Uzdrowisko Kamień Pomorski – jak minął rok? – rozmowa z prezesem Zarządu, Andrzejem Murawskim.

Redakcja: Panie Prezesie, skończył się rok 2015. Jaki był on dla Uzdrowiska?
Andrzej Murawski: Trudny. Nie jest tajemnicą, że nasza spółka wkroczyła w rok 2015 ze stratą prawie dwóch milionów, ciągniętą z kilku lat ubiegłych. W wyniku drastycznych oszczędności, zmniejszeniu kosztów przez zmianę struktury wewnętrznej, jak też nowym usługom o wysokiej marży, udało nam się zmniejszyć stratę o kilkaset tysięcy, co musimy traktować w kategorii sukcesu taktycznego. Planujemy, że przy utrzymaniu tej tendencji pod koniec przyszłego roku po raz pierwszy od dłuższego czasu wypracujemy niewielki, ale jednak zysk.
Red. A co z budową nowego szpitala uzdrowiskowego?
A.M. W zasadzie zakończona. Budowlańcy zwijają swoje miasteczko i w tej chwili dokonują już tylko ostatnich prac wykończeniowych i poprawek. To było ciężkie doświadczenie, bo budynek został oddany z trzymiesięcznym opóźnieniem. W toku prac wyszły niespodziewane trudności, które trzeba było rozwiązywać z dużą rozwagą, czemu nie zawsze sprzyja pośpiech placu budowy. W tych dniach trwają ostatnie próby techniczne różnych systemów automatyki funkcjonowania budynku i basenu, szkolimy personel wytypowany do pracy w tym obiekcie. Trwa też montaż umeblowania i technicznego wyposażenia pokoi.
Red. Kiedy uroczyste otwarcie?
A.M. Nie planujemy żadnych fajerwerków, przecinania wstęg, czy przemówień. Tu się pracuje. Po prostu kiedyś w styczniu przyjęliśmy pierwszych pacjentów i od tego dnia rozpoczęła się normalna terapia zajęciowa w salach ćwiczeń i w basenie solankowym.
Red. A jakie plany ma Uzdrowisko na 2016 rok?
A.M. Szyte na miarę bardzo skromnych możliwości finansowych. Wiosną dokonamy rozbiórek budynków wyłączanych z użytkowania. To dotyczy przede wszystkim starego basenu i jego zaplecza technicznego oraz budynku warsztatów. Latem rozpoczniemy budowę pawilonu mającego pomieścić kuchnię centralną, aby wreszcie móc zakończyć jej pracę w obiekcie „Chrobry”, bo tam jest ona uciążliwa dla kuracjuszy. Jednak najwięcej zmian zaistnieje w systemie pracy spółki. Przede wszystkim ruszymy z dalszymi pracami mającymi na celu pełne zinformatyzowanie obsługi klientów, poczynając od systemu rezerwacji miejsc, przez nadzór realizacji zabiegów, a kończąc na komputerowym badaniu satysfakcji kuracjuszy po ich wyjeździe z Uzdrowiska. Uruchomimy też kilka nowych usług medycznych, aby unowocześnić ofertę handlową i zainteresować nią klientów zagranicznych.
Red. A co z pozostałą częścią szpitala uzdrowiskowego?
M.A. Nic.
Red. To znaczy?
A.M. W pierwszej kolejności musimy ustabilizować sytuację ekonomiczną spółki, czyli wyjść ze strat i spłacić kredyt zaciągnięty na budowę szpitala z częścią basenową. Drugą ważną sprawą jest przygotowanie oferty produktowej, która uniezależni spółkę od zawirowań systemu opieki medycznej, jakie zapowiada władza, na przykład możliwej likwidacji NFZ, o czym było głośno w kampanii wyborczej. Po trzecie, trzeba unowocześnić system funkcjonowania Uzdrowiska, aby zmniejszyć koszty własne. I dopiero po tym wszystkim, a więc za kilka lat, można będzie myśleć o kontynuacji budowy. To będzie długotrwały, żmudny i niezbyt widowiskowy okres dochodzenia do sprawności biznesowej. Bardziej od kontynuacji budowy szpitala będą nam potrzebne drobne inwestycje funkcjonalne, które umilą pobyt kuracjuszom. Chcemy uruchomić kawiarnię, dostępną także dla mieszkańców miasta i turystów, otworzyć profesjonalną wypożyczalnię rowerów, zbudować parking, czy wreszcie – co jest moim osobistym celem – nadać Uzdrowisku status podmiotu przyjaznego zwierzętom, a to przez stworzenie hotelu dla zwierząt domowych, aby można było wyjechać na leczenie do Kamienia Pomorskiego ze swym psim czy kocim przyjacielem. To dzisiaj w świecie standard coraz bardziej powszechny.
Red. Co stanie się z budynkiem „Dąbrówka”? Od 12 grudnia już nie ma tam pacjentów ZUS.
A.M. W konkursie ofert ZUS wybrał innego wykonawcę usług medycznych, o ile wiem trochę tańszego niż my. Takie są prawa rynku. Nasza oferta nie mogła być tańsza poniżej przygotowanej, ponieważ budynek wymaga wielu kosztownych napraw, których koszt podnosi cenę usługi. Przygotowaliśmy kilka ofert pozamedycznego wykorzystania tego obiektu i obecnie trwają na ten temat rozmowy z potencjalnymi klientami. Myślimy też o alternatywnym rozwiązaniu, to jest stworzeniu tam hotelu pracowniczego, bo w tej właśnie funkcji przed laty funkcjonowała „Dąbrówka”. Potrzeba w tym zakresie jest na tyle wyraźna, że w ubiegłym roku rozważaliśmy nawet pomysł budowy takiego obiektu. Do nowych usług medycznych potrzebni są nam lekarze, czy technicy medyczni o szczególnych specjalizacjach. Nie ma ich obecnie w Kamieniu, ani w okolicy. Dlatego przyjezdnym, jeśli zdecydują się podjąć tu pracę, musimy zabezpieczyć miejsce do mieszkania. Nie przesądzam tego, jakie ostateczne będzie wykorzystanie „Dąbrówki” – to wyjaśni się w ciągu kilku najbliższych miesięcy.
Red. Zatem w jakim nastroju wkroczyło Uzdrowisko w nowy, 2016 rok?
A.M. Z determinacją skutecznego przeprowadzenia pełnej modernizacji Uzdrowiska, jak też z odrobiną umiarkowanego optymizmu. Mamy potencjał do rozwoju. Pod koniec grudnia żegnaliśmy kilka naszych pracownic odchodzących na emeryturę. Nie obeszło się bez gorzkich lub wesołych wspomnień z długiego, czasem kilkudziesięcioletniego okresu pracy w Uzdrowisku. Oddani pracy ludzie to istotny składnik tego potencjału. Dlatego, jak przed rokiem, chciałbym podziękować naszym pracownikom i ich rodzinom, za zaangażowanie w restrukturyzację Uzdrowiska, za ciężką pracę w nadal niezbyt komfortowych warunkach. Mieszkańcom Kamienia dziękujemy za wyrozumiałość wobec utrudnień, jakie czasami sprawiał plac budowy nowego szpitala. Wszystkim Państwu składam też, w imieniu właściciela Uzdrowiska – to jest Banku BPS, Rady Nadzorczej i Zarządu, serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.
Red. Dziękuję za rozmowę.
A.M. Ja także.

Rozmawiał Mirosław Iwaszczyszyn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *