04-12-2019 » Powiat i region

Mikołaj – dobry i bez rózgi.

„Bo dorosłemu nikt nie powie:
‚Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi.
Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze.
Dorosły żartuje, a dziecko błaznuje.
Dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy.
Dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta.
Dorosły smutny, a dziecko skrzywione
Dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara.
Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło.
Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze.
Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny.
Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.”

Janusz Korczak

Grudzień to miesiąc świątecznych przygotowań, zakupów, porządków, domykania spraw bieżącego roku. Święta, choinka, prezenty – wydaje się, że największą radość budzą wśród dzieci. Dziś więc o Mikołaju, którego trochę zmodyfikuję, o stresie doświadczanym przez dorosłych, a także o minimalistycznym podejściu, do którego będę zachęcać.

Mikołaj – niech będzie łagodny.

I bez nadwagi. Czas go nieco odchudzić i pogadać z nim, czy oprócz rózgi albo słodyczy ma jakieś inne opcje do zaproponowania najmłodszym. Otyłość wśród polskich dzieci wzrasta z roku na rok, podobnie spożycie cukru. Wg danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętny Polak w 2017 r. spożywał 44,5 kg cukru rocznie. W roku 2018 na osobę/rocznie przypada 51 kg. To ok. 25 łyżeczek cukru dziennie! Czy to zdrowe? Wiemy, że to prosta droga nie tylko do cukrzycy, ale wielu innych chorób. Cukier jest substancją psychoaktywną, oddziałuje na nasz mózg, a najnowsze badania dowodzą, że przesłodzona dieta jest jedną z przyczyn zaburzeń nastroju, a także zaników pamięci, problemów z koncentracją, zapamiętywaniem, wzmożonym procesem starzenia się komórek układu nerwowego. Cukier degeneruje mózg. Jesteśmy uzależnieni od cukru, a producenci słodkich napojów i przekąsek wiedzą, jak wykorzystać naszą słabość. Na słodki smak jesteśmy podatni już w okresie prenatalnym, czyli przed narodzinami. Dalsza przygoda z cukrem w obecnej postaci i ilości – to już nasze dzieło. Nauczono nas, że słodycze są nagrodą. Dziś my warunkujemy w ten sposób dzieci, a siła nawyku i skojarzeń jest wyjątkowo wielka. Pogadajmy więc z Mikołajem, aby z rozwagą obdarował dzieci, a sam niech będzie przykładem zdrowia, niechaj zrzuci zbędne kilogramy, pokaże nam jak ćwiczyć. Niech będzie też skromny. Dzieci nie potrzebują kolejnych ton plastiku Made in China, ale uwagi i serdeczności. W codziennym pośpiechu warto pamiętać, że to nie wzmożona konsumpcja jest wartością, ale bycie obok. Nie tylko w święta.

Mikołaj – niech już więcej nie przynosi rózgi.

Staropolskie powiedzenie brzmi: „Różdżką Duch święty dzieci bić radzi — Różdżka do nieba dzieci prowadzi!”. Dziś się słyszy: „Jak będziesz psocić, to ci Mikołaj rózgę przyniesie”. Albo nie przyjdzie, nie da prezentu, odrzuci, pójdzie do innych, lepszych dzieci… Słodkości i rózga – to jedna i ta sama gra. Gra w nagrodę lub karę. Czy to działa? Nigdy nie działało tak, jakbyśmy chcieli, jednak system kar i nagród jest wszechobecny w ludzkiej tradycji i kulturze wielu narodów odkąd sięgamy pamięcią. Rózgą, linijką, pasem, bacikiem, a także tzw. dyscyplinką wymierzano kary fizyczne dzieciom nie tylko w średniowieczu, ale jeszcze w polskich szkołach aż do 2001 roku, później zostały zakazane. Symbol rózgi od Mikołaja jest pokłosiem brutalnych czasów, gdy bicie dzieci było elementem wychowania. „Karność szkolna w średnich wiekach była wielką, sposób wychowania twardy i ostry. Wielki pedagog narodu naszego, Bolesław Chrobry, karcił starszych ostremi słowami, a młodszych ćwiczył rózgą. Bat i rózgi odgrywały w domowem wychowaniu wielką rolę.” (Doliński, 1899) W szkółkach parafialnych w XVIII wieku do bicia dzieci używano rózgi brzozowej, lub dyscyplinki rzemiennej. Chłosta była bolesna, zostawiała rany, często uczeń musiał się rozebrać przed wymierzeniem kary. Bito publicznie, przed widownią. Co czuło bite dziecko, a co czuło drugie dziecko, które przyglądało się w bezradności temu okrutnemu spektaklowi? Dziś zakaz bicia dzieci obowiązuje w 46 krajach świata. W Polsce również, niestety nadal ponad 40% Polaków uważa, że klaps to nie bicie, nie rozumiejąc psychologicznych szkód i upokorzeń, jakie ta metoda wyrządza. Zapytajmy więc Mikołaja, po co mu rózga, czy może już przestać straszyć nią dzieci, bo wieki średnie się dawno skończyły, chłostać też nikogo nie będziemy, a to, co nam bardzo potrzebne, to życzliwość, rozwaga, wyrozumiałość. Akceptuj dzieci, takimi, jakimi są, nie stawiaj nikomu warunków do słodko-gorzkiej nagrody. Bądź Mikołaju  łagodny, zaciekawiony nami, napijmy się razem herbaty. Bądź dobrym i mądrym wzorem. Dla nas wszystkich, a szczególnie dla dzieci.

Święta – przyjemność i nerwy.

Znani psychiatrzy, Thomas Holmes i Richard Rahe, badając zależność pomiędzy występowaniem czynników stresujących, a prawdopodobieństwem zapadnięcia na poważną chorobę, stworzyli Skalę stresu. Jest to lista 44 najbardziej stresujących sytuacji życiowych. Każde wydarzenie ma swoją jednostkę punktową. Wg badaczy, jeśli łączna suma stresorów wynosi powyżej 200 punktów, osoba z takim i wyższym wynikiem może zapaść na poważną chorobę z 51 % prawdopodobieństwem. Wiemy również, że to, co nas wykańcza, to nie pojedyncze i krótkotrwałe momenty krytycznego napięcia, ale stan przewlekłego, długotrwałego stresu. Co ciekawe, święta z rodziną znalazły się na tej skali (zamieszczonej poniżej), zdobywając 12 jednostek. Jeśli tak postrzegamy święta, może warto pomyśleć, jak zmienić te elementy, na które mamy wpływ. Warto zwolnić, zastanowić się nad sensem naszych działań. Rozplanować z rozmysłem. Święta z rodziną, w małym gronie, a może wyjazd do krain piaszczystych plaż? Jakie prezenty podarujemy bliskim? Czy warto się tak umęczyć przy gotowaniu wielu potraw, by trzeciego dnia obżarstwa utylizować je we własnym żołądku? Czy telewizor to potrzebny towarzysz świąt? Zachęcam, by minimalizować, nie zagracać, bo w skromnym domu jest więcej przestrzeni na to, by być.

Alicja Inoue

Tutaj grafika ze Skalą stresu.

Źródła:

Doliński G. (1899). Jak u nas chowano dzieci. Zarys dziejów pedagogiki. Warszawa, Biblioteka Narodowa.

Holmes, T.H, Rahe, R.H, (1967). The Social Readjustment Rating Scale.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *