04-08-2018 » Powiat i region, Sport

Fatalny start szczecińskiej „Pogoni” w nowy sezon „ekstraklapy”

Jeszcze tak źle w XXI wieku jak teraz nie było, bowiem Duma Pomorza czyli „Pogoń” Szczecin, przegrała trzeci z rzędu mecz w ekstraklasie, a raczej „ekstraklapie”. Powiadam „ekstraklapie”, bo poziom w niej wielce odbiega od nawet i tylko średniego europejskiego poziomu innych lig.

Po inauguracyjnym 0:1 w Legnicy z beniaminkiem „Miedzią”, mówiono, że to zwykła wpadka. Potem – dodawano, będzie tylko dobrze. Lecz przed tygodniem Portowcy dość nieoczekiwanie gładko przegrali u siebie 0:2 z „Piastem” Gliwice Waldemara Fornalika, byłego selekcjonera reprezentacji Polski.

A do tego wczoraj w fatalnym stylu zostali pewnie pokonani w Sosnowcu, i to aż 3:0 (!), przez kolejnego beniaminka, miejscowe „Zagłębie”, które powróciło na piłkarskie salony po 10 latach gry w I lidze.

Co z tego, że w środku pola gra szczecinian jeszcze ujdzie w tłoku, kiedy jest dziurawa obrona, a całkiem sporych okazji do strzelenia bramek nie ma kto wykorzystać.

Nasz zespół na tę chwilę przypomina jakiś nieokreślony zlepek kopaczy, bo trudno ich nazwać zawodowymi – a jakże, piłkarskimi, którzy do prawdy nie bardzo wiedzą co robić na boisku, jak się zachowywać wobec siebie, a przy tym trener „Pogoni”,  Kosta Runjaić, jest jakby coraz bardziej zagubiony i zdezorientowany, by nie powiedzieć, zaskoczony grą swoich podopiecznych i nie łatwą już sytuacją zespołu.

Jedynym, jeśli tak można powiedzieć, dobrym symptomem pierwszych spotkań Portowców, są występy, jeszcze jako zmiennika, pochodzącego z Kamienia Pomorskiego, blisko 18 – letniego Adriana Benedyczaka (wychowanek „Gryfa” Kamień Pomorski urodziny obchodzi 24 listopada), syna znanego, a występującego do końca ostatniego sezonu jako pierwszy bramkarz kamieńskiego „Gryfa”, Ireneusza Benedyczaka, popularnego „Benka”, który przechodząc na piłkarską emeryturę , zajmie się w klubie trenowaniem golkiperów.

W meczu inauguracyjnym trener nie dał mu szansy pokazania się. Z kolei w przegranym meczu z „Piastem”, szczecińscy kibice widzieli go na boisku przez 38 minut spotkania, lecz jego występ nie zachwycił. Wtedy zastąpił zmęczonego Dawida Błanika.

Z kolei we wczorajszym spotkaniu w Sosnowcu, Adrian zaliczył 17 minut gry na murawie, po tym, jak zmienił mało efektywnego Kamila Drygasa.

Tak na dobrą sprawę, nie umniejszając umiejętności piłkarskiego rzemiosła poszczególnych zawodników „Pogoni”, to oprócz pomocnika 32 – letniego, byłego reprezentanta Polski, Radosława Majewskiego, który przed tym sezonem przyszedł z „Lecha” Poznań, jak też, pochodzącego z Kołobrzegu, Adama Frątczaka, w „Pogoni” na obecną chwilę nie ma wielkich nazwisk, które dały by pewną jakość w grze Portowców . I co gorsza, większość piłkarzy, to młodzi, mało doświadczeni zawodnicy, którzy dopiero się przecierają w grze w ekstraklasie, stąd wydaje się, że trudno będzie „Pogoni” utrzymać się na powierzchni piłkarskiej „ekstraklapy”.

Na tę chwilę, choć trzecia kolejka w toku, Portowcy już zajmują ostatnią pozycję w tabeli. I co gorsza, stracili już aż sześć goli, nie strzelając przy tym żadnego.

Wydaje się, że działacze klubu przespali nieco okres transferowy, kiedy można było ściągnąć i zasilić zespół co najmniej dobrymi, sprawdzonymi i przede wszystkim doświadczonymi piłkarzami. A tak, mimo, że szczecińska młodzież pała ambicją i polotem, zapewne „Pogoni” i przede wszystkim jej wiernym kibicom, pozostanie bujanie w obłokach i niestety tak jak to było przed rokiem, balansowanie na krawędzi spadku. Obym się jednak mylił.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *