Zwariowany z happy endem mecz dziwnowskiego „Jantara” w Kamieniu Pomorskim

Piłkarze beniaminka klasy okręgowej, „Jantara” Dziwnów, w ramach 18. kolejki rozegrali w sobotę (24.03.) gościnnie na sztucznej murawie stadionu w Kamieniu Pomorskim, spotkanie z silną „Polonią” Płoty. Po doprawdy zwariowanym spotkaniu, pełnym zwrotów, niemal horrorze, nasz zespół dość szczęśliwie zwyciężył silnego rywala 4:3, prowadząc do przerwy 3:1. Dodajmy, iż dziwnowianie kończyli mecz w dziewiątkę! Do tego hat trick Maksymiliana Kalaszyńskiego. Wygrana ta dedykowana była w dużej mierze przez zespół, jego stoperowi, Wojtkowi Andrzejewskiemu, który dzień wcześniej obchodził swoje … 42 urodziny. Dodajmy, niegdyś Wojtek był świetnym i pewnym filarem defensywy m.in., kamieńskiego IV – ligowego „Gryfa”.

Przed spotkaniem trener „Jantara” Krzysztof Wróbel przestrzegał, że spadkowicz, „Polonia” to zespół nieobliczalny i groźny dla każdego rywala. I się nie pomylił. Dziwnowianie naprawdę musieli się wielce natrudzić, a przy tym mieli sporo szczęścia, by pokonać zespół rywali.

Pierwsza połowa to gra wyrównania ze wskazaniem na „Jantara”, który w 13 minucie objął prowadzenie po świetnym plasowanym strzale w lewy długi róg, Mateusza Kądzieli.

„Polonia” odpowiedziała natychmiast, strzelając na 1:1 trzy minuty później.

Poloniści długo nie cieszyli się tą bramką, bowiem w 20 minucie „Jantar” objął ponownie prowadzenie. Ruchliwy na szpicy Maksymilian Kalaszyński skrzętnie wykorzystał karygodne błędy defensywy gości.

W 38 minucie bardzo szybki, i co trzeba podkreślić, harujący niemal na całym boisku Daniel Sutor, przeprowadził prawą stroną samotny rajd, po czym niemal z końcowej linii boiska dokładnie zacentrował w pole karne, a tu już czekał M. Kalasiński, który nie miał większego problemu z umieszczeniem piłki w bramce.

3:1 do przerwy dla „Jantara” i pewien spokój w przerwie, który jak się potem okaże, mocno zostanie naruszony. Początek drugiej odsłony to zaciekłe ataki „Polonii”, która za wszelką cenę chciała strzelić gola kontaktowego. I to jej się udało w 53 minucie. Na murawie zaczyna się robić coraz bardziej gorąco, bowiem goście zwietrzyli swoją szansę na kolejnego gola, a nawet szansa na wygraną, a na ławce rezerwowych „Jantara” zrobiło się niepokojące poruszenie i bojaźń o końcowy sukces.

W 57 minucie nie najlepiej i niepewnie prowadzącemu spotkanie arbitrowi, przydarzyła się wpadka, kiedy to nie odgwizdał ewidentnego groźnego faulu na piłkarzu „Jantara”, a tuż po tym zajściu dojrzał – i słusznie zresztą, niebezpieczne zagranie Piotra Przybysza, któremu pokazał od razu czerwoną kartkę. I ten musiał opuścić boisko. Ten znamienny incydent mocno naruszył spokój boiskowy, przede wszystkim w szeregach dziwnowian, który towarzyszył spotkaniu już do jego zakończenia.

W 60 minucie niezawodny w tym meczu M. Kalaszyński, przeprowadził na połowie gości długi rajd na bramkę „Polonii” i mimo zaciekłego ataku obrońców, pewnie pokonał bramkarza gości, strzelając na 4:2. Dziwnowianie w tym momencie zaczęli wierzyć w końcowy sukces, mimo straty jednego zawodnika. Ale w 65 minucie „Polonia” strzela gola kontaktowego po ewidentnych błędach pomocników i defensywy „Jantara”.

Na domiar złego, w 82 minucie za drugą żółtą kartkę, czerwony kartonik zobaczył Gracjan Kubiński i „Polonia”, która w 61 minucie uzyskała sporą przewagę, teraz była teraz dosłownie miażdżąca.

„Jantar” rozpaczliwie bronił się szczęśliwie całą dziewiątką, bowiem goście trafili piłką raz w spojenie słupka i poprzeczki. Innym razem piłka trafiła w słupek bramki.

Ostatecznie po kilku doliczonych minutach do regulaminowego czasu gry arbiter zakończył to emocjonujące i bardzo gorące spotkanie. Dodajmy, dość szczęśliwie wygrane przez nasz zespół, który –co nie dziwi, radował się potem dość długo na środku boiska.

Dzięki tej wygranej nasz zespół jest dalej w ścisłej czołówce. Dodać trzeba, że cieszy przede wszystkim wygrana, bo co do gry dziwnowian, można mieć sporo pretensji, przede wszystkim za długie przestoje, momentami nonszalancję i jakąś nieuzasadnioną dekoncentrację.

„Jantar” zagrał w składzie: Kamil Piotrowski – Gracjan Kubiński, Wojciech Andrzejewski, Piotr Przybysz, Adrian Kapczyński – Daniel Sutor (64’ Galec Hubert), Paweł Żabierek, Krzysztof Wysocki ©, Janowski Kamil (70’ Seweryn Wójcik), Mateusz Kądziela (68’ Patryk Wojtkiewicz) – Maksymilian Kalaszyński.

Miwa

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *