18-11-2019 » Powiat i region

Dzień dobry, odrobinę szczęścia zamawiam! – cz. 2

SZCZĘŚCIE – Julian Tuwim, 1920

Nieciekaw jestem świata,
Ogromnych, pięknych miast:
Nie więcej one powiedzą,
Jak ten przydrożny chwast.

Nieciekaw jestem ludzi,
Co nauk zgłębili sto:
Wystarczy mi pierwszy lepszy,
Wystarczy mi byle kto.

I ksiąg nie jestem ciekaw,
— Możecie ze mnie drwić —
Wiem ja bez ksiąg nie mało
I wiem, co znaczy żyć.

Usiadłem sobie pod drzewem,
Spokojny jestem i sam — —
O, Boże! O, szczęście moje!
Jakże dziękować Ci mam?

Szach-mat naukowcy – psychologowie! Tuwim zgrabnie i minimalistycznie ujął to, co opisujecie, analizujecie i badacie w obszernych księgach akademickich spędzając lata życia w zamkniętych gabinetach, przy biurkach, w oczekiwaniu na habilitację, dwojąc się i trojąc,a nijak docierając do ludu. Bo któż dla przyjemności czytuje zawiłe i niejasnym, hermetycznym językiem pisane teksty naukowe? Na szczęście jest poezja! Są poeci! Piszą dla nas i poruszają nasze serca, inspirują umysły, pomagają zwolnić i zadumać się nad światem.

Tuwim w swym wierszu o szczęściu nawiązuje do prostoty życia, do bycia w teraźniejszości. Poeta odczuwa wdzięczność za doświadczanie pięknych chwil. Kontempluje swą samotność i spokój, siedząc w zacisznym miejscu, pod drzewem. Mówi, że tak niewiele mu trzeba. Jednocześnie dumnie podkreśla, że wie, co znaczy żyć, choć nie zgłębił wiedzy z ksiąg. Ma gdzieś, że ktoś mógłby z niego zadrwić; on ma swój wewnętrzny kompas i sam jest swoim ekspertem. Zauważcie Państwo, jak duża uniwersalna mądrość jest zawarta w tych kilkunastu wersach. Czyż nie jest tak, że w epoce ponowoczesności, biurokracji i mass-mediów wzmacniających wiarę w eksperckie autorytety, zatraciliśmy zdolność wsłuchiwania się w swój wewnętrzny głos? Czy możemy być dumni z własnych osiągnięć, gdy porównujemy się z innymi, zaś wątpliwości próbujemy wyjaśniać używając Google? Żyjemy też w epoce, w której popularne jest zjawisko tzw. rozproszonej odpowiedzialności. Tzn. gdy jesteśmy w grupie, nie reagujemy, licząc, że ktoś inny podejmie inicjatywę. Jesteśmy bardziej lękliwi, niż nasi przodkowie. Coraz rzadziej umiemy szyć ubrania, piec chleb, budować domy, leczyć przeziębienia, naprawiać buty. Zgłaszamy się do ekspertów, aby ułożyli nam plan żywienia, odbierając tym sobie poczucie sprawczości i kompetencji. Ta sytuacja ma również ogromne plusy; przede wszystkim widać ogromny postęp w dostępie do wiedzy i nauki. Mamy najlepsze możliwości rozwoju w historii ludzkości, a więc skąd w krajach uprzemysłowionych epidemia depresji, zaburzeń odżywiania, zaburzeń lękowych i prób samobójczych wśród młodzieży? Być może brakuje młodym ludziom pustej i cichej przestrzeni, którą mogliby sami kreować i zapełniać, odczuwając pozytywne emocje, swobodę i sens życia?

Kontynuując przygodę z modelem PERMA Seligmana, a więc pięciu filarów dobrostanu człowieka, dopowiem dziś o dwóch ostatnich;

P – (positive emotions) pozytywne emocje

E – (engagement) pochłonięcie

R – (positive relations) pozytywne relacje

M – (meaning) poczucie sensu

A – (accomplishment) osiągnięcia

Poczucie sensu – lubimy wyzwania i czynności, które mają dla nas sens. Źle znosimy sytuacje, w których jesteśmy z góry zobligowani do wykonywania zadań żmudnych i rutynowych. Gdy wymaga się od nas posłuszeństwa i bezrefleksyjnego stylu pracy, szybciej się wypalamy i frustrujemy. Szkoda, że system szkolny nadal działa na zasadach nagrody i kary, gdyż często odbiera dzieciom doświadczanie przyjemności i sensu tego, co robią. Natomiast świetnym przykładem nowoczesnego i inteligentnego podejścia do zasobów ludzkich są strategie marki Google. Biura przypominają wielkie, kolorowe place zabaw. W amsterdamskiej filii we wnętrzach biurowych znajdziemy przyczepę kempingową, sztuczną murawę, leżaki. W innych nie zabraknie kolorowych malowideł na ścianach, kwiatów, wygodnych foteli, puf, kolorowych poduch, dywaników, a nawet zjeżdżalni (biuro w Tel Avivie). Co więcej, firma stawia na autonomię swoich pracowników. Mają duży wpływ na to, jak i kiedy pracują. Lider pyta nowego kandydata, co chciałby robić, ile chciałby zarabiać, jaki ma styl bycia i czego potrzebuje, by lepiej funkcjonować w zespole. Pytanie o sens życia ma przede wszystkim naturę transcendentalną, obecną w systemach religijnych i filozoficznych. To odwieczne; skąd przyszliśmy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy? Samorealizacja i rozwój człowieka nie są możliwe bez przekonania i wiary w ich głębszy sens. Powołanie i misja człowieka, gdy tracą sens, stają się smutnym brzemieniem i obowiązkiem. Warto więc od czasu do czasu znaleźć chwilę na autorefleksję i zastanowić się, co stanowi dla nas sens w życiu. Gdy już wyłonimy jakiś konkretny obszar, może pomocne będzie objęcie tej sfery większą troskliwością i życzliwością.

Osiągnięcia – satysfakcję i radość dają nam nasze małe i duże sukcesy. Wzmacniają naszą samoocenę, a gdy nam się coś udaje, czujemy odprężenie i zadowolenie. W stanach braku równowagi psychicznej nie wierzymy we własne możliwości i sukcesy przypisujemy czynnikom zewnętrznym („miałem farta”). Osobom z nerwicą lękową towarzyszy ich „wewnętrzny oprawca”, który ostro i bezlitośnie krytykuje ich myśli i działania, przez co nie zauważają pozytywnych stron swojego życia, ani tego, jak wiele już osiągnęli, jak wiele potrafią. Wielu z nas ma w sobie takiego krytykanta, który uwypukla nasze wady i błędy, zupełnie pomijając zalety i sukcesy. Wynika to poniekąd z uwarunkowań religijno-kulturowych; dorastamy w poczuciu bycia grzesznymi i niegodnymi, starającymi się ciężko zapracować sobie na akceptację i nagrodę, która może nadejdzie, ale już nie w tym życiu. Uczymy dzieci, jak klękać i przepraszać za „grzechy”, jak być posłusznymi i grzecznymi, zapominając ich zapytać, czego potrzebują do szczęścia. Sami często przekazujemy wzorce, które nabyliśmy, a nas też nie pytano o zdanie, krytykowano nas z lewa i prawa, dawano komendy, moralizowano i straszono. W wielu domach żywe rozmowy lub krzyki dotyczyły tego, co jest źle. Gdy było dobrze – cóż, nie ma tematu. Komplementy i pochwały słyszeliśmy rzadko. A gdy już słyszeliśmy, nie zawsze były pomocne i trafione. Dziecko chwalone za to, że dostało piątkę, dorasta w przekonaniu, że musi zasłużyć na szacunek i miłość, a gdy poniesie porażkę, identyfikuje się z nią, siebie definiując jako wadliwe (jestem słaby, jestem głupsza niż inni). Ale dziecko docenione, że bardzo się starało i angażowało w wykonanie jakiegoś zadania (nawet, gdy wynik będzie słaby), nauczy się róznicować swoje Ja (ja jestem fajny i w porządku) od swojego działania i konsekwencji (następnym razem zrobię to lepiej, bo chcę i wiem jak). Dorosłe dzieci, którym kiedyś podcięto skrzydła, nie podejmują nowych prób zrobienia czegoś lepiej, znalezienia lepszej pracy, nauczenia się nowych rzeczy, nie widzą w tym pasjonującej przygody życiowej, ale czują silny lęk przed przegraną. Nie chcą podejmować ryzyka, by na nowo przeżywać dziecięce cierpienie i pustkę bycia beznadziejnym i odtrąconym.

https://www.viacharacter.org/ – Polecam Państwu test mocnych stron. Wersja bezpłatna, również w jęz. polskim. Test nie mierzy i nie ukazuje deficytów, a pokazuje, które mocne strony naszego charakteru są najbardziej wyraziste i dominujące. Zachęcam Państwa, by docenić siebie, innych i nie bać się, by o tym głośno powiedzieć!

Alicja Inoue

Źródła:

Seligman, M E. P. (2011). Pełnia życia. Nowe spojrzenie na kwestię szczęścia i dobrego życia. Poznań: Media Rodzina.

Carr A. (2009). Psychologia pozytywna. Nauka o szczęściu i ludzkich siłach. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.

https://wikisource.org/wiki/Czyhanie_na_Boga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *