28-06-2016 » Powiat i region

Letnie smakołyki – co w nich w rzeczy samej tak naprawdę siedzi?

Lato to multum punktów gastronomicznych z pysznościami, a więc lodami, goframi, rurkami w kremem, watą cukrową, mrożonymi napojami i zawsze modnym popcornem. Ich głównymi klientami są dzieci, a raczej ich rodzice, którzy nie mogą się oprzeć dziecięcym prośbom i za nie po prostu płacą, niekiedy nie mało. I tak zapewne powinno być, bo to w końcu letnia kanikuła i czas kiedy pozwalamy sobie na więcej i więcej, również w kulinariach. Warto jednak wiedzieć, co siedzi w tych wszystkich wielu nęcących wszystkich łakociach, gdyż zwykle sporo w nich niezdrowych składników. Oczywiście w niewielkich ilościach nikomu nie zaszkodzą. Ale nawet latem trzeba zachować umiar. I tak:
Lody…

Co siedzi w lodach? Wszystko zależy od tego, z czego są zrobione. Jeśli z naturalnych produktów, mają sporo zalet. Bogate w wapń mleko, witaminy z owoców – to wszystko warto docenić. Wbrew powszechnemu przekonaniu lody nie są aż tak tuczące, jak sądzimy. Oczywiście jedzone z umiarem. Dwie małe porcje lodów w tygodniu na pewno nie przyczynią się do otyłości. Najgorsze jest łączenie lodów z owocami w żelu, czekoladą, wafelkami, bitą śmietaną. Takie desery mogą być bardzo wysokokaloryczne. Świetną alternatywą dla tradycyjnych lodów są sorbety. Najlżejsze będą te, które przygotujemy sami w domu z prawdziwych owoców. Kolorowe, wodne, gotowe lody często zawierają bowiem mnóstwo sztucznych dodatków – głównie barwników – i oczywiście cukier.

Mrożone napoje…
Lodowe oranżady lub półpłynne wodne sorbety to jeden z najnowszych wynalazków kulinarnych, przynajmniej w Polsce. Przyciąga już sam automat z kolorowymi zmrożonymi napojami, stale poruszanymi przez mieszadełka. Niestety zazwyczaj nie mamy pojęcia, co w takim lodowym napoju siedzi. Z pewnością jest woda, cukier (sądząc po smaku całkiem sporo) i oczywiście nadające wspaniałe kolory barwniki, najczęściej sztuczne. Barwniki spożywcze teoretycznie nie są szkodliwe, ale z całą pewnością nie mają pozytywnego wpływu na nasze zdrowie, dlatego radziłabym ich unikać, a przede wszystkim nie podawać ich dzieciom i alergikom. Latem pragnienie najlepiej ugasi woda, a jeśli mamy ochotę na bardziej treściwy napój o intensywniejszym smaku, postawmy raczej na świeżo wyciśnięty sok np. z pomarańczy, do którego możemy dodać pokruszony lód.

Rurki z kremem…
Także kaloryczność rurek z kremem bardzo się różni. Średnio 100 g tego smakołyku to 150-200 kcal, czasami jednak nawet 300 kcal. Latem nie polecam rurek z kremem. W czasie upału nadzienie może szybko się zepsuć, a poza tym ciężko najeść się jedną rurką, więc zjadamy kilka sztuk. Jeśli mamy ochotę na słodki krem czy bitą śmietanę, wykorzystajmy sezon na owoce, przygotujmy pyszną i zdrową sałatkę, do której dla osłody dodajmy łyżkę bitej śmietany i garść posiekanych orzechów. Taka przekąska będzie znacznie zdrowsza i bardziej sycąca niż kilka rurek z kremem.

Wata cukrowa…

Wbrew pozorom wata cukrowa nie jest aż tak wielką bombą kaloryczną, jak sądzimy. Średnia wata zawiera ok. 80 – 100 kcal, co odpowiada 4 łyżeczkom cukru, których używa się do zrobienia typowej porcji. Jeśli w wakacje raz czy dwa razy zjemy taki cukrowy smakołyk, z pewnością nie wpłynie to ani na nasze zdrowie, ani figurę. Uważałabym za to na waty kolorowe. Ich piękna barwa działa jak wabik na dzieci, jednak sztuczne barwniki dodawane do tego produktu nie zawsze są obojętne dla zdrowia. Często działają drażniąco, szczególnie na alergików.

Gofry…
Jeden gofr może mieć od ok. 140 do nawet 500 kcal! Wszystko zależy od tego, z jakimi dodatkami go zjemy. Jeśli samego lub posypanego małą ilością cukru pudru, to nie będzie taki wysokokaloryczny. Najbardziej kaloryczne są gofry z bitą śmietaną i owocami w żelu. Gofry można wykonać samemu w domu z dodatkiem świeżych owoców np. jagód, malin czy truskawek. Będą na pewno zdrowsze niż te z żelowymi owocami. Taki deser najlepszy jest np. po mniejszym obiedzie.

Popcorn…

Gotowy popcorn, który serwują nam w kinach i z automatu np. na ulicznych festynach, przygotowywany jest z dużą ilością tłuszczu i soli. Jest wówczas przekąską zdecydowanie niezdrową i bardzo kaloryczną. Dodatkowo jedzenie prażonej kukurydzy bardzo „wciąga”, żeby się nasycić, trzeba zjeść naprawdę dużo. Co gorsza zazwyczaj sięgamy po ten smakołyk wieczorem, np. w kinie, a zjedzenie tak kalorycznego posiłku na noc negatywnie wpłynie na nasz sen.
Zdecydowanie lepiej przygotować popcorn w domu – z niewielkim dodatkiem soli. Wówczas nie trzeba się go tak obawiać, bo szklanka uprażonego popcornu bez tłuszczu to zaledwie 30 kcal. Poza tym kukurydziane ziarna, podobnie jak samo warzywo, zawierają wiele cennych składników – potas, sód, wapń, magnez, żelazo, witaminy z grupy B i sporo białka. Ja jednak nie jestem zwolenniczką spożywania kukurydzy, a szczególnie popcornu, zbyt często i w dużych ilościach, bo zawiera sporo cukru. Umiar przede wszystkim.

Za AD/mmch/kuchnia.wp.pl przeredagował Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *