Stemple i pieczęcie pani Ireny

Pani Irena Litwińska, od niedawna mieszkanka Kamienia Pomorskiego, która na rzecz tego małego grodu, opuściła z mężem wielki Poznań, ma bardzo ciekawe i zarazem niecodzienne hobby. Jedni zbierają dajmy na to znaczki pocztowe, inni długopisy, inni zaś zegary czy tak dziś modne pluszaki. Z kolei pani Irena kolekcjonuje… stemple i pieczęcie. I to dosłownie ma je w różnym sorcie z wielu miejsc naszego Starego Kontynentu.

„Na dzisiaj mam ich już aż 535. I jestem pewna, że ta kolekcja będzie się jeszcze powiększać, bo złapałam takiego bakcyla, że gdziekolwiek jestem, szukam jakiejś pieczęci, by mi ją wbito w mój kolejny z kilku trzymanych na półce notatników.” – mówi pani Irena.

Zbieraniem, a raczej kolekcjonowaniem stempli i pieczęci, zajęła się około10 lat temu. I to całkiem niemal niezauważalnie. I oczywiście, przypadkiem. Kiedyś będąc z mężem na jakieś wycieczce, zaoferowano jej na pamiątkę odbicie pieczęci. Ta, pani Irenie bardzo się spodobała, bo doprawdy była jakaś wyjątkowa, nietuzinkowa i przy tym niepowtarzalna. Jeszcze podczas tej podróży zdobyła jeszcze jedną czy dwie. I tak się to jej stemplowo – pieczątkowe hobby zaczęło. I trwa po dziś dzień.

Oczywiście, jeszcze kiedy mieszkała w Poznaniu, wybierała się na Ziemię Kamieńską. I to kilkakrotnie. I stąd właśnie ma kilka pieczęci; w tym z Międzyzdrojów, Kamienia Pomorskiego czy prastarego Wolina. Wtedy, kiedy razu pewnego była w Kamieniu Pomorskim, a było to latem, i słońce grzało z temperaturą w powietrzu ponad 26 stopni C (oczywiście jest to zapisane w notatniku przy pieczęci miasta), ani myślała wówczas, że z Kamieniem zwiąże swoje emeryckie życie.

Pieczęcie i stemple przybywają może teraz nieco wolniej, bo jak to powiada pani Irena, na emeryturze niby czas płynie wolniej. Ona jednak już snuje z mężem Mieczysławem, który swego czasu związał się na bardzo długo zawodowo z kolejnictwem, kolejne wypady gdzieś w Polskę. Może w Europę? Kto wie? „Sami tak do końca konkretnie nie wiemy, gdzie nas poniesie. Ale przypuszczam, że tak będzie, bo my z tych, co nie usiedzą na miejscu na dłużej.” – z uśmiechem przyznaje pani Irena, zapatrzona w swoje notatniki pełne niezwykle ładnych i interesujących stempli i pieczęci. Zagląda na nie co pewien czas i wówczas przychodzą wspomnienia związane z danym miejscem, z daną chwilą.

„Fajnie jest tak spojrzeć na jakąś pieczątkę czy stempel sprzed lat czy wielu lat. To tak jak zdjęcie, fotografia. Na nich widać wszystko, a z moich pieczęci i stempli wydobywa się to wszystko co było kiedyś z nimi związane. Nasze młodsze dużo lata, zakamarki tamtych zwiedzanych miejsc. Znakomite to uczucie. Polecam.” – dodaje z nieukrywanym uśmiechem pani Irena, bo trzeba dodać, że pani Irena po prostu zawsze się śmieje lub uśmiecha, o czym wiedzą już ci, z którymi się zwykle na co dzień spotyka.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *