Pan Henryk Kuczyński obchodził 90. urodziny…

10 października do grona „dziewięćdziesięciolatków” dołączył pan Henryk Kuczyński, który w Kamieniu Pomorskim mieszka od 1946 roku.
Z tej okazji Jego liczna Rodzina wyprawiła sędziwemu Jubilatowi okolicznościowe przyjęcie, które zgromadziło blisko 50. osób, samych członków Jego Rodziny.
Stosowne życzenia złożył Panu Henrykowi burmistrz Kamienia Pomorskiego, Stanisław Kuryłło, a także przedstawiciele kamieńskiego Związku Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych RP.

Pan Henryk Kuczyński urodził się 10 października 1925 r. na Podlasiu, w niewielkiej miejscowości Kamienna Nowa nieopodal Dąbrowy Białostockiej.
Podczas II wojny światowe w latach 1943 – 45, jako młodzieniec był więźniem hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Stutthofie niedaleko Gdańska. Przeżył pod koniec zmagań wojennych tak zwany „Marsz Śmierci”, co jak mówi, było strasznym przeżyciem. „Wielu z nas tego nie przeżyło, mnie się jakimś cudem udało.” – wspomina pan Henryk.
Będąc młodym człowiekiem przeżył wiele okropności, strasznego poniżenia, był bliski śmierci. Jednak on chciał przede wszystkim za wszelką cenę przeżyć i żyć, a „terapia” obozowa; zimno, wilgoć, tortury, bezlitośnie okropne i parszywe warunki bytowania, dziś niestety dają mu się we znaki na zdrowiu.
W 1946 roku po wielu perypetiach i przygodach trafił do wcale mu wówczas nie znanego miejsca jakim jest Kamień Pomorski, gdzie osiadł na stałe. Tu założył rodzinę i w roku 1948 ożenił się z Panią Stefanią, z którą ma pięcioro dzieci: Stanisława, Zofię, Teresę, Elżbietę oraz Dorotę.
Jak wspomina, jako 21 – latek pobierał nauki w prywatnym zakładzie ślusarsko – mechanicznym niejakiego pana Czykla. A pierwszą pracą jaką podjął był było zatrudnienie w jednym z pierwszych zakładów w Kamieniu Pomorskim, w Budowlanym Przedsiębiorstwie Powiatowym. Był też hydraulikiem w ówczesnym RPGKiM (dziś PGK), a nadto pracował przez ponad 15. lat w Szkole Zawodowej jako nauczyciel zawodu ślusarsko – mechanicznego. Był też przez wiele lat członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej.
Z nadania prezydenta RP otrzymał Krzyż Oświęcimski.
Jak mówi, umysł jest jak najbardziej w porządku, tylko nogi „wysiadły”. To w dużej mierze efekt spędzonych obozie koncentracyjnym latach.
Członkowie Jego Rodziny potwierdzają, że ten sędziwy i zacny Człowiek, znakomicie czuje się w… kuchni. Świetnie gotuje, robi znakomite ciasta, a jego hobby to wędkarstwo i wodniactwo.
Dostojny Jubilat ma liczną Rodzinę. Cztery córki i syn dali Panu Henrykowi aż 11. wnucząt, a ponadto w kolejnych pokoleniach -15. prawnuków i… trójkę pra prawnucząt (Magdalena, Julia i Małgorzata).
„To co przeżyłem podczas wojny było wielkim koszmarem. Jeszcze do dziś śnią mi się od czasu do czasu te okropieństwa. Ale przeżyłem i muszę powiedzieć, że dziś mimo swego sędziwego wieku cieszę się z przeżytego przeze mnie życia. Mam wielką wspaniałą rodzinę, która mi na wszelkie sposoby pomaga, bo choć na umyśle jest całkiem dobrze, to zdrowie mi już szwankuje A najbardziej dokuczają mi nogi.
Jednak nie narzekam na swój los i cieszę się, że doczekałem takiego wieku. W życiu bym nie przypuszczał, że dożyję dziewięćdziesiątki!” – powiedział w krótkich słowach zruszając się przy tym Pan Henryk.
Z naszej strony życzymy dostojnemu Jubilatowi jeszcze bardzo wielu lat życia, pociechy i dumy z licznej Rodziny i oczywiście wszystkiego najlepszego.
Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *