22-11-2017 » Powiat i region

Mija 11 lat, kiedy odszedł od nas śp. Jan Iwaszczyszyn – znany animator kultury Pomorza Zachodniego

23 listopada właśnie mija dziesiąta rocznica śmierci śp. Jana Iwaszczyszyna z Kamienia Pomorskiego, znanego przez wiele lat animatora kultury, nie tylko naszego regionu, a ponadto wszechstronnego muzyka, poety, satyryka, pieśniarza, malarza, rzeźbiarza, jak również, znakomitego akordeonisty, który jako praworęki, grał na tym instrumencie na lewą stronę, wzbudzając tym zrozumiałe niedowierzanie wśród muzyków i znawców tematu.

Był też twórcą bardzo wielu pieśni ludowych takich jak: „Słowiku mój”, „Moja harmonio”, „Na kaliny kwiat”, „Żurawie” czy „Od Kamienia jadą”, „Od niedzieli do niedzieli” i „Ławeczka”. Szereg Jego tekstów śpiewanych jest przez bardzo wiele zespołów ludowych, szczególnie Polski zachodniej i północnej.

Jak mówił pan Jan, tworzył owe swego czasu pieśni na potrzeby zespołu ludowego „Stawnianki” ze Stawna spod Kamieniem Pomorskim, z którym związany był przez bardzo wiele lat. Te pieśni spodobały się innym wykonawcom, którzy włączyli je szeroko do swoich repertuarów. Dość powiedzieć, że znakomita większość zespołów ludowych z terenu województwa lubuskiego ma swych repertuarach co najmniej kilka utworów pana Jana.

W 1996 roku stworzył on Festiwal Współczesnej Kultury Ludowej, nazwany i uchwalony pięć lata temu przez Radę Miejską w Kamieniu Pomorskim Jego imieniem, który odbył się w tym roku po raz dwudziesty pierwszy.

W lubuskich Żarach zainauguorwano kilka lat temu Konkurs Akordeonistów im. Jana Iwaszczyszyna, gdzie pamięć o Nim jest bardzo powszechna i Jego osoba jest niezwykle ceniona i zarazem uznawana.

Jest też twórcą hymnu o Jezusie Brzozdowieckim, który śpiewany jest w kamieńskiej Katedrze w piątkowe popołudniowe msze św., jak i przy okazji różnych uroczystości.

Przypomnę, że właśnie tu też od kilku lat istnieje Sanktuarium, gdzie od końca 1946 roku wystawiony jest cudowny obraz pochodzący z Brzozdowiec, dziś tereny Ukrainy. Tu też znajduje się w związku z tym Kaplica Cudownego Obrazu Brzozdowieckiego Pana Jezusa Ukrzyżowanego właśnie z Diecezji Lwowskiej.

Krótko o Panu Janie:

Urodzony na początku stycznia w 1929 roku nad rzeką Stryj, w niewielkie miejscowości Touste, nieopodal Trembowli. Przyjechał na tzw. Ziemie Odzyskane wraz z rodziną w 1946 roku i związał się na dobre z kulturą w pierwszej połowie lat 50 – tych minionego stulecia. Tworzył mozolnie kulturę poprzez różne formy, a były to kabarety, zespoły muzyczne czy chóry. Dużo pracował z młodzieżą.

Stworzył też m.in. emerycki kabaret „Uśmiech”, dla którego pisał mnóstwo tekstów, skeczy, wesołych historyjek. Założył w połowie lat 70 – tych znany potem zespół kabaretowy w kamieńskim „Uzdrowisku”, który święcił sporo triumfów, również w samej stolicy.

W roku 1968 pan Jan został jednym z laureatów wówczas bardzo prestiżowego Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, a jego finał był emitowany na żywo w Telewizji Polskiej w drugiej połowie czerwca tamtego roku i obserwowany był przez wielu mieszkańców naszej Małej Ojczyzny.

Pan Jan pozostawił po sobie mnóstwo dobrej muzyki, sporo fraszek i satyr, o czym mało kto wiedział. W 2011 roku dzięki wydatnej pomocy Urzędu Miejskiego w Kamieniu Pomorskim, powstała zabawna książka „Humor czy satyra według Jana Iwaszczyszyna”, w której zawarto zbiór ponad 42. wyśmienitych i pełnych humoru satyr, które są cytowane przez wielu do dziś.

Jedenaście lat temu Pan Jan odszedł od nas po długiej chorobie, i pamięć po nim nie powinna zaginąć. A świadczy o tym fakt istnienia jego festiwali, jego muzyki, jego piosenek, a ich wartość jest nieoceniona jak uznają znawcy tematu.

Miwa

By nieco rozweselić naszych Czytelników, bo pewnie miałby takie życzenie sam pan Jan, przytaczamy jedną z Jego zabawnych satyr napisaną w 1990 r., a która jak zauważycie, nie straciła wcale na swej treści i wartości:

 

DZIAD I BABA

Był sobie dziad i baba.

W jednym domku mieszkali,

Komorne stale płacili

I w niczym nie zalegali.

Co wieczór siadali przy piecu

I snuli marzenia starcze.

W kalendarz często patrzyli,

Czy do pierwszego im starczy.

Do końca jeszcze daleko,

A kiesa coraz mniejsza.

Dziadunio co dzień był chudszy,

A babcia już co raz lżejsza.

Dziadek wciąż babcię pocieszał

Patrząc nań z dołu do góry.

„Nie chudnij babciu, poczekaj,

aż zwiększą nam emerytury.

W radio gadali i pisali w prasie,

Więc warto poczekać może.

Skoro tak dużo gadają,

To chyba nam coś „dołożą”.

Babcia na dziadka spojrzała

Wzrokiem zamglonym tudzież.

„Czyś ty dziaduniu zwariował,

swoją nadzieją się nudzisz?”

A potem zaległa cisza

W tym beznadziejnym duecie.

Więc dalej spokojnie chudli,

Tak jakby byli na diecie.

Aż schudli tak jak ogarki,

Jak dwa malutkie tobołki.

Nie doczekali podwyżki

I się zmienili w aniołki.

Stąd morał się ciśnie na usta.

Gdy los cię surowo złupił,

Ci starzy już zapomnieli.

Że nadzieja jest matką głupich.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *