14-01-2019 » Powiat i region

26. rocznica tragicznej katastrofy promu „Jan Heweliusz” niedaleko Rugii

Na ranem 14 stycznia 1993 roku u wybrzeży niemieckiej wyspy Rugia, doszło do największej katastrofy morskiej jaka miała miejsce po wojnie z udziałem polskiej jednostki. W tamtą mroźną i niezwykle wietrzną noc zatonął polski prom kolejowo – samochodowy typu ro – ro MF „Jan Heweliusz” (jego armatorem była szczecińska „Euroafrica”), który został zbudowany w 1977 roku w Norwegii. Stało się to podczas kolejnego rejsu ze Świnoujścia do Ystad, podczas niespotykanie silnego sztormu mającego siłę dużo ponad 12 stopni w skali Beauforta.

Na jego pokładzie znajdowały się 64. osoby. W katastrofie zginęło aż 55 osób, z czego 20. to marynarze, zaś 35 osób było pasażerami. Uratowano jedynie 9 marynarzy.

Tragedia rozpoczęła się tuż po czwartej nad ranem:

Odczuwalny przechył promu rozpoczął się około godz. 4:10, a już 26 minut później wzrósł do aż 35°. Wtedy doszło do odpadania ładunków od pokładów. Ostatecznie prom obrócił się do góry dnem o godzinie 5:12. Katastrofa pochłonęła życie 55 ludzi, a tylko dziewięć osób zdołano uratować w skrajnie trudnych warunkach.

Jak opowiadał potem jeden z marynarzy z promu MF „Nieborów”: „(…) tej nocy niebo chciało się połączyć z morzem.                  6 – metrowe fale, wicher dmący z prędkością 180 km/h oraz pył wodny powstający poprzez zrywanie grzbietów fal przez wiatr, pędziły na dziób jego statku, ograniczając widoczność do kilku metrów.”

Na bliźniaczym promie „Heweliusza” – „Mikołaju Koperniku”, na przyrządzie do pomiaru siły wiatru wtedy skończyła się skala! I mimo tak wielkiego zagrożenia wszystkie promy wyszły tej nocy w morze, bo ruch był wyjątkowo olbrzymi, a już następne ciężarówki oczekiwały na świnoujskim nabrzeżu na przeprawę do Szwecji.

„Jan Heweliusz” wyszedł ze Świnoujścia w morze pięć minut po północy już 14 stycznia 1993 roku z już dwugodzinnym opóźnieniem spowodowanym doraźnym remontem furty rufowej.

Kilka minut wcześniej port opuszczał prom MF „Silesia” z PŻB, który został zaraz po minięciu pław na podejściowym torze wodnym do Świnoujścia wyprzedzony przez „ Jana Heweliusza”, który z pełną prędkością skierował się do Ystad próbując nadrobić opóźnienie.

W tej tragicznej katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy promu, w tym dowódca statku oraz wszyscy pasażerowie. Większość spośród 35. tragicznie zmarłych pasażerów na pokładzie stanowili kierowcy TIR – ów pochodzących z Polski, Szwecji, Węgier, Jugosławii, Austrii, Czech i Norwegii. Wśród nich była też przedstawicielka armatora promu oraz przedstawiciel PKP.

Ostatnim kapitanem statku był Andrzej Ułasiewicz, który zginął w czasie katastrofy. Prom „Jan Heweliusz” jest pierwszym polskim promem pełnomorskim, utraconym w katastrofie oraz jedyną w całej historii Polskiej Marynarki Handlowej utraconą jednostką morską, na której zginęli wszyscy pasażerowie.

„Heweliusz” był pechową jednostką, na której wcześniej dochodziło do różnych także dramatycznych wydarzeń. W sumie miał przed swoim zatonięciem aż 28 takich wypadków.

Przechylał się na pełnym morzu, dwukrotnie przewracał się w porcie, zderzał z kutrami rybackimi, miał awarię silnika, a we wrześniu roku 1986 roku wybuchł na nim pożar. Wtedy prom płynął ze Świnoujścia do Ystad i na szczęście w tamtym wypadku obeszło się bez ofiar.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *