Felieton piłkarski z niespodziankami w tle

Piłkarze rozegrali ostatnią kolejkę tej jesieni i teraz do wiosennych rozgrywek poczekają aż do połowy marca przyszłego roku.
Niesamowita „Vineta” wciąż na fali, kamieńscy gryfici mile zaskoczyli, „Iskra” przegrała z najsłabszym zespołem V ligi, multum bramek w A klasie… To bilans ostatniego rozdania tej jesieni.

III liga – Oj ta niesamowita „Vineta”!…
W 15. kolejce nasza „Vineta” Wolin, zajmująca dotąd ekskluzywne trzecie miejsce, wybrała się z pewnymi obawami do kaszubskiego niewielkiego Chwaszczyna, gdzie spotkała się z również silną ekipą obecnych rozgrywek, „KS Chwaszczyno”. Po bardzo emocjonującym spotkaniu wyspiarze wysoko wygrali 7:3, prowadząc do przerwy 3:1.
Było to bardzo dobre spotkanie, w którym dominował nasz zespół, który w dotychczasowych spotkaniach jesieni nie strzelił aż tylu bramek jak w tym spotkaniu. I to grając na wyjeździe.
Po tym zwariowanym meczu „Vineta” wywindowała się na fantastyczne drugie miejsce, ustępując jedynie liderowi, GKS Przodkowo, zaledwie trzema punktami. Sytuacja wyjściowa naszego zespołu na rewanże wiosenne wręcz wymarzona.
Gole dla naszej ekipy strzelili: Kacper Wittbrodt – 2 (18’, 62’), Adam Nagórski – 2 (58’, 72’), a także Michał Adamczyk, który otworzył wynik w 13 minucie, oraz Kajetan Pogorzelczyk – 16’ i Dawid Jeż – 71’.
Drugie miejsce w tabeli, aż 34 punkty na koncie, dziesięć wygranych, cztery remisy i tylko dwie porażki. To znakomity, wręcz wyśmienity wynik naszego dzielnego beniaminka.
Za tę rundę całemu zespołowi i trenerowi należą się wielkie brawa i wielkie owacje, i to na stojąco, bo mało kto przypuszczał, że nasz nowicjusz w III lidze z Wolina, aż tak zamiesza innymi zespołami i wręcz całą tabelą.
Tak trzymać również w rewanżach wiosennych i wówczas będzie pewność pozostania w lidze na następny sezon.

IV liga – „Gryf” pokusił się o wielką niespodziankę w Dębnie!…
Niemal skazany na porażkę, kamieński „Gryf”, jechał wręcz z duszą na ramieniu na spotkanie w Dębnie z tamtejszym wyżej notowanym „Dębnem”. Gryfici mają jednak ostatnimi czasy patent na wygrywanie z tym zespołem, i w sobotę pokusili się o wielką niespodziankę, wygrywając to spotkanie 2:1 (1:1). Było to dobre spotkanie i wiele interesujące go działo się na murawie.
Co prawda w 16 minucie gospodarze objęli niejako zgodnie z planem, prowadzenie, ale odpowiedź gryfitów była niemal natychmiastowa. I w 32 minucie Misztal strzelił na remis.
W 64 minucie nasz zespół objął prowadzenie po golu Deutera.
I kiedy wydawało się, że „Gryf” dowiezie minimalne prowadzenie do zakończenia tego meczu, arbiter w 85 minucie podyktował przeciwko naszej drużynie rzut karny. Wielkim kunsztem w naszej bramce wykazał się Ireneusz Benedyczak, który znakomicie interweniował, po czym piłka odbiła się od słupka i na nasze szczęście nie wpadła do bramki.
Radość wśród naszych i konsternacja miejscowych, którym jeden punkt wysmyknął się w ostatniej chwili.
Niespodzianka w Dębnie stała się faktem i cieszy to, że nasz zespół w dwóch ostatnich spotkaniach jesieni zdobył komplet sześciu ważnych i bardzo cennych punktów.
Dzięki tej wygranej „Gryf” przesunął się na 10. miejsce w tabeli mając 18 punktów na swym koncie i teraz przyjdzie czas na wnikliwą analizę tej rudny i solidne popracowanie nad formą na wiosenne potyczki.
Nowy trener, nowe nadzieje. Może okazać się, że ta zmiana dobrze wpłynie na gryfitów, oby.
Dziękujemy gryfitom za ich ostatnimi czasy determinację, i takich gryfitów chcielibyśmy widzieć podczas meczów rewanżowych.

V liga – „Iskra” przegrała z błotem i nieoczekiwanie z najsłabszym zespołem ligi!…
Któż by się spodziewał, że dość mocna „Iskra” sensacyjnie wręcz przegra w Dobrej Nowogardzkiej, i to z ostatnim zespołem ligi!? A tak właśnie się niestety stało. Mimo, że nasz zespół zagrał w optymalnym składzie, przegrał przede wszystkim z błotem na murawie i niestety bardzo nieoczekiwanie całe spotkanie z bezapelacyjnie najsłabszym zespołem.
Usprawiedliwienia w zasadzie nie znajdujemy na ten nieoczekiwany w rzeczy samej fakt, bo przecież oba zespoły miały te same warunki na boisku. Nonszalancja, pokpienie przeciwnika, to aspekty, które niestety stworzyły taką sytuację. Blamaż? W pewnym sensie tak. Bo jak inaczej nazwać przegraną z najsłabszym zespołem ligi, który w zasadzie dostarczał dotąd punkty kolejnym rywalom.
Dobrze, że to koniec rundy, bo trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się kolejne mecze „Iskry” po tej niespodziewanej porażce. A podłamane morale trzeba szybko odbudować.
Ale i tak jak na beniaminka ligowego „Iskra” mimo, że spadła w tabeli co nieco, to i tak zajmuje wysokie, dziewiąte miejsce, i ma na swym koncie 20. oczek. Mogło być więcej i mogło być lepiej, bo co najmniej dwa – trzy mecze golczewiacy przegrali wręcz frajersko. Szkoda tych straconych punktów, ale cóż, taka jest nieprzewidywalna piłka nożna, i taki jest cały sport. Po prostu nie zawsze jak nawet się chce, wygrywamy.
Przed naszymi piłkarzami zasłużona przerwa zimowa i powrót na boiska dopiero w połowie marca. Będzie więc czas na przemyślenia, na to by poprawić jakość gry, jeszcze bardziej skonsolidować skład, i zrobić wszystko, by na wiosnę postarać się pokazać się z dużo lepszej strony, by ostatecznie nie było nerwowych chwil na czerwcowy finał ligi, i nie myśleć przy tym gorączkowo o oczywiście utrzymaniu się w V lidze.

A klasa – „Jantar” zgasił „Znicz”, a gostyński Bałtyk” nie dał szans swojemu imiennikowi. Tak to było w dwóch małych derbach naszego powiatu…
W tym sezonie A – klasowcy z naszej grupy zadziwiają skutecznością. W ostatniej kolejce jesieni znów dali pokaz strzelecki. Padło ich aż 50. Multum, bo19. goli i to do jednej bramki, strzelono w Świnoujściu, gdzie miejscowe „Prawobrzeże” zdeklasowało „Orła” Prusinowo. Prusinowskie Orły to ostatni zespół ligi, który w 13. kolejkach straciły niebotyczną liczbę 139 bramek!, strzelając tylko… 5. Średnia straconych goli na mecz to… ponad dziesięć bramek na mecz. Niebywałe i godne odnotowania w niechlubnych ligowych annałach.
Dziewięć bramek padło w Wysokiej Kamieńskiej w meczu małych derbów naszego powiatu, gdzie miejscowy „Znicz” przegrał sromotnie, i to aż 1:8, z trzecim w tabeli, „Jantarem” Dziwnów. Do przerwy było 2:0 dla gości, którzy w drugiej odsłonie jeszcze bardziej podkręcili tempo, co im się jak widać bardzo opłaciło.
„Znicz” był tylko tłem dobrze i konsekwentnie grającego „Jantara”, który pokazał tym samym, że w dalszym ciągu liczy się w walce o awans.
Trudny mecz wygrała „Fala” Międzyzdroje, która pokonała 3:0 (2:0) niewygodnego rywala jakim jest „Radowia” Radowo Małe. Warto nadmienić, iż goście nie wykorzystali rzutu karnego.
To jedenasta wygrana międzyzdrojan w tym sezonie, do tego dochodzą dwa niestety niespodziewane remisy, i ostatecznie druga lokata w tabeli ze stratą jednego punktu do lidera,
„Floty” Świnoujście.
W innych małych derbach powiatu, które rozegrano w Gostyniu, miejscowy „Bałtyk” bez trudu pokonał 4:0 swego imiennika z Międzywodzia. Dzięki tej wygranej i dobrej postawie podczas całej rundy, gostynianie są na wysokim, szóstym miejscu.
Dawno tak wysoko ten zespół nie plasował się w na koniec którejkolwiek z dotychczasowych jego rund. Tym bardziej nasze gratulacje.
Zwycięstwem 3:1 (2:1) zakończyła się potyczka stuchowskiej „Korony” z „Jastrzębiem” Łosośnica. Od 9. minuty goście nieoczekiwanie prowadzili, ale nasz zespół szybko się otrząsnął i wziął solennie do roboty. Na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. W 34 minucie na remis strzelił powracający na boiska Krzysztof Guster.
Pięć minut później Żywulski wykorzystał rzut karny, dając prowadzenie „Koronie”. A wynik ustalił w 75 minucie ten sam piłkarz.
Stuchowianie zakończyli rundę na czwartym miejscu, mając w swym dorobku 22 punkty. Do prowadzących mają jednak sporą stratę, ale wszystko na wiosnę jest jeszcze możliwe. I oczywiście rąk „Korona” nie powinna załamywać.
„Korona”: Woźny – Żywulski (75’ Branecki), Putyrski (C), Żelazny, Guster, Kuźmicki, Pałka B. (65’ Czerwiński), Kondras, Nawrocki (77’ Ślusarz), Majer, Stangrycki.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *