Gryfici poprzez remis nie wykorzystali szansy pewnego awansu w tabeli

Przed ostatnim spotkaniem kamieńskich gryfitów u siebie z „Leśnikiem” Manowo, liczono, że nasz zespół zajmujący po 33. kolejkach wysokie piąte miejsce, wygra z rywalem i zajmie nawet piątą lokatę, co byłoby niezłym osiągnięciem.

Niestety zawodnicy „Gryfa” zagrali w stylu przypominającym raczej letnio – wakacyjny futbol, a nie walkę na murawie, uzyskując jedynie remis 1:1 (1:1).

W tym spotkaniu zabrakło z przyczyn osobistych strzelca czterech goli w Karlinie z poprzedniej kolejki, Kamila Bogusza, którego nieobecność w bloku ofensywnym była niestety bardzo widoczna. On i jego imiennik, Kacperek, zostali najlepszymi strzelcami „Gryfa” w tym sezonie. Obaj strzelili po 12 goli. Jednak Bogusz strzelał więcej bramek z rzutów karnych.

A we wczorajszym starciu zaczęło się bardzo dobrze, bowiem już w 3 minucie po rzucie rożnym z lewej strony egzekwowanym przez grającego trenera „Gryfa”, Szymona Smerdela, świetną i przytomną główką popisał się w polu karnym gości Kornel Pflantz. Wtedy gryfici objęli prowadzenie, co w dużej mierze przyczyniło się do dalszych poczynań naszych piłkarzy. Niestety tych negatywnych.

Gra w dalszej części meczu obu zespołom zupełnie się nie kleiła, a „Leśnik” w zasadzie ograniczał się do wychodzenia jedynie do połowy boiska. Jednak w 34 minucie goście przeprowadzili pierwszy, i to jakże udany atak na bramkę Irka Benedyczaka, popularnego „Benka”. Nakładające się na siebie kolejne błędy w naszej obronie zrobiło się wcale niepotrzebne i nerwowe 1:1.

Po tym golu obraz gry się wcale nie zmienił., bowiem obie ekipy dosłownie nic nie grały, choć więcej z gry miał nasz „Gryf”. Lecz niestety nic z tego nie wychodziło, bo im bliżej bramki gości, tym było tylko gorzej.

O dziwo, wcale nie za duża grupa widzów na trybunach, liczyła jednak, że gryfici wreszcie przyspieszą grę w drugiej połowie i ostatecznie strzelą zwycięskiego gola. Niestety nic z tych rzeczy. Na przemian, to jeden to drugi zespół miewał częściej piłkę, lecz cały czas pod obu bramkami dosłownie wiało nudą. Brakowało klarownych akcji, stąd bramkarze nie musieli się specjalnie wysilać.

W 49 minucie murawę opuścił weteran kamieńskiej ekipy, Ireneusz Benedyczak, pseudonim „Benek”, który zapowiedział (nie po raz pierwszy zresztą) zakończenie kariery po tym sezonie.

Końcówka tego stojącego na bardzo słabym poziomie spotkania była bardzo nerwowa. I o dziwo, to goście mogli strzelić zwycięskiego gola, jednak dwie świetne interwencje Filipa Daroszewskiego zapobiegły tragedii.

W ostatniej minucie meczu czerwony kartonik ujrzał Paweł Wanagiel, po tym jak zatrzymywał nieprzepisowo napastnika gości, który wychodził na pozycję strzelecka.

Zmiany w składzie naszego zespołu, szczególnie te przeprowadzone w końcówce meczu, niestety niczego nie zmieniły i nie poprawiły stylu gry.

Ostatni gwizdek sędziego, który wraz z bocznymi prowadził całkiem dobrze cały mecz, piłkarze obu zespołów przyjęli z ulgą. Jednak więcej zniesmaczeni osiągniętym rezultatem byli nasi zawodnicy, którzy wiedzieli, że po tym remisie nie utrzymają piątego miejsca w tabeli. I się nie mylili, bowiem ten jeden słabo zapracowany punkt sprawił, że „Gryf” osunął się na dziewiąte miejsce. I na tym miejscu kończy tegoroczny sezon, który w jego wykonaniu można określić jako średnio dobry, gdzie mieliśmy przebłyski dobrej i bardzo słabej gry, a tym samym z różnym skutkiem wywalczonych wyników.

Gryfici zagrali w tym meczu w składzie: Ireneusz Benedyczak (49’ Filip Daroszewski) – Paweł Wanagiel, Damian Karczmarski (C), Adrian Kronkowski, Norbert Kłoda (46’ Sebastian Dańczak), Adrian Wanagiel, Szymon Smerdel, Kornel Pflantz (62’ Mateusz Wróbel), Bartłomiej Szczęsny (75’ Kacper Pęcak), Mikołaj Karbowiak, Kamil Kacperek.

Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *