Wielki powrót naszego żeglarza – herosa Szymona Kuczyńskiego, z rekordowego rejsu dookoła świata na niewielkim „Atlantic Puffinie”!

Niewielki jacht o nazwie „Atlantic Puffin” z Szymonem Kuczyńskim na pokładzie, wyruszył latem ubiegłego roku z kamieńskiej Mariny bez wielkich fajerwerków w nieznane i zarazem długi rejs dookoła świata. Jako najmniejsza dotąd jednostka, która mierzy ledwie 6,36 m. długości, opłynął nasz glob w znakomitym czasie – 270 dni, 10 godzin i 29 minut, rozpoczynając swoją wielką przygodę 19 sierpnia 2017 r., zamykając wokołoziemską pętlę 17 maja w tym samym brytyjskim porcie Plymouth. Dodajmy, iż dokonał tego bez zawijania do jakiegokolwiek z portów!
Jako ciekawostkę dodamy, iż wcześniej Ziemię drogą morską w podobny sposób przemierzył włoski żeglarz Alessandro di Benedetto, który dokonał tego osiem lat temu na jednostce liczącej ledwie 6,5 metra.
Dziś (sobota 9.06.) z wielką pompą, przy świetnej oprawie, tłumami ludzi, z salutem armatnim, w obecności wielu oficjeli żeglarstwa polskiego, także z centrali, z muzyką grana przez orkiestrę wojskową Marynarki Wojennej ze Świnoujścia, Szymon Kuczyński wpłynął do kamieńskiej Mariny, pokonując ostatnie metry po Zalewie Kamieńskim w asyście szeregu jachtów, w tym niedawno przybyłego z rejsu dookoła świata „Sputnika III” pod Mateuszem Stodulskim, a także wielu motorówek, kończył swój wspaniały i niezwykły rejs. Rejs życia Szymona.
Szymon choć zmęczony, był niezwykle szczęśliwy, mile zaskoczony przyjęciem i tłumami witających go ludzi na nabrzeżu, wreszcie postawił pierwsze kroki w macierzystym porcie. Było to tuż po 17:20. W pierwszych słowach mówił przy tym skromnie, że nie spodziewał się aż tak wspaniałego powitania. Był tym faktem zaskoczony.
A musiało ono być znakomite i ciepłe, bowiem to czego dokonał Szymon to niewątpliwie wspaniały i wielki rekordowy wyczyn, który już przechodzi w annały historii żeglarstwa okołoziemskiego na stałe. Dodajmy, iż dokonał tego wyczynu jako trzeci Polak – po Henryku Jaskule i Tomaszu Lewandowskim.
Nadmieńmy, iż Szymon już raz opłynął nasz glob na swoim jachcie, ale był to wyczyn czyniony etapami, z zawijaniem do portów. I teraz, w tym wspaniałym rejsie ponownie nasz żeglarz – heros chciał sprawdzić samego siebie, zmierzyć się z nieprzewidywalną naturą, jaką są groźne oceany świata czy sztormowe przylądki na południowych morzach. Pierwszym razem się udało, więc pomyślał później, dlaczego nie miałoby się udać ponownie. Jak pomyślał, tak zrobił, lecz wybrał trudniejszy, by nie powiedzieć trudny do wykonania wariant, bez możliwości zawijania do portów. Udało się i jest to bez wątpienia wspaniała karta możliwości dokonań ludzkich na polu znajdowania się w nowej i nieznanej przy tym rzeczywistości oraz natury, która jest nieprzewidywalna.
Wspaniały Szymonie – dziękujemy Ci za to czego dokonałeś, również dla dobra polskiego żeglarstwa, promowania Polski i naszego pięknego regionu. Jesteś niewątpliwie naszym dozgonnym Ambasadorem, który przemierzając oceany i morza świata, udowodnił że niemalże niemożliwe stało się możliwe.
Tydzień temu witaliśmy w podobny sposób w kamieńskiej Marinie innego naszego żeglarza, Mateusza Stodulskiego, który w ciągu nieco ponad czterech lat także opłynął Ziemię, startując na „Sputniku II”, a kończąc swój rejs na niespełna 13 – metrowym „Sputniku III”. Jednak forma tego rejsu była diametralnie inna niż Szymona.
Dziś Mateusz wraz z licznymi żeglarzami, jak i mieszkańcami nie tylko Kamienia Pomorskiego, witał bohaterskiego jakże skromnego, ale niezwykle odważnego Szymona z ogromną dumą i przy tym, wiarą w to, że te dwa znakomite wyniki przyczynią się do jeszcze większej popularności krajowego żeglarstwa.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *