26-03-2016 » Powiat i region, Wolin

Na trzecioligowym froncie – „Było ciężko, ale na szczęście zwycięsko”…

W dzisiejszą przedświąteczną Wielką Sobotę, piłkarze III – ligowej „Vinety” Wolin podejmowali na sztucznym boisku w Kamieniu Pomorskim koszalińską „Gwardię”. Gwardziści dwa pierwsze mecze wiosny przegrali pechowo 2:3, i tak też stało się i tym razem.

Po naprawdę ciężkim boju, goniąc dwukrotnie wynik, wolinianie wygrali ostatecznie 3:2 (1:1). Ale lepsze wrażenie, nie tylko piłkarsko, sprawiali goście, którzy wręcz załamali ręce po ostatnim gwizdku sędziego, bowiem liczyli na co najmniej remis z mocnym wiceliderem.

Kolejna pechowa porażka może naprawdę załamać, ale wierzymy, że ambitni koszalinianie ostatecznie podniosą się z kolan i w dalszej części sezonu pójdzie im znacznie lepiej.

Wiadomo było, że mecz będzie trudny, tym bardziej, że u wyspiarzy za żółte kartki pauzował Bartosz Ława, absolutny dyrygent na boisku, którego naprawdę w tym spotkaniu bardzo było brak. Ten wspierał ochoczo swoich kolegów z trybun.

Mecz oglądało sporo kibiców z Wolina, Koszalina i Kamienia Pomorskiego, którzy obejrzeli całkiem interesujące spotkanie, które obfitowało w szereg ciekawych akcji, szczególnie ze strony gwardzistów, i obejrzeli przy tym liczne bramki.

Po prowizorycznym poznawaniu walorów przeciwnika, do ataku pierwsi ruszyli gwardziści i w 24 minucie objęli zasłużone prowadzenie. Bramka była przedniej urody, strzelona z prawej strony z bardzo ostrego kąta. Nasz bramkarz przelobowany piłką nie miał żadnej szansy na jej obronę.

Strata gola na szczęście nie zdeprymowała naszych piłkarzy, którzy bardziej ochoczo i odważniej ruszyli do przodu. To im się opłaciło.

W 34 minucie błąd obrony i bramkarza „Gwardii” wykorzystał świetnie tego dnia dysponowany, Kajetan Pogorzelczyk. Zrobiło się 1:1. I takim rezultatem zakończyła się pierwsza odsłona tej dobrej w całych 90 minutach batalii.

Po zmianie stron nieco lepsze wrażenie sprawiali przyjezdni, którzy w tych 45 minutach mieli co najmniej kilka wręcz wybornych sytuacji do strzelenia bramki. Wykorzystali na nasze szczęście tylko jedną. A było to w 54 minucie, kiedy po dośrodkowaniu z prawej strony, jeden z gwardzistów pokonał naszego golkipera strzelając piłkę głową. Niestety w tym momencie zaspała nasza obrona, to fakt oczywisty.

I znów „Vineta” musiała gonić wynik. I trzeba przyznać, że tego dnia cały zespół nie był w najlepszej dyspozycji, chyba że oprócz K. Pogorzelczyka, który wręcz harował dosłownie na całym boisku.

I to on był autorem bramki wyrównującej strzelonej w 67 minucie. W zamieszaniu pod bramką „Gwardii” mocno zakotłowało się. Piłki dopadł Kajetan, który z przytomnością umysłu z kilku metrów pewnie pokonał bramkarza gości.

Ten gol podziałał pozytywnie na nasz zespół, który do tej pory był niestety patrząc obiektywnie, zespołem gorszym od rywala. Ale zaledwie kilka minut dobrej gry sprawiło, że wyspiarze objęli prowadzenie. A było to w 75 minucie.

Znakomitą akcję w polu karnym przeprowadzili bracia Nagórscy. Po kapitalnym podaniu Adriana do wybiegającego na wolną pozycję Adama, piłka zatrzepotała w bramce „Gwardii”.

Radość naszych kibiców i solenny doping kibiców „Gwardii” sprawiły, że na stadionie i w okolicach zrobiło się bardzo głośno.

Po stracie gola koszalinianie zaczęli wręcz szaleć na sztucznej nawierzchni boiska. Co rusz bardzo groźnie atakowali. Co chwila też byli bliscy strzelenia bramki. Ale piłka jakoś nie chciała wpaść do bramki wolinian. Na ich szczęście.

Dobra gra gości i ostatecznie pechowa porażka stała się faktem. Co za pech, przegrać trzy kolejne spotkania po 2:3. To rzeczywiście coś rzadkiego i niebywałego.

Ostatecznie końcowy gwizdek przedłużonej o trzy minuty połowy, nasi piłkarze i ich liczni kibice przyjęli z ogromną aprobatą i wielką ulgą, bo tak naprawdę, to co najmniej remis, jak nie wygrana w przekroju całego spotkania, należały się ambitnej „Gwardii”.

Wartym podkreślenia jest to, że „Vineta” punktuje w każdym kolejnym spotkaniu, począwszy od …26 września ubiegłego roku! W 13. kolejnych spotkaniach wyspiarze wygrali dziesięć razy, remisując trzy mecze. To doprawdy niebywały wyczyn.

„Vineta” jest druga ze stratą pięciu punktów do liderującego GKS Przodkowo, i ma ich 40., ale ma cztery punkty więcej od trzeciego „Bałtyku” Gdynia” i czwartego „Świtu” Szczecin, który w tej kolejce pokonał u siebie 2:1 gdynian.

W następną sobotę nasz zespół czeka optymalnie i piekielnie trudny mecz, bowiem udaje się na mecz do samego lidera z Przodkowa, który gra jak dotąd świetną i przede wszystkim skuteczną piłkę. Doprawdy trudno tam będzie, ale wartym pocieszenia jest to, że wróci doświadczony B. Ława, więc w środkowej linii naszego zespołu może być wtedy nieco spokojniej i pewniej.

„Vineta” zagrała z „Gwardią” w składzie: Oskar Richtziegel – Dawid Łodyga, Dawid Jeż, Marek Niewiada, Paweł Szewczykowski (65’ Jakub Tarka), Kajetan Pogorzelczyk, Kacper Wittbrodt (55’ Paweł Chamera), Adrian Nagórski, Michał Adamczak, Mateusz Sowała (60’ Kamil Zieliński), Adam Nagórski (90’Wojciech Gałecki).

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *