„Na wiosnę będziemy grać swoje i celujemy w pierwszą piątkę.” – rozmowa z Szymonem Smerdelem, grającym trenerem kamieńskiego „Gryfa”

Po dobrej grze i wysokiej wygranej ze szczecińskimi hutnikami w pierwszym meczu rewanżów sezonu, przychodzą nadzieje kibiców na lepsze jutro ich zespołu, czyli kamieńskiego „Gryfa”. Według Ciebie, w jakiej kondycji jest teraz zespół? Zapewne jeszcze nie tej optymalnej?

Chłopaki ciężko trenowali w okresie zimowym i to powinno zaprocentować. Mieliśmy więcej czasu na spokojny trening. Jestem zadowolony po meczu z „Hutnikiem” i w pucharze z Ińskiem, ale spokojnie, to dopiero początek.

Dobrze zaczęliśmy rundę i dalej ciężko pracujemy nad poprawą naszej gry. Cieszy mnie to, że zawodnicy nie zadowalają się jednym czy dwoma zwycięstwami, ale chcą więcej. Wiedzą, że stać ich na jeszcze lepszą grę. Jestem dumny, że po kilku miesiącach naszej pracy zmienili pozytywnie mentalność. Są jeszcze duże rezerwy w tym aspekcie i musimy wspólnie je wydobyć.

Niewielkie roszady w kadrze zespołu sprawiają, że skład jest raczej stabilny. Czy tak jest w istocie?

Tak, na tym mi zależało żeby pracować z grupą, która była jesienią. Myśleliśmy tylko o drobnych korektach. Niestety odeszło dwóch napastników, Robert Żywulski i Szymon Włodarek.

Nie ściągnęliśmy co prawda napastnika, ale jest Kornel Pflantz i Mikołaj Karbowiak. Kornela znam z pracy w „Iskrze” Golczewo i jestem pewny że będzie wzmocnieniem. To samo Mikołaj. Idealnie wpisuje się w mój model zawodnika na pozycji prawego obrońcy. Stabilizacja była nam potrzebna, żeby spokojnie potrenować zimą. Tych chłopaków stać na dobre granie, tylko trzeba było im zapewnić spokój i dobre warunki do treningu.

Brak napastnika, Szymona Włodarka jest dużą stratą?

Czy duże osłabienie – to będziemy mogli ocenić po sezonie. Ja na to jednak patrzę inaczej. Jeden zawodnik odszedł to jest szansa do rozwoju dla innych zawodników. Będą mieli szansę więcej grać, będą zobligowani do brania większej odpowiedzialności na siebie. Rozwinąć musi się cały zespół, bo zmieniliśmy sposób gry w ataku. Na pewno będziemy mieli większy wachlarz rozwiązań w ofensywie.

Multum straconych bramek na jesieni, słabsza skuteczność – to widoczne mankamenty rundy zasadniczej. Jak temu zaradzić na wiosnę? Czy obecnie mamy w składzie zawodnika, który by skutecznie kąsił defensywę rywali?

Wiemy jakie były mankamenty i mocno nad ich wyeliminowaniem pracowaliśmy. Na pewno szwankowała gra na wyjazdach. Po części spowodowane jest to tym, że u siebie gramy na sztucznej nawierzchni, a na wyjazdach na naturalnym boisku. Musimy więcej punktów przywozić z wyjazdów.

Bardziej od tych straconych bramek martwiła mnie nieskuteczności. Praktycznie w każdym meczu stwarzaliśmy sobie mnóstwo sytuacji bramkowych. Brak wykończenia powodował że przeciwnik wyprowadzał kontrę i w ten sposób traciliśmy dużo bramek. Dlatego nie formacja obrony, ale gra obronna zespołu jest ważna. To duża różnica.

Mimo słabszej skuteczności strzeliliśmy dużo bramek. I cieszy mnie to, że rozłożyło się to na niemal cały zespół. Praktycznie każdy strzelił bramkę, a niektórzy kilka. Podoba mi się to, bo nie jesteśmy uzależnieni od jednego zawodnika. Nikt nie będzie czekał, aż napastnik strzeli bramkę, tylko każdy wie, że może sam rozstrzygnąć mecz.

W jaki sposób – jeśli to nie tajemnica, nastrajasz i mobilizujesz swoich piłkarzy przed każdym kolejnym meczem?

W głównej mierze przez tydzień rozmawiamy indywidualnie i zespołowo o najbliższym meczu, powoli się do niego przygotowując. Każdy mecz jest inny i do każdego podchodzimy inaczej. Na niektóre mecze nie trzeba specjalnie chłopaków nastrajać, raczej trzeba ich tonować, żeby swą energię przełożyli na dobrą grę na boisku. Sposoby mobilizacji są różne, ale o nich nie chcę rozmawiać, bo to jest tylko dla zespołu. Dodam, że mnie też obowiązuje tajemnica szatni.

Twoja obecność na murawie zapewne sprawia, że jest to pozytywnym bodźcem dla Twoich podopiecznych?

O to już trzeba zapytać chłopaków. Z mojej strony mogę powiedzieć tylko, że staram się nie przeszkadzać. To jest trudny temat – grającego trenera. Są różne opinie na ten temat, ale wiem, że to mi nie przeszkadza w prowadzeniu zespołu. Zawodnicy to akceptują.

Mam Pawła Pawlaczyka, drugiego trenera, który widzi wszystko z boku. Nasze mecze są nagrywane, tak więc analizuje wszystko oglądając go kilka razy, żeby nic nie przegapić. Często jest tak, że ludzie mówią, że trener powinien siedzieć na ławce. OK. Ale weźmy pod uwagę, że trenera nawet na ławce ponoszą niepotrzebne emocje i często poprzez zdenerwowanie uciekają mu ważne momenty w meczu.

Mamy początek wiosennej rundy. Do czerwca i zakończenia sezonu jeszcze wiele kolejek. Jak Ci się wydaje, w okolicy którego miejsca ten sezon zakończy „Gryf”? A może macie wraz z Zarządem jakiś – może nie tak tajny plan, z którego chcecie skrzętnie

i skutecznie skorzystać i go wypełnić?

Celem na sezon jest spokojne utrzymanie. Ale tak jak mówiłem na początku, ja i piłkarze chcemy czegoś więcej. Poprzez rozwój, dobrą grę, chcemy zdobywać punkty i być jak najwyżej. Osobiście myślę o miejscu w pierwszej piątce. A jak to będzie, zweryfikuje nas boisko. To i czas wszystko nam pokaże.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i chciałbym pozdrowić i zarazem zaprosić kibiców na nasze mecze. Zapewne będą się zdarzały słabsze mecze, ale wierzę, że wsparcie kibiców przechyli szale zwycięstwa na naszą korzyść.

Rozmawiał Mirek Iwaszczyszyn

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *