkich starań by wywalczyć na boisku jak najkorzystniejszy wynik.
„Stalówka” w dziewięciu spotkaniach, osiem wygrała i tylko raz nieoczekiwanie zremisowała z „Arkonią” 2:2 na wyjeździe.
Lider idzie niczym burza, a wtórują mu energetycy z Gryfina, którzy w ostatniej kolejce pognębili bramkowo „Intermarche – Regę” Trzebiatów, strzelając temu zespołowi aż sześć goli, nie tracąc przy tym żadnej.
„Stal” pokonała u siebie bez trudu 4:0 „Zorzę” Dobrzany i ma imponujący stosunek bramek, 30 – 2! „Iskra” bramek strzeliła 20, ale straciła ich już 15.
Zatem wszystko przemawia za rywalami naszego zespołu, ale kalkulacje papierkowe, a rzeczywistość mogą byś skrajnie odmienne, i liczymy, że „Iskra” zagra najlepsze z dotychczasowych spotkanie i po prostu utrze nosa liderowi. Oby tak się stało na co liczą liczni kibice drużyny golczewskiej.
Mecz „Iskry” ze „Stalą” już w sobotę o godzinie 14:00 i warto się zatem wybrać do Golczewa, bo emocje gwarantowane.

A klasa – „Znicz” rozstrzelał „Orła” w Prusinowie…
W minionej kolejce w siedmiu spotkaniach strzelono „zaledwie” 44 bramek (w poprzedniej w sześciu spotkaniach było ich 58!), z czego 29. przypadło na dwa mecze: „Orła” Prusinowo ze „Zniczem” Wysoka Kamieńska (0:14) i „Bizona” Cerkwica z liderem tabeli, „Flotą” Świnoujście (4:11).
„Znicz” jechał do Prusinowa z motywacją wygrania i strzelenia jak największej ilości bramek, nie straciwszy żadnej. I obie opcje się spełniły, gdyż nasz zespół bez większego trudu pokonał zdziesiątkowanego rywala aż 14:0 (8:0), a mógł wygrać znacznie wyżej!
Gole dla naszego zespołu strzelili w tym spotkaniu: M. Gręziak – 3 (13’, 14’, 93’), F. Majewski – 3 (7’, 58’, 86’), D. Sandzewicz – 2 (19’, 52’), K. Mogilnicki – 2 (21’, 31’), A. Wanagiel – (33’, 88’) a także po jednej G. Mazur – 42’ i P. Juncewicz – 48’.
„Znicz” jest z 12. punktami na miejscu siódmym i ma rozegrane jedno spotkanie mniej.

Cenną wygraną odnotował dziwnowski „Jantar”, który pokonał 3:1 na wyjeździe silną „Radowię” Radowo Małe.
Wszystkie bramki padły w drugiej odsłonie spotkania. W 51 minucie gospodarze objęli prowadzenie, ale potem bramki padały już tylko dla naszego zespołu.
W 66 minucie wyrównał Krzysztof Wróbel, w 74 minucie strzelił dając prowadzenie dziwnowianom Paweł Żabierek, który w 82 minucie ustalił ostateczny wynik meczu.
Nasz zespół jest drugi w tabeli i ma tylko dwa punkty straty do lidera, „Floty” i jeden mecz zaległy.
„Jantar”: Maćkiewicz T. – Andrzejewski W., Jóźwiak M., Kubiński G., Trocewicz B. (46′ Żabierek P.) – Przybysz P., Kuczyński D., Galec H., Wróbel K., Krysiewicz P. (61′ Mularczyk B.) – Sutor D. (78′ Wojtyna K.).

Trochę się męczyła w swoim spotkaniu międzyzdrojska „Fala”, która ostatecznie wygrała w Żarnowie 1:0 z „Pionierem”, a bramka na wagę kompletu punktów padła dopiero w 89 minuty, którą strzelił Malujdy.
To szóste kolejne zwycięstwo „Fali”, która jest zespołem dotąd niepokonanym. Mając dwa spotkania mniej rozegrane zajmuje trzecie miejsce i ma punkt straty do drugiego „Jantara” i trzy punkty mniej od lidera „Floty” ze Świnoujścia.

W małych derbach powiatu, które zostały rozegrane w Międzywodziu pomiędzy tamtejszym „Bałtykiem”, a „Koroną” Stuchowo, ci ostatni okazali się lepsi o jedna bramkę. 2:1 to najmniejszy wymiar kary dla gospodarzy, którzy choć się starali, biegali, widać było, że są gorsi pod każdym względem od piłkarzy ze Stuchowa.
Bramkę dla „Bałtyku” strzelił Jankowski, a dla „Korony” Putyrski i Żywulski.
Po tej wygranej stuchowianie awansowali na czwarte miejsce, zaś międzywodzki „Bałtyk” pozostaje na miejscu 10.
„Bałtyk”: Przemysławowski – Krzywicki, Bajda M, Gorajski, Majewski, Janowski, Kucaba (Zabielski), Malinowski K, Szymański, Bajda K, Kieliszek.
„Korona”: Wozny – Mroczek, Guster, Kondras, Żelazny, Majer (Ślusarz), Tarnawski (Wosiakowski), Putyrski, Polak, Kuźmicki, Żywulski.

Miła wiadomość napłynęła z Sowna, gdzie „Bałtyk” Gostyń zremisował 2:2 z tamtejszą „Sowianką”. W pewnej chwili nasz zespół prowadził po golu Jakuba Grychtolika. Potem goście doprowadzili do wyrównania i potem strzelili bramkę dającą im prowadzenie. Remis dla naszej ekipy uratował niezawodny i bramkostrzelny Andrzej Frańczak.
Mimo zdobycia punktu nasz zespół jest w tabeli dalej dopiero dziesiąty, z zaledwie siedmioma punktami na swym koncie.
„Bałtyk” zagrał w Sownie w składzie: Przemysław Dublas – Adam Wojciechowski, Marek Bembel, Roman Cirko, Arkadiusz Wojciechowski, Waldemar Wojciechowski, Andrzej Frańczak, Krzysztof Domoń, Jakub Ligenza, Mikołaj Kwiatkowski, Jakub Grychtolik (Mateusz Zmysłowski).

Miwa

Jeden komentarz na temat: Felieton piłkarski – Ze zmiennym szczęściem

  1. kamilos pisze:

    człowieku ty chyba nie wiesz o czym piszesz korona lepsza pod każdym względem lepsza od bałtyku haha,mecz wyrównany z lekką przewagą bałtyku,który miał wiecęj grożnięjszych sytuacji od korony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *