Kamieńscy gryfici wciąż na fali wznoszącej. Wczoraj odprawili z bagażem czterech goli „Hutnika” Szczecin!

O katastrofalnym występie w pierwszej wiosennej kolejce, kamieńscy gryfici już zdążyli na szczęście zapomnieć, wpatrując się w kolejne ligowe spotkania. W  dwóch kolejnych spotkaniach pewnie wygrali. Najpierw z „Jeziorakiem” w Załomiu, a przed tygodniem pokonali również 3:1 u siebie silną „Kluczewię” Stargard.

Wczoraj do Kamienia przyjechał szczeciński „Hutnik”, który grał szczególnie świetnie na jesieni i plasuje się na jednym z czołowych miejsc w tabeli. Teraz już nie jest aż tak okazale, ale jest to zespół zawsze groźny. Stąd były pewne obawy przed tym meczem i pytania – czy gryfici są na fali wznoszącej, czy dadzą radę zdawać by się mogło, silniejszemu rywalowi? I okazało się, że nasi piłkarze rozegrali trzecie z rzędu bardzo dobre spotkanie, pewnie i przekonywująco pokonując hutników aż 4:1 (2:0).

Od początku tego interesującego spotkania lekką przewagę miał „Gryf”, ale hutnicy groźnie kontrowali. Bardzo ruchliwi byli szczególnie w pierwszej odsłonie meczu Kacper Wittbrodt i Kamil Kacperek. Ten drugi w 13 minucie został sfaulowany w polu karnym „Hutnika”, a rzut karny na bramkę zamienił pewnym, plasowanym strzałem, Szymon Włodarek.

Nasz zespół niesiony dopingiem, ambitnie prowadził w dalszym ciągu grę, co jak się niebawem okazało, bardzo się opłaciło, bo oto w 21 minucie nowy napastnik „Gryfa”, Robert Żywulski, bardzo szybko pobiegł z futbolówką lewą stroną, po czym sprytnie uwolnił się obrońcy gości, a następnie precyzyjnie zacentrował w pole karne, gdzie wyróżniający się w tym spotkaniu Aleksander Sikora, nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce „Hutnika”.

Jeszcze wartym odnotowania jest 45 minuta, kiedy to A. Sikora strzelił piłką w słupek. Mogło być już bezpieczne 3:0!

Goście w tym czasie nie wypracowali sobie żadnej znaczącej akcji. Zwykle ich inicjatywy rozbijała nasza skonsolidowana obrona, gdzie pierwszoplanową rolę odegrał w tym meczu Damian Karczmarski.

Pewne prowadzenie, dobra gra, kontrola wydarzeń na boisku i oczekiwanie na drugą połowę spotkania.

W 57 minucie boisko opuścił wyraźnie kulejący Szymon Włodarek, który narzekał na ból w kostce. Zastąpił go Bartosz Sasin. Szymon zagrał kolejny całkiem doby mecz. Był aktywny, wszędobylski i szczególnie groźny pod polem karnym „Hutnika”. Widać u niego wzrost formy. I oby tak dalej.

Trzy minuty później nasi zagrali koncertowo przeprowadzając szybki, klasyczny kontratak. Znakomitym podaniem do wybiegającego na wolną pozycję w polu karnym gości Kacpra Wittbrodta popisał się Kamil Kacperek. Pewny, płaski nie do obrony strzał, i zrobiło się 3:0! Po tak skutecznej akcji same ręce składały się do oklasków.

Goście choć już wyraźnie przegrywali, starali się, wręcz dążyli, by strzelić jakąś bramkę, która dała by im impuls do lepszej i skuteczniejszej gry. Jednak na posterunku stała dobrze grająca nasza obrona i już … 43 – letni bramkarz i zarazem kapitan zespołu, Ireneusz Benedyczak. Nasz golkiper zdaje się im starszy tym jest lepszy. Podobnie jak w skokach narciarskich blisko 46 – letni Japończyk, Noriaki Kasai. Ten z boiska i ze skoczni robią wrażenie. I to spore.

W 79 minucie błyskawiczną akcję przed polem karnym hutników zainicjował Kamil Kacperek, który został za chwilę perfidnie sfaulowany i arbiter główny wskazał na „wapno”.

Pewnym egzekutorem rzutu karnego w 80 minucie był Damian Karczmarski, kolejny z gryfitów, który zasługuje za ten mecz na szczególne wyróżnienie.

Sędzia doliczył trzy minuty do podstawowego czasu gry. W pierwszej z nich, podobnie jak w meczu z „Kluczewią”, nasi dali sobie wbić honorowe trafienie dla rywala. Strzelcem bramki dla „Hutnika” był Łukasz Włodarczyk. Szkoda tej bramki, bo cztery z przodu, zero z tyłu, byłoby bardziej okazałe.

Ale i tak należą się naszym brawa za ten mecz, za ogromną ambicję, w pełni determinację, jakość gry, prowadzenie gry, zaangażowanie i wiele jeszcze innych mniej lub więcej ważnych elementów, które sprawiają, że „Gryf” zaczyna grać coraz lepiej. I co ważne, bardzo skutecznie. Brawo, brawo. Trzeci mecz, i trzecia wygrana. Oby tak trzymać, zdaje się powiedzieć na głos.

Cały zespół zagrał bardzo dobre zawody, ale na szczególne wyróżnienie zasługują Kamil Kacperek, Kacper Wittbrodt i za szczególnie drugą połowę, Aleksander Sikora, pozyskany w przerwie zimowej z „Fali” Międzyzdroje.

Nasz zespół zagrał w składzie: Ireneusz Benedyczak – Paweł Anderarczyk, Konrad Kowalczyk, Damian Karczmarski, Radosław Misztal, Paweł Wanagiel, Kacper Wittbrodt, Kamil Kacperek (81’ Mateusz Wróbel), Aleksander Sikora (87’ Ernest Paszek), Szymon Włodarek (57’ Bartosz Sasin), Robert Żywulski (71’ Adrian Wanagiel).

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *