08-05-2018 » Powiat i region

31 rocznica tragedii samolotu PLL LOT „Tadeusz Kościuszko”

9 maja mija kolejna rocznica, kiedy w podwarszawskim Lesie Kabackim rozbił się w czasie lotu nr LO 5055 na trasie WarszawaNowy Jork, podczas manewru awaryjnego lądowania, polski samolot Ił – 62M „Tadeusz Kościuszko”. W wyniku tej tragedii zginęły wszystkie 183 osoby (172 pasażerów i 11 członków załogi) znajdujące się na jego pokładzie. W tym dwie z powiatu kamieńskiego.

Komisja badająca przyczyny katastrofy ustaliła, że w końcowej fazie podchodzenia do lądowania awaryjnego, w wyniku rozszerzających się uszkodzeń powstałych w układach samolotu i pożaru na jego pokładzie, załoga utraciła możliwość efektywnego nim sterowania, czego następstwem było zderzenie samolotu z ziemią. Katastrofa wydarzyła się na południowym skraju Lasu Kabackiego, zaledwie 5.700 metrów od progu drogi startowej na kierunku 33 lotniska Warszawa – Okęcie.

Pod względem liczby ofiar jest to największa katastrofa lotnicza w historii polskiego lotnictwa.

„Tadeusz Kościuszko” o godzinie 10:18 znalazł się w powietrzu, kierując się korytarzem przelotowym w kierunku Nowego Jorku. W momencie przelotu nad miejscowością Warlubie, przy prędkości 815 km/h i na wysokości 8.200 metrów o godzinie 10:41 (w 23 minucie lotu), załoga samolotu stwierdziła utratę hermetyczności (dekompresję) kadłuba oraz utratę dwóch silników i pożar samolotu.

Dowódca „T. Kościuszki”, kapitan Pawlaczyk natychmiast zgłosił sytuację awaryjną do stanowiska kontroli żeglugi powietrznej i podjął decyzję o zejściu z zaplanowanej trasy lotu z powodu niebezpieczeństwa, zawróceniu i skierowaniu samolotu do Warszawy. Ze względu na dehermetyzację samolotu, kapitan zadecydował także o stosunkowo szybkim obniżeniu pułapu lotu do 4.000 metrów. W trakcie manewru zawracania stwierdzono nieprawidłowe działanie steru. O godzinie 10:44 sygnalizacja samolotu wskazała ugaszenie pożaru silnika i rozpoczęto przygotowanie do zrzutu paliwa.

Przez chwilę rozpatrywano nawet możliwość lądowania na lotnisku Gdańsk – Rębiechowo, jednak kapitan Pawlaczyk skierował ostatecznie samolot do Warszawy.

Nieznana dla załogi pozostawała przyczyna występowania problemów z samolotem. Na pokładzie przypuszczano, iż w samolot coś musiało uderzyć. Jeden z członków załogi określił zaistniałą sytuację słowami: Eksplozja była na silniku!

Potem przyszła zgoda na awaryjne lądowanie w Modlinie. Jednak postanowiono, że lądowanie nastąpi w Warszawie – Okęciu, gdzie lotnisko dysponowało pełnym zabezpieczeniem na wypadek rozbicia samolotu, co w tym przypadku było prawdopodobne. Ostateczną decyzję o godzinie 11:00 podjął kapitan Pawlaczyk, kierując samolot na lotnisko Warszawa – Okęcie.

W ostatnie fazie dolotu na pokładzie „Kościuszki” było coraz tragiczniej. Brak wysunięcia podwozia oznaczał, że samolot będzie musiał lądować „na brzuchu”. Ponadto załoga zgłosiła wybuch pożaru, który został zlokalizowany w luku bagażowym samolotu.

Niespełna 6 kilometrów przed lotniskiem, samolot został skierowany w kierunku ziemi, w stronę Lasu Kabackiego.

Dokładnie o godzinie 11:12:13 samolot Ił – 62M SP – LBG „Tadeusz Kościuszko” z prędkością wynoszącą około 470 km/h zaczął ścinać pierwsze drzewa podwarszawskiego Lasu Kabackiego. Ostatnie zarejestrowane słowa z pokładu samolotu brzmiały: Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy!

W wyniku uderzenia samolotu w drzewa i ziemię nastąpiła całkowita dezintegracja jego konstrukcji. Fragmenty samolotu zostały rozrzucone na przestrzeni około 370 metrów. Pozostałe w zbiornikach paliwo zapaliło się i w miejscu katastrofy wybuchł pożar. Zniszczone zostały również drzewa w Lesie Kabackim na obszarze prostokąta o wymiarach około 370 × 50 metrów.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *