01-11-2015 » Kamień Pomorski, Sport

Jak słabeusz ze słabeuszem

Sobotnie spotkanie kamieńskiego „Gryfa” z ostatnią w tabeli „Wiekowianką” Wiekowo było wręcz beznadziejnym widowiskiem, ot taką sobie kopaniną – „ja do ciebie ty do mnie”. Można w zasadzie powiedzieć, że mecz się odbył i tyle. Ostatecznie słabeusze podzielili się zasłużenie punktami, bowiem padł remis 1:1 (1:0).
Oba zespoły są w wielkim kryzysie i to widać było na sztucznej murawiem na której przyszło piłkarzom grać.
Liczni kibice gryfitów liczyli, że może tym razem naszym się uda pokonać słabeusza. Była na to ogromna szansa. Ale nic z tych rzeczy, bowiem „Gryf” jest tak słaby, że aż ręce opadają. Nie przystoi przytaczać cytatów kibiców na temat gry gryfitów, bo były one w większości niecenzuralne. Kibice tylko kręcili z niesmakiem głowami, machając przy tym zniesmaczeni rękoma.piłki nożnej
Jeszcze w pierwszej połowie było widać jakąś iskierkę chęci gry gryfitów i wtedy nasz zespół miał wielką przewagę, ale pierwszy strzał oddał dopiero w… 30 minucie, kiedy do bramki gości pięknym lobem w długi róg trafił Adrian Chodorowski, bodaj jedyny piłkarz, który chciał w tym meczu grać na serio.
Na uwagę zasługuje słupek po strzale Norberta Neumanna. I tyle można powiedzieć o tej słabiutkiej połowie.
W drugiej odsłonie lepsi byli goście, którzy co rusz zagrażali naszej bramce. Nasi gubili się niemiłosiernie, zresztą goście też, i tak na dobrą sprawę bramka dla „Wiekowianki” wisiała na włosku. Goście dopięli swego 61 minucie, kiedy katastrofalne błędy popełniła obrona „Gryfa”. Goście cieszyli się jak dzieci, wszak to w przypadku remisu ich drugi punkt w sezonie. Dodać do tego trzeba, że chcący jakoś gra w drugiej odsłonie goście mieli jeszcze poprzeczkę.
Mecz dwóch słabeuszy był bezbarwny, bez duszy i ikry z obu stron, i obie ekipy co trzeba bez dwóch zdań przyznać, na obecną chwilę to jedni z kilku co najmniej kandydatów do spadku.
Niemoc w polu gry, niemoc strzelecka, żadnej koncepcji gry. Ot, klepanie piłki i aby dalej od własnej bramki – to „atuty” naszego zespołu, który stał się niestety tylko cieniem tego zespołu sprzed choćby roku, kiedy to był czołowym zespołem IV ligi. Gdzie te czasy?
Dzisiejsi następcy nie spełniają nadziei na lepszą grę i lepsze jutro. Bez wzmocnień, konkretnego trenera niestety nie obędzie się. No chyba, że zarząd klubu celuje w V ligę.
Z trzonu tamtego zespołu pozostało raptem trzech piłkarzy, którzy w żaden sposób nie mają wsparcia nowych. I bramkarz Ireneusz Benedyczak, i kapitan zespołu – Adrian Kapczyński czy pomocnik Damian Karczmarski, przedstawiciele starego składu, nie mają siły przebicia i motywacji dla młodszych kolegów, którzy grają wręcz fatalną piłkę.
Do zakończenia pozostały już tylko trzy spotkania i trudno się łudzić, by cokolwiek nasi w nich wskórali, chyba że przeciwnicy, tak jak nie tak dawno „Ina” w Kamieniu Pomorskim, bagatelizują przeciwnika, czytaj „Gryfa”. Ale na to się na pewno nie zanosi.
„Gryf” na dnie, „Gryf” słabiutki i bez nadziei na lepsze jutro. Niestety taka jest naga prawda i nic przy tym dodać i nic ująć.
„Gryf” zagrał w meczu z „Wiekowianką” w składzie: Ireneusz Benedyczak – Konrad Kowalczyk, Marek Hajdukiewicz, Przemysław Książęk, Adrian Kapczyński (c) – Radosław Misztal (75’ Sebastian Kmetyk), Damian Karczmarski, Szymon Deuter, Adrian Chodorowski – Szymon Włodarek, Norbert Neumann.
Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *