Choć lepiej grali to i tak przegrali z kretesem!

Czarne chmury nad ekipą kamieńskiego „Gryfa” coraz większe. Nasz zespół przegrał 0:1 (0:1) w sobotę drugi z rzędu mecz. Tym razem jego pogromcą była stargardzka „Kluczewia”, która podobnie jak gryfici, nie zachwyciła.

Dziwny to był mecz, bowiem prawdę powiedziawszy, 10 minuta spotkania ustawiła przebieg spotkania. Wtedy bramkę z dosłownie niczego strzelili goście, przy niestety biernej postawie naszego golkipera.

Pierwsza połowa to lekka przewaga „Gryf”, który grał w miarę dobrze (jeśli to tak można nazwać), ale tylko do „szesnastki” gości. Widać było w całym meczu, że w naszej ekipie nie ma rasowego napastnika, który mógłby skutecznie trafić do bramki przyjezdnych. Niestety ta reguła ciągnie się już dłuższego czasu.

Co z tego, że z gry nasi byli lepsi. Mieli też dwa strzały w poprzeczkę, jak gra im się nie kleiła. A przy tym niestety piłkarze obu zespołów prześcigali się w niecelnych podaniach, wychodziły też, i to nagminnie, duże braki w wyszkoleniu technicznym.

Nudna pierwsza połowa, dobra pogoda, wręcz usypiały kibiców, którzy wierzyli jednak, że gryfici może przebudzą się po przerwie.

I tak też było. Mieli z minuty na minutę coraz większą przewagę w polu. A mniej więcej od 65 minuty goście bronili się całym zespołem, próbując nielicznych i nieudolnych kontr.

Słaby mecz przedłużony o aż pięć minut była słabiutkim spotkaniem. „Kluczewia” jak mogła, spowalniała wznawianie piłki, wybijała futbolówkę to na auty, to gdzieś daleko od swojej bramki. Ta „taktyka” przyniosła jej sukces i zarazem porażkę toczącego się w dół tabeli „Gryfa”.

Cztery spotkania i tylko dwa punkty na wiosnę gryfitów. A niestety przykrym dla naszego zespołu jest to, że ekipy będące za nim w tabeli zaczynają punktować. Niektóre tak jak beniaminek, „Jeziorek” jest już dużo wyżej.

Z dziewiątego miejsca na początku rundy, teraz gryfici spadli już na miejsce trzynaste i do dziesiątego „Dębu” mają aż pięć punktów straty.

Źle się dzieje z naszym zespołem, który niestety nie przejawia większej ochoty do gry. Brak jakiejkolwiek koncepcji, determinacji, motywacji (?). „Odpękanie” meczu, najszybciej przegranego, i niby zamartwianie się następnym, do niczego nie prowadzi. A w zasadzie do totalnej degradacji. I przykre byłoby, gdyby „Gryf”, zasłużony, jeden z najstarszych klubów na Pomorzu Zachodnim, w swoją siedemdziesiątą rocznicę powstania, spadł z IV ligi. Smutne to byłoby dla kibiców i samych piłkarzy. Po ewentualnym spadku zapewne zespół długo by się nie podniósł z kolan.

Ale do końca sezonu pozostało jeszcze jedenaście kolejek. To całkiem dużo. A w teorii to 33. punkty, których na pewno „Gryf” nie zdobędzie, gdyż gra jaka prezentuje, jest daleka od ideału, a nawet przeciętności. Tak czy siak trzeba grać dalej i mieć choćby odrobinę nadziei na lepsze jutro.

Toczący się na dno „Gryf” może przemoże się w następną sobotę w wyjazdowym spotkaniu w Białogardzie w meczu z także broniącą się od spadku, „Iskrą”. Dla obu zespołów to arcyważny mecz, bo obu potrzebne są punkty jak rybie wody.

To co nasz zespół, ale także „Kluczewia” pokazały wczoraj na sztucznej murawie kamieńskiego stadionu, to poziom co najwyżej A – klasowy. Oczywiście absolutnie nie obrażając przy tym piłkarzy tej klasy rozgrywkowej.

Czarne chmury nad „Gryfem” kłębią się coraz bardziej. Być może spektakularne jakieś jego zwycięstwo, podniesie nadszarpnięte morale naszych piłkarzy, z których widać to bardzo, schodzi coraz bardziej powietrze.

Być może chce im się grać, ale nic im nie wychodzi. Wychodzą za to braki w taktyce, techniczne, koncepcja gry i motywacja.

„Gryf” zagrał w tym spotkaniu w składzie: Ireneusz Benedyczak – Marek Hajdukiewicz, Sebastian Kmetyk, Seweryn Wrzeszcz, Dawid Roszak (67’ Maciej Szwech), Damian Karczmarski (78’ Bartosz Sasin), Adrian Chodorowski, Mateusz Bątkowski, Radosław Misztal (58’ Przemysław Książek), Norbert Neumann, Szymon Włodarek.

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *