14-06-2016 » Powiat i region, Sport

Felieton piłkarski – Po ostatniej kolejce wszystko (prawie) jasne

III liga – Przykre, ale chyba II liga nie dla wolińskiej „Vinety”

Po niespodziewanym zwycięstwie III ligi przez „Vinetę ” Wolin, przyszło jej walczyć po raz pierwszy w historii klubu w barażu o II ligę z opolską „Odr ą”. Niestety pierwszy, sobotni mecz w Wolinie, nasz zespół wyraźnie przegrał 0:2 (0:0), i jego szanse w rewanżu są już raczej iluzoryczne, choć nasi zapowiadają walkę przez całe 90 minut.

Dodać trzeba,  że środowy rewanż w Opolu, transmitować będzie „Regionalna Trójka” (TVP 3), a początek meczu zaplanowano na godzinę 16:00.

Naszym wypada zagrać o przede wszystkim prestiż, i jak najlepszy rezultat, bo trudno się spodziewać, by opolanie w tym środowym spotkaniu zniweczyli swój dorobek z Wolina. „Ale do póki piłka w grze…” – jak mawiał słynny, nieżyjący już trener, Kazimierz Górski.

IV liga – Czy utrzymanie kamieńskiego „Gryfa” jest sukcesem?

Zakończyły się w sobotę rozgrywki IV ligi i kamieńscy Gryfici, po całkiem udanej wiośnie, ostatecznie utrzymali się w lidze, zajmując dziesiątą lokatę.

Odległa lokata to na pewno wynik bardzo słabej jesieni w wykonaniu „Gryfa”, który wówczas wręcz grał fatalnie i miotał się gdzieś w ogonie tabeli. Przyszły jednak na wiosnę lepsze występy, lepsze wyniki, stąd aż (i tylko) 10. miejsce i oczywiście pewne utrzymanie się w IV lidze. Uff, z wielu kibiców zeszło niesmaczne powietrze.

Jedni na pewno kręcą nosami, bo tak odległe miejsce – po raz drugi z rzędu zresztą, wielu nie satysfakcjonuje. Jednak optymiści popadli niemalże w euforię, że oto ich ukochana drużyna, utrzymała się na koniec sezonu w IV lidze. W pewnym sensie jest to jakieś osiągnięcie, ale czy tak do końca?…

I jedni i drudzy mają w dużej mierze rację. Jednak w rzeczy samej, nie przekonuje osiągnięty wynik gryfitów, którzy jak przecież pamiętamy, w kilku poprzednich sezonach byli nawet zespołem walczącym w samej czołówce ligowej.

A także, za czasów już raczej odległych, kiedy to zespół prowadził dobry i zarazem wymagający i wiedzącym czego chce trener, Andrzej Ossowicz, Wtedy to „Gryf” nawet walczył dzielnie o III ligę. Zawsze jednak w tych przypadkach, brakowało okazałego, wymiernego rzutu na taśmę i postawienia przysłowiowej kropki nad „i”.

Zmieniło się od tamtego czasu wiele, nawet bardzo wiele. Nie ma od dawna tamtego trenera, a z niegdysiejszego składu nie pozostał właściwie żaden zawodnik. No może oprócz wiekowego już Dawida Sandzewicza, który w mijającym właśnie sezonie przyszedł w jego połowie ze „Znicza” Wysoka Kamieńska, gdzie był jak pamiętamy, grającym trenerem.

Warto też dodać, że w szeregach gryfitów grał wówczas z nie małym powodzeniem, Stanisław Kuryłło, dzisiejszy burmistrz Kamienia Pomorskiego.

Dla „Gryfa” skończył się sezon i przyjdzie czas na podsumowanie i wszelkie konieczne w takim przypadku analizy. Na pewno jednak i to bez dwóch zdań, takim składem jakim dziś dysponuje kamieński zespół, trudno będzie walczyć o utrzymanie. Taka jest niestety prawda i taka rzeczywistość. Na pewno są potrzebne wzmocnienia, pewne zmiany, które poprowadzą zespół i zarazem klub ku lepszym czasom. A wszystko po to, by poprawić dosłownie wszystko w klubie, jak i samym zespole.

Powtórzę, na pewno są potrzebne wzmocnienia, tyle tylko, skąd wziąć kasę na nowe nabytki, które przecie z kosztują. I to wcale nie mało. Niestety klub boryka się z wieloma trudnościami, także finansowymi, dla którego każda złotówka jest bezcenna. I to boli nie tylko Zarząd „Gryfa”, który ma nad czym główkować i ma przy tym niezły i zarazem trudny orzech do zgryzienia.

Do następnego sezonu jeszcze aż, i tylko dwa miesiące, i wierzymy, że w tej „gryfitowej materii” coś na dobre się ruszy, choć nie możemy być aż nadto hurra – optymistami, bo cuda się raczej nie zdarzają. Także w piłce nożnej.

Tak czy siak, przyjdzie nowy sezon, nowi – starzy rywale, i trzeba będzie od samego początku powalczyć o jak najlepsze wyniki. I to od początku. W przeciwnym razie może być podobnie jak na jesieni ubiegłego roku. Oby jednak tak nie było. Po prostu trzeba być realnym, ale jednak optymistą.

Klasa okręgowa – wojewódzka (V liga) – „Iskra” nie zgasła jako absolutny beniaminek

Skazana przed sezonem przez wielu na pożarcie golczewska „Iskra”, jako beniaminek, walczyła w minionym sezonie całkiem dobrze, a nawet dzielnie. Nie można powiedzieć, że był to zły sezon, bo jak na beniaminka, ósma lokata to na pewno jest jego nie małym sukcesem.

Owszem, zdarzały się potknięcia, jak też mecze, które trudno było wygrać, ale też liczne i spektakularne sukcesy. Wystarczy powiedzieć, że golczewiacy wygrali 12. spotkań, z czego dziewięć razy u siebie, siedem zremisowali, ale niestety i jedenaście przegrali. Bilans bramkowy całkiem wyrównany, 54 – 49.

Jak na beniaminka, to całkiem przyzwoicie. Nabyte doświadczenie w tym właśnie minionym sezonie, zapewne zaprocentuje w następnym sezonie, kiedy nasi będą pewnikiem bardziej pewni siebie, no i znają już w pewnym sensie możliwości większości rywali, z którymi przyjdzie im się zmierzyć.

Wciąż młody trener, grający zresztą na pozycji pomocnika, Szymon Smerdel, ma dość dobry i wyrównany skład, którym można się jak najbardziej pochwalić. Ot rutyna z młodością. Być może uda się zdobyć jakichś wartościowych zawodników w przerwie letniej, którzy jeszcze bardziej wzmocniliby zespół. Gdyby jednak to się nie stało, obecny stan osobowy, raczej powinien dać gwarancję walki o co najmniej środek ligowej tabeli.

Gratulujemy ostatecznie wysokiej pozycji w tabeli i życzymy naszym piłkarzom z „Iskry” sukcesów w następnym sezonie.

A klasa – Awans niestety nie dla jednego z naszych zespołów

Mimo tego, że w A klasie grało aż sześć drużyn z naszego powiatu, niestety żadnemu nie udała się sztuka, by awansować wyżej. Najbliżej tego sukcesu była „Fala” Międzyzdroje, która ostatecznie zajęła drugie miejsce, za bezsprzecznie najlepszym zespołem jakim była w przekroju całego sezonu, „Flota” Świnoujście.

Na trzecim miejscu wylądował „Jantar” Dziwnów, który, podobnie jak piąta „Korona” Stuchowo, miał nawet przedsezonowe aspiracje walki o awans. Tak było niestety do pewnego czasu, kiedy to oba zespoły zaczęły niespodziewanie gubić punkty, a dwa najlepsze w całym przekroju sezonu zespoły, powoli, lecz sukcesywnie im uciekały. A później, coraz to większych strat niestety nie udało się już odrobić, gdyż lider i wicelider, pewnie wciąż punktowały, i to po trzy punkty. Wyjątkiem był wiosenny mecz „Floty” z „Falą”, w którym lepszym okazał się lider, zwiększając swoją przewagę do czterech punktów nad swoim najgroźniejszym rywalem. Ta różnica okazała się niezmienna także na koniec sezonu.

Największym plusem spośród naszych ekip, oprócz oczywiście „Fali”, był bez wątpienia „Bałtyk” Gostyń, który zajął ekskluzywne dla niego, miejsce czwarte.

47 punktów na koncie i wysokie miejsce, to duży sukces i nagroda dla całej ekipy z Gostynia.

Warto przypomnieć, że w poprzednik kilku sezonach, gostynianie bywali tylko tłem dla zespołów nie tylko z naszego powiatu, walcząc rozpaczliwie jedynie o utrzymanie. A tu taka znakomita metamorfoza. Pełen szacunek dla naszych piłkarzy i trenera.

Zespół wygrał aż 15. spotkań, dwa zremisował i przegrał dziewięć, z czego cztery u siebie. Bilans bramkowy niczego sobie, bo 87 – 54.

Dopiero 11. i 12. miejsce zajęły „Znicz” Wysoka Kamieńska i „Bałtyk” Międzywodzie, które jednak bez problemów utrzymały się w stawce A – klasowców.

Najogólniej ujmując, dobry to był sezon w wykonaniu zespołów z naszego regionu, i trzeba liczyć, że z tego grona, któremuś z nich, już za niespełna rok, uda się ostatecznie przypieczętować awans do klasy okręgowej.

To jak na razie płomienne, a nie płonne i dalekosiężne marzenia. Teraz piłkarze mają zasłużone wolne i do rozgrywek nowego sezonu wystartują dopiero pod koniec sierpnia. A w tym czasie (np. zmiany kadrowe), wiele może się jeszcze zmienić. Dajmy na to, na dobre.

II liga Oldbojów PLO – sukces awansu kamieńskich Gryfitów

Piłkarze oldbojów kamieńskiego „Gryfa”, szczególnie znakomitymi występami na wiosnę (same wygrane!), wywalczyli z drugiego miejsca zasłużony awans do I ligi Pomorskiej Ligi Oldbojów. To bezsprzecznie ich wielki sukces, zwarzywszy na to, że jesień w wykonaniu naszego zespołu ,nie była za szczególna i zbyt porywająca.

Jednak, to co nasi piłkarze pokazali w rundzie rewanżowej, to istny majstersztyk. Dwie kolejki temu, kiedy gryfici wręcz zdemolowali u siebie „Bizona” Cerkwica, stało się jasne, że nikt nie może im odebrać upragnionego awansu z drugiej lokaty. Mistrzem została sianowska „Victoria”.

W miniony piątek dołożyli jeszcze wysokie 12:2 z „Lotnikiem” Mirosławiec u siebie. Natomiast w ostatniej kolejce jadą do samego lidera. Jak wcale nie po cichu mówią nasi zawodnicy, zagrają o niespodziankę w postaci wygranej. Oby im się ta sztuka i marzenie udały. Ale tak czy siak, możemy ich określić „Rycerzami Wiosny”, bo na ten tytuł na pewno jak najbardziej zasługują.

Warto dodać, że w dotąd rozegranych 21. spotkaniach, nasz zespół wywalczył 47 punktów, strzelając przeciwnikom… 117 bramek (!), tracąc w tym czasie jedynie 50. Świetny to rezultat, nieprawdaż? A przy tym, średnia na mecz to nieco ponad 5,57 strzelonych bramek! Znakomita to była dyspozycja strzelecka.

Gratulujemy naszym oldbojom ich świetnych występów, i liczymy, że w pierwszej lidze będzie im się wiodło podobnie.

Miwa

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *