16-04-2016 » Powiat i region

Szymon na Azorach

Po 10 dniach płynięcia z Wysp Kanaryjskich w końcu dotarliśmy do naszego celu – Ponta Delgady w archipelagu Wysp azorskich. Trasa trochę nam zajęła oczywiście z powodów pogodowych. Jakoś tak wychodzi ostatnio, ze Puffinowi wiatr w oczy. A nam razem z nim.

Zanim ruszyliśmy z Gran Canarii podziałaliśmy na jachcie żeby go troszkę odświeżyć po rejsie Szymona. Marek i Janek wysprzątali wnętrze nie szczędząc chloru. Wprawdzie Szymon w czasie prac technicznych szybko doprowadził wnętrze do standardowego stanu roboczego, ale za to kilka podpunktów z listy rzeczy do zrobienia znikło:) Rejs dookoła świata zakończony, ale na jachcie zawsze jest coś do zrobienia. Zadaniem Brożki było naprawienie podartych żagli – 1,5 roku w ciągłym użyciu na słońcu spowodowało, ze nici puszczają. Najważniejsze sprawy z listy wykonaliśmy. Mniej ważne zostały odsunięte na tak zwane „później”. Po spędzeniu improwizowanej Wielkanocy (bo 4 bagaże przylatujące z Polski zaginęły gdzieś w Norwegii) i pożegnaniu z wszystkimi zaprzyjaźnionymi duszami ruszyliśmy na północ.

W linii prostej mieliśmy do pokonania 773 mile, a na logu przybyło nam ich ponad tysiąc. Zdecydowanie łatwiej był by nam dotrzeć do starego kontynentu, ale uparliśmy się, że chcemy znowu odwiedzić Azory. Umówiliśmy się w Ponta Delgadzie z Patrykiem, który zdecydował się z nami płynąć (i udało mu się kupić bilet z Polski za jedynie 1400 zł z bagażem). Po opuszczeniu portu przywitała nas naprawdę nieprzyjemna fala, która złożyła Brożkę choroba morska do koi. Na szczęście Szymon posiada skądinąd doświadczenie w żegludze samotnej i pozwalał się Brożce cieszyć urlopem.

7 marca zobaczyliśmy światła Ponta Delgady i oczywiście przestało wiać, przez co cała noc musieliśmy walczyć o każdą milę. Z planowanego wejścia nad ranem, w marinie pojawiliśmy się w południe. Biuro mariny przywitało nas miłym akcentem mówiąc że możemy stanąć na dowolnie wybranym miejscu (a nie standardowo najpierw do kei dla gości, a dopiero później na wskazane miejsce). Inna kwestia, że miejsca było w bród – sezon zaczyna się tu 30 kwietnia. Koszt postoju dobowego Maxusa to 9,20E (w cenie opłata za prysznice). Dodatkowo standardowa opłata za pralkę i suszarkę (4, 30 E każde).

brożka, 13 kwietnia 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *