Festiwal Współczesnej Kultury Ludowej im. Jana Iwaszczyszyna grał na inną nutę niż dotychczas!  

W mijający weekend w kamieńskim amfiteatrze odbywał się 23. Festiwal Współczesnej Kultury Ludowej, imieniem jego twórcy, Jana Iwaszczyszyna. Do ubiegłorocznej edycji poza pewnymi modyfikacjami w regulaminie czy też podkreśleniu kategorii, jakie na przestrzeni lat wprowadzano, w tym roku zadziałało kilka „nowatorskich” kwestii, które w sporej części zmieniły formę i co istotne, sam charakter festiwalu. O tym i wielu innych zaskakujących zmianom, także, a może w szczególności, dla chcących wystąpić w festiwalu, napiszemy w innym artykule. Teraz skupmy się jednak na dopiero co zakończonej edycji festiwalu, w której – co spotkało się z nie małym zaskoczeniem występujących zespołów, komisja nie przyznała najważniejszej i najbardziej dotąd cenionej i zarazem prestiżowej nagrody czyli Grand Prix. Niezwykle dotąd cenionej przez jej zdobywców. I to bardzo wyjątkowo.

Po nie tak dawnym rozstaniu się (na przełomie roku) z dyrektorowaniem KaDeK – iem przez Stanisława Motykę oraz powołaniu w jego miejsce młodej, jak i osoby z raczej niewielkim stażem zawodowym, nowej dyrektor, jak również po odejściu w niestety nie najlepszych nastrojach, jednej z wieloletnich zasłużonych pracownic KDK, która była – i śmiem w tym miejscu podkreślić, niejako mózgiem organizacyjnym ostatnich kilku festiwali, tegoroczna jego forma – jeszcze przed jego edycją spotkała się z niemiłym zaskoczeniem, zdziwieniem, jak i nawet oburzeniem niemalże, przede wszystkim gros chcących wziąć udział w tegorocznej edycji zespołów, którym z niewiadomych dla siebie powodów nie udało się przeskoczyć „względów” komisji weryfikacyjnej.

Tegorocznym założeniem organizatora imprezy, którym przypomnijmy, jest niezmiennie od kilku lat miejscowy KaDeK, było to, aby komisja kwalifikacyjna czy też weryfikacyjna (co ciekawe – złożona z ledwie dwóch osób! Ze Szczecina i Zielonej Góry), zaprosiła do udziału w imprezie co najwyżej… 14 zespołów. Ostatecznie skończyło się na 16 zespołach śpiewaczo – muzycznych, jednej solistce oraz zespole tanecznym. Te dwa ostatnie ekipy, nie miały z kim konkurować w festiwalom konkursie, ponieważ były jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności jedyne startujące w swoich kategoriach!

Ponoć owe zmiany miały wpłynąć na podniesienie poziomu artystycznego występujących w konkursie, co spotkało się ze sporym niedowierzaniem, niezrozumieniem i zarazem zaskoczeniem wielu zespołów i osób zainteresowanych imprezą. Bo jak na przykład wytłumaczyć obecność w festiwalu pewnego zespołu, nomen omen z lubuskiego, który zawiązał się ledwie w… lutym tego roku. Jest raczej niemożliwym dojrzeć wysokie walory zespołu po ledwie kilku miesiącach istnienia. Jak widać, w przypadku komisji weryfikacyjnej kamieńskiego festiwalu ten aspekt nie napotkał żadnego problemu.

Jak zatem wytłumaczyć ten zastanawiający paradoks zespołom, choćby z naszego regionu, którym nie dano absolutnej szansy wystąpienia w festiwalu, jakimi są choćby: emerycki „Relax”, „Stuchowianki” czy „Ostromice Kapela”, by wspomnieć też o międzyzdrojskiej „Bryzie” czy czyniącemu spore postępy w ostatnich latach zespołowi „Stepniczanie” ze Stepnicy, którzy – co ciekawe, w ubiegłym roku otrzymali nagrodę na kamieńskim festiwalu.

A dodajmy, iż wymienione zespoły działają z różnym powodzeniem. I to, jakby nie patrzeć, od wielu lat, a ich poziom, także ten najistotniejszy czyli artystyczny, na pewno w dużej mierze nie odbiega od poziomu zespołów faworyzowanych w tegorocznym festiwalowym konkursie. Nie wspominając też o tym istniejącym od kilku miesięcy.

Pewną zmianą było również to, że w tym roku dopuszczono do festiwalowej prezentacji niemiecki zespół taneczny, który jak się okazuje, także nie miał z kim konkurować podczas konkursu, bo nie było w konkursie więcej takich zespołów.

Jak powiedział jeden z jurorów, może ten szczegół rozpocznie (ma taką nadzieję) międzynarodową przygodę festiwalu, po czym rozpłynie się i rozniesie wzdłuż zachodniego brzegu granicznej Odry, by obecność niemieckich zespołów w kamieńskim festiwalu mogłaby w przyszłości być codziennością. Być może i tak w gruncie być może.

Pierwszego dnia rozpoczęcie festiwalu nastąpiło z całkiem sporym opóźnieniem, a powodem tego jak podano ze sceny, było to, że nie dotarły jeszcze w określonym czasie ważne zaproszone na otwarcie osoby oraz dwa czy też trzy zespoły, które miały do Kamienia najdalszą drogę do przebycia.

Po kilkugodzinnej prezentacji wszystkich występujących w konkursie, odbył się Benefis Zespołu Ludowego „Stawnianki” ze Stawna, który w tym roku obchodzi 35. lecie swego istnienia. O czym piszemy w innym artykule.

W niedzielę (28.07.) tradycyjnie w miejscowej konkatedrze odbyła się ludowa msza święta, a po niej uformowano wcale niezbyt długi, kolorowy, jak i rozśpiewany korowód, który przeszedł ulicami miasta, kierując się do amfiteatru, gdzie odbyło się oczekiwane przez wszystkich ogłoszenie wyników oraz Koncert Galowy, który na dobrą sprawę, nie spotkał się z większym zainteresowaniem, a przy tym trwał wyjątkowo krótko w porównaniu z takimi z poprzednich lat.

Na początku gali wystąpił ubiegłoroczny, a zarazem jak się okazuje, ostatni już zdobywca festiwalowego Grand Prix, czyli Zespół Śpiewaczy „Cantores” z Witnicy, który żywo rozbawił publikę, która drugiego jak mi pierwszego dnia festiwalu złożona była przede wszystkim z samych uczestników, bowiem jak się okazuje, reklama i informacja o festiwalu w Kamieniu Pomorskim była na terenie regionu i wybrzeżu na przysłowiową… dwóję, bo jak inaczej to określić, skoro w nawet ostatnim tygodniu przed festiwalem, trudno było napotkać jakiegokolwiek plakat na jego temat. Tak to było i w samym mieście, jak i na zatłoczonym turystami i wczasowiczami wybrzeżu! To w tym roku fatalny ewenement, który dla wielu jest zupełnie niezrozumiały.

Jak pamiętamy, w poprzednich latach dyrekcja KaDeKu dokładała starań o rozreklamowanie festiwalu wzdłuż nie tylko kamieńskiego festiwalu. Mamy nowe i jak widać nowe porządki. Niestety porządku mało skuteczne.

Przejdźmy jednak do (wnikliwej) pracy komisji tegorocznego festiwalu i ostatecznych rozstrzygnięć. I dodajmy, że w skutek zastanawiającej decyzji komisji, w tym roku, jak i niestety już i kolejnych latach(?), Grand Prix nie będzie się już przyznawać. To na pewno spora strata dla prestiżu tego interesującego festiwalu.

W kategorii zespoły śpiewacze z instrumentami akustycznymi, pierwsze miejsce przyznano Zespołowi Śpiewaczemu „Rutka” z Goleniowa, który to zespół bronił niejako honoru naszego regionu, bowiem jakimś trafem czy też zbiegiem (niesamowitych) okoliczności, mimo, że do festiwalu zgłosiło się około 40 zespołów, w tym kilka z naszego powiatu regionu, komisja weryfikacyjna ostatecznie nie wiadomo czemu (a może i wiadommo?) zadecydowała, że kapitalna większość zakwalifikowanych zespołów to zespoły wywodzące się z… województwa lubuskiego. Gdyż na 16 startujących w festiwalu ekip było z tamtego regionu aż 9! Niezwykle to dziwne i pewnie wcale nie jest jakimś przypadkiem czy też zbiegiem okoliczności. Natomiast z naszego regionu czy też powiatu, komisyja zakwalifikowała do konkursu festiwalowego okrągłe „0” zespołów!

Wracając do wspomnianej wyżej kategorii, przyznano dwa drugie i dwa trzecie miejsca, które powędrowały – drugie miejsca: Amatorskiego Zespołu Artystycznego „Drzewiczanie” z Kostrzyna nad Odrą (lubuskie) oraz Zespołu Śpiewaczego „Wierzbina” z Gościmia – Stare Kurowo (lubuskie).

Trzecie miejsca przyznano Zespołowi Folklorystycznemu „Marzenie” ze Szklarek w województwie dolnośląskim oraz Zespołowi „Śpiewajmy” z Bogdańca (lubuskie).

W kategorii zespoły śpiewacze z towarzyszeniem innych instrumentów, w tym elektronicznych traktowanych jako instrument, a nie cała orkiestra (?), przyznano dwa równorzędne trzecie miejsca, które otrzymały zespoły śpiewacze – „Nasza Łężyca” z Zielonej Góry – Łężycy (oczywiście znowu lubuskie) oraz „Gubińskie Łużyczanki” z Gubina. również … lubuskie.

W kategorii soliści przyznano trzecią nagrodę Annie Dorosińskiej ze Szczecina, która jeszcze do ubiegłego roku reprezentowała  Goleniów.

W tej kategorii komisja nie miała żadnych trudności z oceną, bowiem Ania nie miała… konkurencji i startowała jako jedyna solistka!

Podobnie było z kategorią „zespoły taneczne”, w której wystąpił tylko jeden zespół, a był nim niemiecki „De Volkshager Danzgrupp”. Nagrodę przyznano za jak to ujęto – prezentację dawnych pomorskich tańców ludowych.

W kategorii „kapele”, którą stworzono zapewne na potrzeby tegorocznej edycji festiwalu, przyznano dwa równorzędne pierwsze miejsca, które powędrowały do „Kapeli Goleniowskiej” z Goleniowa oraz „Pyrzyczan” z Pyrzyc.

Z kolei w kategorii „a capella” przyznano drugie miejsce zespołowi „Kupskie Echo” z Kup w opolskim.

Ponadto komisja obdarowała wyróżnieniami wszystkie uczestniczące zespoły oraz sympatyczną skądinąd solistkę. To także jakieś novum.

Tegoroczna edycja festiwalu ludowego w Kamieniu Pomorskim staje się już historią. Historią z nowymi aspektami, mniej lub więcej wprowadzonymi nowinkami, które – kiedy rozmawiało się z uczestnikami imprezy, w żaden istotny sposób nie podnoszą poziomu, wprowadzając przy tym wcale nie małe zamieszanie i niemiłe przy tym zaskoczenia. Zaskoczenia przede wszystkim dla wielu potencjalnie występujących zespołów czy też solistów, którzy w poprzednich latach, dodajmy w szczególności – z niekłamanym powodzeniem prezentowali się niejednokrotnie na deskach nie tylko kamieńskiego amfiteatru, bowiem przypomnieć trzeba, że choćby dziesiąta jubileuszowa edycja festiwalu odbywała się na stadionie miejskim, a kilka kolejnych festiwali znalazło miejsce na nieistniejących już kamieńskich błoniach, gdzie od kilku lat zadomowiła się piękna marina.

I jeszcze jedno. W sumie mamy 23 edycje kamieńskiego festiwalu. W tym roku pogoda dopisała. Top fakt. I taka też towarzyszyła imprezie przez wszystkie poprzednie edycje. Wyjątkiem był jeden festiwal w którym, a było to drugiego dnia jego trwania, koncert galowy w ostatniej chwili przeniesiono na halę sportową w obawie przed deszczem. Jak się jednak wtedy okazało. Popadało do południa. I kiedy w hali trwał koncert z rozdaniem nagród z nieba tryskało słońce.

Miwa

 

2 komentarzy na temat: Festiwal Współczesnej Kultury Ludowej im. Jana Iwaszczyszyna grał na inną nutę niż dotychczas!  

  1. Avatar Dariusz Michałowski pisze:

    Szanowny Panie „Redaktorze” (cudzysłów zamierzony) Miwa. po przeczytaniu Pańskiego artykułu nasunęło mi się kilka refleksji… Nie wszystko co Pan napisał ma pokrycie w rzeczywistości. Rzetelność dziennikarska nakazywałaby najpierw sprawdzić u źródła informacje, które Pan opisał, a następnie podać je do wiadomości publicznej,ponieważ w ten sposób jaki Pan to zrobił , wypacza się obraz rzeczywistości. Sądzę, że doskonale zdaje Pan sobie sprawę o co chodzi. Następna sprawa, to stosunek Pana do faktycznie młodej i faktycznie z niewielkim stażem pani dyrektor KDK-u… Co wiek i staż mają wspólnego z umiejętnościami, zapałem do pracy i entuzjazmem do podejmowania nowych wyzwań? Może to już czas odsunąć skostniałych tetryków i postawić na nowe? Zespół stworzony przez nową Panią dyrektor na pewno podoła wszystkim wyzwaniom, również takim, które malkontentom wydadzą się niewykonalne…Na marginesie… czy zna Pan może osiągnięcia poszczególnych pracowników KDK-u?Bo ja tak…
    A teraz z innej beczki…Budowa zdań, składnia,interpunkcja,artykuł mocno niedopracowany.
    Zdaję sobie sprawę, że nie opublikuje Pan tego komentarza, ale chciałbym by poznał Pan zdanie moje i wielu moich znajomych.
    Z poważaniem Dariusz Michałowski – prywatnie tata Pani dyrektor KDK

  2. Avatar Grażyna Kaźmierczak zespół Bukowina pisze:

    Cieszę się, że festiwal w ogóle jeszcze trwa i oby tak zostało! Niezależnie od tego, na ile zmienia się jego formuła. Mam jednak nadzieję, że konwencja ludowosci nadal zostanie zachowana. Co do innych kwestii… Proszę pamiętać, że nie ma ludzi niezastapionych. Pan dyrektor odszedł, trudno, są inni. Trzeba im dać szansę! A może będzie jeszcze lepiej, ciekawiej…Główna nagroda? W moim przekonaniu nie zawsze powinno się ją przyznawać, a już na pewno nie na siłę. Jury? Dwuosobowe? Na pewno łatwiej byłoby ocenić prezentacje szerszemu gremium, ale niestety nie jest łatwo o fachowca, na dodatek z dobrym uchem… Moim zdaniem jednak ten skład jury, choć tylko dwuosobowy, jest gwarantem rzetelnej i wyważonej oceny. Zresztą obaj panowie są związani z tym festiwalem od wielu, wielu lat… Co do kwalifikacji uważam, że słusznym posunięciem było podniesienie poprzeczki. Jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny festiwal powinien mieć przecież jakiś poziom. Kończąc już, gratuluję Organizatorom i Wykonawcom. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w pięknym Kamieniu Pomorskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *