Ducińska droga jak autostrada! I co istotne, teraz równa i wreszcie bezpiecznie przejezdna!

Odcinek drogi o długości jednego kilometra i 200 metrów, bo tyle jest drogi prowadzącej do niewielkiego Ducina (odnoga od tej z Szumiącej w stronę Chomina), stał  można by rzec, długi okres  niewygodnym problemem dla kamieńskiego Ratusza, kiedy co chwilę mieszkańcy miejscowości informowali, że ich droga to jedno wielkie bajoro, pokryte licznymi wgłębieniami. Droga trudna do przebycia szczególnie po opadach atmosferycznych. Tędy chyba tylko amfibią można byłoby, choć oni – mieszkańcy, dokonywali wręcz cudów, by się z i do ich Ducina dostać.

Nawet w pewnej chwili, a było to w minionym roku, kamieński przewoźnik autobusowy zaniechał do tego wręcz odosobnionego miejsca swoich kursów dziatwy szkolnej, która musiała drałować na skraj drogi lub dowożona była przez rodziców do kamieńskiej placówki szkolnej. Na dodatek w kilku miejscach, o czym pisaliśmy jakiś czas temu,  woda wręcz podchodziła pod budynki, a ogrody były wielkimi stawami. Istny raj dla nie tylko dzikich kaczek.

I sołtys, jak i mieszkańcy, pukali do kamieńskiego Ratusza, przekazując swoje gorące prośby i petycje, wręcz błagania, by wreszcie zajęto się tą zapomnianą przez władzę drogą. Długo, bardzo długo trwała niepokojąca i znamienna cisza. I pewnie w tej mierze trwałaby nadal, gdyby pewien wcale nieodległy, bo majowy zbieg okoliczności, kiedy ciężkie sprzętowisko pewnej firmy znalazło się na placu jednego z mieszkańców Ducina, a to sprawiło jakiś cud niemal, bo wspomniany sprzęt – wystarczyło kilka konkretnych telefonów, bez zbędnej papierologii, form biurokracji, konkretnie i bardzo fachowo zniwelował nawierzchnię fatalnej dotąd drogi, zdejmując wierzchnią ziemną nawierzchnię, docierając do twardszej (szuter). Potem drogę stosownie i odpowiednio wyrównano. W newralgicznym miejscu, gdzie woda podchodziła pod gospodarstwa, położono betonowe płyty ażurowe. I jest po sprawie… .

A dodajmy, iż cała ta akcja efektywnej poprawy nawierzchni ducińskiej drogi, co potwierdza sam sołtys, trwała ledwie… jeden, jedyny dzień. I pomyśleć, że ducinianie czekali na ten cud drogowy, długimi, bardzo długimi latami, zbywani co rusz jakimiś odczepnymi obietnicami na Ratuszu. I Bóg wie czym jeszcze.

Jeszcze nie tak dawno nielicznie mieszkający w Ducinie ludzie, nie bardzo wierzyli w to, że jeszcze choćby w tej dekadzie, cokolwiek w mierze poprawy stanu ich drogi się zrobi. Dziś zaczynają w cuda (choćby w ten z ich drogą) wierzyć. A już na pewno wiedzą, i są raczej pewni, że teraz za każdym razem dojadą lub wyjadą ze swojej miejscowości bez okropieństwa omijania błotnego toru przeszkód, z niejednokrotnie zakończonym jakimś niemiłym zdarzeniem, czyli konkretnie powiedziawszy, uszkodzeniem podwozia auta.

Teraz po swojej ducińskiej można rzec, „ autostradzie”, i ducinianie i przyjezdni, śmigają swymi autami z lekkością i wielkim zadowoleniem. Aż się kurz podnosi.

I pomyśleć, że trzeba było pewnego przypadku, pewnego zbiegu okoliczności, a przy tym ominięciem czasochłonnej i po wielokroć bzdurnej biurokracji. I dodajmy przy tym, dobrej, naprawdę dobrej i pozytywnej wiary.

Urzędnicy (nie pijemy do tych z kamieńskiego Ratusza) mają częstokroć to do siebie, że tak niekiedy „sprawnie” działają na rzecz dobra swoich mieszkańców (obywateli), że tym wręcz opadają ręce. I szlag ich jakiś trafia, bo przyznają bez ogródek, że częstokroć nawet błahostkę jest trudno w takim urzędzie załatwić. A co dopiero tak „poważny” problem, jak dziurawa i błotnista pełna kałuż droga do jakiegoś zapadłego gdzieś w gminnej przestrzeni, Ducina.

Teraz mieszkańcy z tegoż Ducina, mogą spać spokojnie, a ich mechaniczne rumaki odpoczną od ponad kilometrowego toru przeszkód na chyba dłużej. No i tak chyba na dobre odetchnęli z ulgą, przeogromnie wielką ulgą.

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *