08-04-2018 » Powiat i region, Sport

Felieton piłkarski – Zastanawiająca niemoc kamieńskiego „Gryfa” i „Iskry” Golczewo

Na dobre rozkręciła się runda wiosenna w niższych, nas interesujących ligach piłkarskich. Coraz lepiej radzi sobie IV – ligowa „Vineta” Wolin, choć trzeba dodać jej wpadkę i odpadnięcie (bezbramkowy remis i porażka w rzutach karnych (2 – 3) z Pucharu Polski. Okręgowy „Jantar” Dziwnów się powoli podnosi, a kolejne fatalne mecze zaliczają kamieński „Gryf” i „Iskra” Golczewo. Ale po kolei.

IV liga – „Vineta” powoli staje na nogi będąc coraz wyżej. A kolejne porażki ze słabszymi stały się wręcz specjalnością słabiutkiego „Gryfa”

Wolińska „Vineta” po trzech remisach w pierwszych meczach wiosny w sobotę pewnie zapunktowała za trzy punkty, pokonując w Szczecinie – Stołczynie miejscowego „Hutnika” 3:0 (1:0). Do przerwy, w 21 minucie prowadzenie dał wyspiarzom Andrey Gorbovskiy. Dwie kolejne bramki były autorstwa Adriana Nagórskiego. Najpierw trafił do bramki hutników w 68 minucie, a po pięciu minutach pewnie piłkę umieścił strzałem z rzutu karnego.

Wolinianie zagrali w składzie: Gajdemski – Łodyga, Klym, Kostka (46’ Cyburt), Tarka Niewiada, Nagórski – Bartoszewicz (60’ Kraśnicki), Skorb (75’ Wach), Andrej Gorbovskiy (65’ Wierzchowski) – Prokopowicz.

Dzięki dotąd zgromadzonym punktom, wolinianie wysforowali się na miejsce dziewiąte.

W sobotę 14.04. wyspiarze zagrają u siebie z niedawnym pogromcą „Gryfa”, obecnie przedostatnim „Olimpem” Gościno. Może uda się rewanż na rywalu?

Czy kamieński „Gryf” z fatalnymi porażkami dąży do „celu”? – tak przewrotnie zapytamy w kontekście wywiadu jakiego udzielił nam w marcu trener gryfitów, kiedy powiedział, że widziałby „Gryfa” na koniec sezonu w pierwszej piątce.

W czterech dotąd rozegranych wiosennych meczach, tylko pierwszy dał „Gryfowi” punkty. Była to pewna i zasłużona wygrana 4:1 z nie najlepiej spisującymi się obecnie szczecińskimi hutnikami.

Potem przyszły trzy z rzędu przykre i nieoczekiwane porażki z zespołami, które przecież wciąż plasują się niżej od gryfitów. Najpierw przegrana 0:2 na wyjeździe z gościńskim „Olimpem”, potem u siebie 3:5 ze „Spartą” Węgorzyno, by w sobotę polec 0:1 (0:1) na boisku „Rasela” Dygowo, po golu z 13 minuty.

Mówiono po spotkaniu, że był to trudny pojedynek dla „Gryfa”, bowiem wiał silny wiatr, który skutecznie utrudniał konstruowanie akcji. Ale przecież warunki były równe dla obu ekip. Więc jest to nijakie wytłumaczenie.

„Gryf” wybiegł na spotkanie z „Raselem” w składzie: I. Benedyczak – D. Karczmarski, A. Kronkowski, N. Kłoda, M. Karbowiak, Sz. Smerdel, A. Chodorowski, K. Kacperek, K. Wittbrodt, K. Bogusz, B. Szczęsny.

To niemal żelazny skład, który jak widać nie ma już zbyt wielu argumentów na to, by wygrywać. Coś chyba w zespole musi się zadziałać, by wreszcie wstrząs jakiś pozwoliłby na to, by wreszcie piłkarze „Gryfa” zrozumieli, że strefa spadkowa zbliża się. I to nieuchronnie. Jeśli się nie opamiętają, także mentalnie, może być doprawdy różnie, by nie powiedzieć – źle.

W bramkach w tych trzech ostatnich meczach gryfitów istna tragedia, bo 3 – 8. A ogólny bilans bramkowy to 40 – 41! Ten wynik mówi doprawdy wiele, bo też znamienne, iż „Gryf” jest trzecim najgorszym zespołem, który stracił najwięcej goli w lidze!

W przyszłą sobotę nasz zespół czeka kolejne piekielnie trudne zadanie, bowiem do Kamienia przyjedzie „Kluczewia” Stargard, zajmująca wysokie, czwarte miejsce. W ostatniej kolejce pewnie pokonała 3:1 słabo spisujący się w tej rundzie „Jeziorak” Szczecin – Załom.

Dodajmy, i ż pewnie do awansu zmierza koszaliński „Bałtyk”, który bez większego trudu pokonał 3:0 „Inę” Goleniów i ma już 13. oczek przewagi nad beniaminkiem z Morynia, „Morzyckiem”, który jednak ma dwa mecze rozegrane mniej.

Dodajmy również. W 18. kolejce (z 10.03.) miało dojść w Wolinie do derbów Ziemi Kamieńskiej. Niestety fatalny stan murawy nie pozwolił na rozegranie tego spotkania, które ostatecznie odbędzie się 18 kwietnia. Już dziś warto sobie zarezerwować czas na to środowe popołudnie. Zapewne jak to w meczu derbowym, będzie się działo… .

Wojewódzka Klasa Okręgowa – Znów bolesna i przykra porażka „Iskry”!

Bolesna to porażka i to bardzo, zwarzywszy, że poniesiona u siebie z niżej notowanym zespołem „Błękitu” Pniewo, który tym samym opuścił przedostatnie miejsce w tabeli.

W tej rundzie golczewianie mają za sobą cztery mecze i w tym tylko jedno zwycięstwo. A do tego bilans bramkowy 2 – 11, który mówi wiele.

Ostatnia sobotnia porażka 0:1 (0:1) sprawia również to, że „Iskra” winduje i wisi na całkiem cienkiej linii pozostania w lidze. Mając ciągle 20 punktów, teraz nasz zespół zajmuje 12. lokatę, mając już tylko trzy punkty więcej nad strefą spadkową.

Widmo degradacji rysuje się coraz bardziej. Jeśli zespół nie zacznie grać jak przystoi na „Iskrę”, tę prawdziwą „Iskrę”, która jakże dziś bardzo gaśnie, może być tylko źle. I wówczas przyjdzie „Iskierce” grać w następnym sezonie w klasie okręgowej wraz z „Jantarem” Dziwnów. Oby taki scenariusz się nie ziścił.

Trener „Iskry” nie załamuje jeszcze rąk, choć dodaje, że sytuacje zespołu nie jest za wesoła. Jednak wierzy w to, że piłkarze się wreszcie przebudzą i zaczną grać na miarę pokładanych w nich nadziejach.

Jednak w następnej kolejce o choćby punkcik będzie piekielnie trudno, bowiem „Iskra” jedzie do Jaskini Lwa, czyli lidera z Polic. „Chemik” mocno i pewnie zmierza do awansu, deklasując kolejnych rywali. I to w locie. Wystarczy powiedzieć, że w pięciu meczach wiosny odnotował same wygrane, strzelając rywalom 23 bramek i przy tym nie tracąc żadnej!

A w ogóle, to chemicy w dotąd rozegranych 20 meczach, wygrali 18z nich  i tylko dwukrotnie zremisowali! Kapitalny bilans. A do tego imponujący stosunek bramkowy, 88 – 4!

Te liczby przemawiają tylko i wyłącznie za chemikami, którzy na pewno nie odpuszczą „Iskrze”, która wydaje się być skazana z góry na porażkę, choć jak to powiadają – dopóki piłka w grze… Lecz trudno spodziewać się jakiejś przełomowej metamorfozy zespołu z Golczewa, któremu jednak nie odbierajmy … . No właśnie, czego?

Klasa okręgowa – „Jantar” zgodnie z planem

Zajmujący trzecie miejsce „Jantar” Dziwnów nie za szczególnie wszedł w rundę rewanżową, ale powoli i to co ważne, skutecznie się odbudowuje. Na początek była jednak porażka w Gryficach (2:4), potem horror w meczu z „Polonią” zakończonym wygraną 4:3 w Kamieniu przy stracie dwóch zawodników za czerwone kartki. Następnie nieoczekiwany przedświąteczny bezbramkowy remis w Radziszewie ze słabiutką przedostatnią „Odrzanką”. A teraz  pewna wygrana u siebie z „Orłem” Łożnica 3:1. To daje pewne trzecie miejsce naszej ekipie.

Teraz „Jantar” traci do drugiego „Światowida” Łobez, pięć oczek, z kolei nad czwartą „Spartą” Gryfice, ma cztery punkty przewagi. Jak na beniaminka, znakomicie.

Dobra praca i współpraca z piłkarzami trenera Krzysztofa Wróbla, daje spodziewane owoce i oby tych dobrych owoców jeszcze nasz zespół posmakował jak najwięcej.

Raczej niemożliwym jest awans „Jantara”, bo w zasadzie o to walczy łobeska drużyna i prowadząca „Iskierka” Szczecin – Śmierdnia, która ma nad „Światowidem” ma niewiele, bo raptem trzy punkty nadwyżki.

W sobotę (14.04.) „Jantar” zagra w Maszewie z przechodzącą dłuższy kryzys „Masovią”, która zajmuje dopiero 12 miejsce. W ostatniej kolejce poległa w Mostach przegrywając 0:1 z tamtejszym nieszczególnym „Promieniem”.

I pomyśleć, że w poprzednim sezonie maszewianie dzielnie walczyli o awans, ostatecznie przegrywając go w ostatniej chwili.

A klasa – „Korona” sensacyjnie potknęła w się w małych derbach powiatu

Bywa tak, że faworyt przed meczem jest jeden, a po meczu okazuje się, że skazany na pożarcie rywal, staje się szczęśliwym czarnym koniem. I tak było w miniona sobotę, kiedy to w małych derbach naszego powiatu lider „Korona” Stuchowo podejmował słabo dotąd spisującego się „Znicza” Wysoka Kamieńska.

Cóż z tego, że stuchowianie dosłownie „jeździli” po rywalu jak na koniu, mieli wiele sytuacji strzeleckich, jak nie potrafili ich zamienić na bramkę, bijąc głową w niewidzialny mur. Goście w zasadzie ograniczali się do obrony swojej bramki próbując coś ugrywać z kontry.

I ostatecznie po nerwowej końcówce skończyło się bezbramkowym remisem. A to jest nie lada niespodzianką tej 16. kolejki. To też sprawia, że zajmująca drugie miejsce „Sowianka” zbliża się do naszego zespołu. I pamiętać trzeba, że ma rozegrane dwa spotkania mniej. Sobotnia wpadka „Korony” skomplikowała jej nieco piłkarskie życie. I w tym przypadku tylko wygrywanie daje gwarancję awansu. Oczywiście w przypadku również gubienia punktów przez zespół z Sowna. Zaczną się zatem przewidywania i kalkulowanie na papierze.

Pewne trzy punkty po wygraniu w sobotę 3:0 u siebie z „Radowią” dla „Fali” Międzyzdroje, która niejako czai się będąc na czwartym miejscu. Nasz zespół ma 30 oczek (i dwa zaległe spotkania) oraz jeden punkt mniej od „Prawobrzeża” Świnoujście. Ma też pewną szansę na wygranie sezonu, ale pod warunkiem, że cała przed nią trójka zacznie gubić punkty, w co trudno tak do końca uwierzyć.

Pauzujący w 16 kolejce „Bałtyk” Gostyń, z siedmioma dotąd zdobytymi punktami jest przedostatni. Ale pocieszające to, że po zdobyciu czterech punkcików na wiosnę, odskoczył ostatniemu zespołowi, „Zielonym” Wyszobór o właśnie te cztery szczęśliwie zdobyte oczka.

W następnej kolejce „Korona” pauzuje (i pewnie „Sowianka” zbliży się jeszcze bardziej), „Bałtyk” zagra ciężki mecz w Sownie, „Fala” pojedzie do słabiutkiego „Jastrzębia” Łosośnica, który sromotnie przegrał w minionej kolejce (0:9) w Świnoujściu. Z kolei „Znicz” podejmie beniaminka ze Stepnicy, drużynę „Zalewu”.

Miwa

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *