30-10-2017 » Powiat i region

Nasze główne grzechy dietetyczne

Mamy kapryśną jesień i często w tym okresie czasu zaniedbujemy nasze ciało, zapominając przy tym o ruchu i jak najbardziej zdrowym odżywianiu się. Ukryci pod grubą warstwą odzieży pozwalamy sobie na większy luz. Tak dla przypomnienia. Musimy pamiętać że przyszedł czas na to, kto tego jeszcze nie uczynił, by powyciągać z szaf nasze ciepłe ubrania, grube swetry, ciepłe i obszerne płaszcze czy ciepłe buty i kozaki. Zaczynamy się ubierać nieco cieplej osłaniając przy tym skutecznie naszą sylwetkę.

Głowa to obszar naszego ciała gdzie „ucieka” z nas najwięcej ciepła, więc czapki różnego rodzaju i pokroju, jak najbardziej są wskazane. A i z jedzeniem musimy być umiarkowani, dlatego przypominamy listę siedmiu największych grzechów dietetycznych. A oto one:

Alkohol to też kalorie…

Dla przykładu; margarita i martini – to już 175 kcal. Kieliszek wódki to kolejne 95 kcal, zaś lampka wina – 125 kcal. Poza tym naukowcy dowiedli, że alkohol pity do jedzenia zwiększa w dużej mierze nasz apetyt.

Brak śniadania…

Przychodzi godzina 11, a my jeszcze nie zjedliśmy śniadania. Toż to grzech nasz jest.

A to z kolei może znaczyć, że nie jadło się od około 15 godzin. Takiego czegoś nasze organizmy po prostu nie znoszą.

Jedzenie typu fast food…

Badania wykazują, że osoby które jadają w fast – foodach więcej niż dwa razy w tygodniu, przytyli więcej nawet o około 5 kg, niż ci, którzy w tym czasie jadali w fast – foodach raz w tygodniu.

Uważajmy na produkty typu light…

Jeśli coś jest niskokaloryczne i light, to nie znaczy od razu, że można zjeść tego całe mnóstwo i przy tym nie przytyć.

Brak ruchu…

Nie wykręcajmy się, że nie znajdujemy nawet godziny w całym tygodniu na długi i przyjemny spacer. Nawet już 10 minut szybszego marszu każdego dnia dobrze zrobi naszemu organizmowi. Ale pamiętajmy też, że jest to minimum.

Brak kontrolowania wagi…

Ważenie się powinno być dla nas tym samym co mierzenie ciśnienia, bo chodzi o nasze zdrowie. Najlepiej więc ważyć się rano zwykle 1 – 2 razy w tygodniu.

Nieliczenie kalorii…

Czy pojadamy po dzieciach? Smakujemy posiłki podczas gotowania? Sięgamy w odruchu po garść orzeszków siedząc wygodnie przed telewizorem? Takie sposoby, a więc i małe grzeszki wykonywane każdego dnia mogą nam dodać w każdym miesiącu dodatkowe pół kilo wagi!

Oprac. na podstawie stron internetowych – Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *