27-11-2018 » Powiat i region, Sport

Szczecińska „Pogoń” zadziwia i jest najlepszym zespołem jesienią!

Po fatalnym początku tego sezonu, „Pogoń” Szczecin rozpoczęła coś, co w ostatnich latach nie przydarzyło się innemu polskiemu ekstraklasowemu zespołowi. Gra niczym z nut, wygrywa dosłownie mecz za mecze i wręcz pozytywnie zadziwia. A początek miała fatalny, bowiem przyszły trzy kolejne po sobie porażki. Najpierw z beniaminkiem, „Miedzią” w Legnicy (0:1), potem u siebie 0:2 z „Piastem” Gliwice oraz kolejnym beniaminkiem, „Zagłębiem” w Sosnowcu, z którym nasz zespół przegrał aż 0:3.

Pierwszy punkt Portowcy zdobyli dopiero w czwartej kolejce przeciwko „Cracovii” Kraków, a ostatniej wyjazdowej porażki doznali 19 października w Białymstoku, gdzie przegrali 1:2 z „Jagiellonią”. Oprócz tego spotkania i wcześniej porażce u siebie 2:3 z „Lechią” Gdańska, obecnym liderem ekstraklasy, „Pogoń” rozpoczęła marsz ku górze tabeli i jest najlepszym zespołem jesiennej części sezonu!

Portowa jedenastka zwyciężyła m.in. tak silne drużyny jak: „Legię” Warszawa, „Wisłę” Kraków po 2:1 czy wysoko, bo 3:0, „Lecha” Poznań. W ostatniej kolejce, drugiej rundy obecnego sezonu, pewnie zrewanżowała się beniaminkowi z Legnicy, pokonując u siebie „Miedź” 2:0. Obie bramki strzelił grający od tego sezonu w „Pogoni” hiszpański lewy napastnik, Iker Guarrotxena. Było to w 64 i 83 minutach.

Na ostatnim miejscu w tabeli Portowcy znajdowali się w siódmej kolejce. I mieli wówczas ledwie trzy punkty. Dziś po 16. kolejkach, „Pogoń” zajmuje siódme miejsce i ma na swym koncie już 24 punkty. Do trzeciego miejsca, które zajmuje „Jagiellonia”, brakuje jej tylko trzy punkty.

Zespół niemieckiego trenera pochodzenia chorwackiego, Kosty Runiajcia, to niewątpliwie dziś drużyna, przed którą dosłownie każdy ligowy rywal czuje niemały respekt. Jest na przysłowiowej fali. I to zasłużenie fali wznoszącej.

Z niedawnej wypowiedział Łukasza Załuski, bramkarza Portowców, na tę chwilę zespół nie interesuje tylko zajęcie spokojnego miejsca w grupie mistrzowskiej, bowiem ambicje piłkarzy ze Szczecina wychodzą daleko wprzód i są dużo większe.

Zawodnicy „Pogoni” powiedzieli sobie w pewnym momencie w szatni, iż będą chcieli i postarają się, by stadion przy Twardowskiego stał się swoistą twierdzą. Twierdzą nie do zdobycia. Dotrzymują słowa i tak się dzieje, bowiem od sierpniowej porażki w Szczecinie z „Lechią”, nasz zespół wygrywał pięć spotkań, I to z rzędu (!), dorzucając do remis 1:1 w spotkaniu w16 września w starciu z „Koroną” Kielce.

W najbliższy poniedziałek (3.12.) w ramach 17. kolejki, „Pogoń” zagra w Gliwicach z będącym na piątym miejscu „Piastem” trenera Waldemara Fornalika, dodajmy, jeszcze nie tak dawno selekcjonera reprezentacji Polski.

30 lipca br. Portowcy, kiedy byli w wielkim dołku, przegrali u siebie 0:2, lecz według świeżo upieczonego reprezentanta Polski, Huberta Matyni, który jak pamiętamy, grał swego czasu w wówczas III – ligowej „Vinecie” Wolin, nie może się powtórzyć historia pierwszego spotkania, kiedy „Pogoń” bardo szybko straciła gola.

Piłkarze przyznają, że zagrają na najwyższych obrotach i dadzą z siebie wszystko, by wywalczyć w Gliwicach jak najkorzystniejszy wynik. Hubert dodaje również, że w nadchodzącym meczu postarają się zdominować boiskowe wydarzenia i kontrolować to, co będzie się działo na murawie.

Wiadomość dla kibiców portowej jedenastki. Poniedziałkowe spotkanie (3.12.2018) będzie transmitowane na żywo przez stację TV „EUROSPORT 1” począwszy od godziny 17:30.

Oprócz meczu z „Piastem”, Portowcy rozegrają w grudniu jeszcze trzy ligowe spotkania. Najpierw spotka się u siebie z „Zagłębiem” Sosnowiec (rewanż za wyjazdową porażkę 0:3), a następnie z „Cracovią” Kraków na wyjeździe oraz 20 grudnia br. u siebie ze „Śląskiem” Wrocław.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *