Jest sobie pewna ulica, ulica niestety zapomniana przez władze – także te minione.

Ci, którzy byli w Kamieniu Pomorskim przed laty i teraz, nie mogą się nadziwić zmian na lepsze. Sporo się buduje się tu czy tam, powstał Kwartał Dominikański, w ciągłej buduje jest Osiedle Prusa, wybudowano nową część szpitala uzdrowiskowego „Mieszko II”, zmodernizowano trzy kolejne ulice. I to jest wcale nie małych.
Nowe władze zapowiadały porę na zmiany, zmiany na jeszcze lepsze jutro mieszkańców Kamienia Pomorskiego i całej gminy. Liczni obywatele zawierzyli programom wyborczym teraz czekają na czyny. Dotąd niestety jednak, Ratusz boryka się z trudnościami budżetowymi.
Jednak też nie wszędzie jest tak różowo, jakby kto myślał. Są też przysłowiowe „kwiatki”, a nawet niegospodarność. Taki przykładami są niektóre ulice miasta, a również jest też pewna ulica w stolicy powiatu, o której jej mieszkańcy mówią: „jest nasza, swojska, ale niestety od dawien dawna przez wszystkich (czytaj – włodarzy) zapomniana”.
Ta ulica zowie się Nowoogrodowa, która krzyżuje się z ulicą Wolińską przy której nieopodal położony jest Zespołem Szkół Gimnazjalnych, Szkołą Podstawową nr 2 oraz hala widowiskowo – sportowa.
Byliśmy tam po raz wtóry, sprawdziliśmy. Aż strach (obawa o samochód i jego podwozie) jechać nią szybciej niż 10 km/h, bowiem jej nawierzchnia wybudowana ze sfatygowanych czasem dużych płyt żelbetowych (stare dzieje), w wielu miejscach pozapadanych, bardzo nierównych, z których tu i ówdzie wystają nawet… pręty zbrojeniowe.
Kierowcy zwykle omijają tę ulicę szerokim łukiem, no chyba, że ktoś tego miejsca nie zna.
W dzień jak cię mogę, wszystko dojrzymy co przed nami. Gorzej jest nocą. I ci którzy tej ulicy nie znają, niech się raczej po zmroku tam nie zapuszczają, bo jest ona po prostu niebezpieczna.
Jej fatalny stan, podobnie jak wielu „baraków” przy niej stojących (to cała historia sięgająca lat 50. ubiegłego stulecia!), nie wystawia dobrej wizytówki władzom miasta.
Może jednak nowi rajcy i nowy burmistrz zlitują się nad mieszkańcami i samą nieszczęsną ulicą, bo im też należy się odrobina normalności, zwykłości, nie mówiąc już o jakimkolwiek luksusie, którego po prostu nikt tutaj nie wymaga absolutnie.
„Chcielibyśmy żyć przy normalnej, schludnej i równej nawierzchnią ulicy, a przyszło nam od dawien dawna patrzeć na to co trudno nazwać teraz ulicą. Pan przyjedzie po deszczach, wtedy to tutaj są hocki – klocki. Przydałoby się, by to miejsce odwiedzili też sami radni, niech się przekonają jak u nas tak naprawdę jest z tą ulicą. Niech się przekonają. Bardzo zapraszamy.” – mówią rozgoryczeni mieszkańcy „ulicy zapomnianej”.
Wierzyć trzeba, że nowa władza ów problem prędzej czy później dostrzeże i coś choćby w niedalekim czasie (niedalekiej przyszłości) w tej kwestii poradzi. Oby, bo cierpliwość mieszkańców jest tak na dobrą sprawę na dosłownym wyczerpaniu.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *