Ducińska droga niczym „Autostrada” – Tam gdzie diabeł mówi dobranoc

Ducino, niewielka miejscowość nieopodal Szumiącej i Chomina w gminie Kamień Pomorski. Niewielka, bo raptem z siedmioma domostwami i niespełna 20 mieszkańcami, gdzie wraz ze wspomnianą Szumiącą i leżącym nieopodal Giżkowem, zawiaduje swoją pierwszą – jak mówi i ostatnią zarazem kadencję, sołtys, Piotr Pietraszczyk.

To maleńkie Ducino jest nie od dziś zapomniane przez władze gminy, które nawet nie pofatygują się – tak choćby od czasu do czasu czy dla proformy, by przyjrzeć się problemom i troskom mieszkańców. A nurtują ich, oj nurtują.

Skręcając z trasy Kamień Pomorski – Golczewo (nr 106), mijamy Szumiącą w kierunku Chomina, a po kilkuset metrach znów skręcamy w prawo, tym razem na „Autostradę” do Ducina. To tak dla przypomnienia niektórym urzędnikom, którym nie zadziała dajmy na to GPS. Ludzie przewrotnie nazywają swoją wykoślawioną do oporu drogę – „Autostradą”, gdyż chyba tylko oni wiedzą zaiste i doskonale, ile ona nastręcza im kłopotów i trosk.

Pal licho jak jest sucho, słonecznie, czy gdy trzyma mróz, wówczas do Ducina jedzie się jak po równej (trochę przesada) tafli, wąchając przez otwarte okno samochodu naturę i przyrodę, bowiem z jednej strony rozciąga się wielkie pole, z drugiej las, z którego drzewiarze (drwale chyba) wywożą skutecznie kolejne kloce drzewa, i oczywiście skutecznie przy tym „rozpracowując” nieszczęsną ducińską drogę, nie mając przy tym do siebie… żadnych. Ale to żadnych  pretensji.

Dziwnie z tą drogą ducińską jest, bo nieco ponad 1,1 kilometra od szosy do wsi, to niby teren Gminy Świerzno, a samo Ducino już gminy kamieńskiej jest. Mieszkańcom obojętne raczej czyje to, bo chcieliby zwykłej normalności i życia w normalności cywilizacyjnej.

Teraz, po coraz to rusz następujących po sobie opadach deszczu, droga do Ducina to istna katorga i gehenna dla aut i ich kierowców. Ogromne kałuże i wyboje zarazem, a w samej wsi, gdzieś na końcu koło posesji numer 1, stoi jedno wielkie nazwijmy to, jezioro, gdzie woda skutecznie zalała już czas jakiś temu, także spory przydomowy ogródek. Pewnie nawet i ryż by tu się teraz nie uchował.

Nawet karetka pogotowia do posesji nie dojedzie i sanitariusze biegają z noszami kilkadziesiąt metrów, nie chcąc ryzykować zakopania się ich auta w wielkim grzęzawisku.

Na domiar złego, autobus szkolny też powiedział, że ani myśli dojeżdżać po uczniów tą wyboistą i wielce mokrą drogą. I od nowego roku rodzice niech się martwią jak dostarczyć dziecię do szkoły, bo toż to szkoła obowiązkowa jest w naszym kochanym kraju. Ale jakim kosztem? O tym pewnie nikt nie pomyślał i pewnie długo nie pomyśli w Ratuszu.

Sołtys załamuje ręce, bo doprosić się nie może jakiejkolwiek interwencji. Tej skutecznej z urzędowego Ratusza, stąd jak mówi, lecą jedynie same obietnice, potakiwania, jakieś (dziwne?) współczucie. I żadnej perspektywy na to, że ta „Autostrada” doczeka lepszego jutra.

W części wsi, a było to swego czasu, i było to za poprzedniej (niesłusznej?) władzy, położono na drodze płyty typu „jumbo”. I po części problem został naprawdę rozwiązany. Ale co z resztą? Co z drogą do Ducina i pozostałą jej częścią w wiosce? Nawet wróbelki nie raczą ćwierkać, choćby po cichu i nieśmiało, a przy tym optymistycznie, kiedy dla mieszkańców Ducina przyjdą lepsze i sprzyjające dla nich i wioski czasy.

Mieszkańcy to też podatki, które przecież płacą. Jak każdy z nas zresztą. I coś ludziom się należy. Nie tylko z życia, ale i od życia. I pomyśleć, że to XXI wiek, który jakoś nie dotarł do Ducina. Tu czas jakby się zatrzymał w miejscu.

Przed świętami bożonarodzeniowymi wichura zerwała napowietrzną linię elektryczną we wsi i część miejscowości pozbawiona została elektrycznego oświetlenia drogi. Stosownie zgłoszono u energetyków, że zwisa niebezpieczny, pod napięciem kabel. Ci przyjechali, zabezpieczyli miejsce i sam kabel zwinęli. Powiesili na słupie. I pojechali. Twierdzą, że ten stan rzeczy został stosownie zgłoszony do Ratusza. A tam? Urzędnicy rozkładają ręce, bo twierdzą, że żadnego zgłoszenia o tym zdarzeniu nie mają… . No i gdzie jest prawda? Pewnie nie po środku.

Kiedy jeszcze dwa lata temu był w kamieńskiej gminie fundusz sołecki, we wsi można było cokolwiek zrobić. Także w tych dwóch pozostałych miejscowościach z sołectwa. W Szumiącej wybudowano wiatę. Co prawda drewnianą. Ale jest, a w zasadzie była, bo już się sypie z braku konserwacji.

Był nawet plac dla integracji mieszkańców Ducina. Wespół posadzono drzewka, wykoszono trawę, poniekąd ogrodzono. Mieszkańcy zadbali o to skrupulatnie, biorąc udział w czynie spontanicznie. Teraz wsie nie mają ani na jotę kasy, bo w tamtym roku fundusz w Gminie Kamień Pomorski został wstrzymany. Sołtys z Ducina przyznaje, że kiedy było nieco grosza, można było to i owo zrobić. Dwa lata temu pozostałe 2 tysiące złotych z funduszu, tytułem uchwały mieszkańców sołectwa wpłacono do Ratusza, po to, by pieniądze potem uruchomić na… naprawę drogi.

Teraz ludziska suszą głowę pytaniami sołtysowi. Pytają, gdzie obiecana droga? Gdzie te dwa kawałki oddane do Ratusza? Trudne to pytania, bo Bogu winny sołtys nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. Pytania zresztą zasadnicze i zwykłe, normalne.

Gruboskórność urzędnicza ma to do siebie, że w urzędzie, jaki by on nie był, siedzi się w ciepełku. Ewentualnie popijając aromatyczną kawę. Po co się więc zbytnio wychylać, po co jeździć po terenie, spotykać się z mieszkańcami. Po co robić sobie w ten sposób dodatkową robotę.

Tak czy siak, ducińska „Autostrada” jak na razie „ma się dobrze”. I pewnie jeszcze długo nie doczeka choćby w pewnej mierze jakiejkolwiek zbożnej rekonstrukcji, takiej by można po niej jeździć w zwykły, bezproblemowy i co najważniejsze, bezpieczny sposób.

Wiek XXI trwa już prawie 20. lat. Trwa i istnieje (tak dla przypomnienia co niektórym) również maleńkie, niepozorne i ciche Ducino, które tak naprawdę, jeszcze zbytnio tego wieku nie posmakowało.

Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *