10-11-2018 » Powiat i region, Sport

Ekstraklasowa szczecińska „Pogoń” coraz bardziej zadziwia!

Po fatalnym początku obecnego sezonu, a dodajmy, iż jeszcze w siódmej kolejce szczecińska „Pogoń” była na ostatnim miejscu w naszej ekstraklasie, wielu kibiców zaczynało przypominać sobie podobnie nieudany start w rozgrywki, który miał miejsce w poprzednim sezonie.

Wtedy wydawało się, że przyjście do portowego klubu doświadczonego trenera, którym był Maciej Skorża, sprawi, że „Pogoń” będzie silna i będzie się liczyła w rozgrywkach. Niestety było zupełnie odwrotnie. 6 listopada  minionego roku M. Skorżę zastąpił na stanowisku trenera, niemiecki szkoleniowiec pochodzenia chorwackiego, Kosta Runjaić. Poprzedni sezon ostatecznie Portowcy obronili się przed degradacją i zakończyli rozgrywki na 12. miejscu po efektownej wygranej z „Cracovią” 4:1 w ostatnim spotkaniu w Krakowie.

Obecny sezon rozpoczął się fatalnie. Od trzech z rzędu porażek. Na początek 0:1 w Legnicy przeciwko beniaminkowi, „Miedzi”. Potem u siebie 0:2 z „Piastem” Gliwice oraz wyjazdowe 0:3 z „Zagłębiem” w Sosnowcu.  Dodajmy, innym beniaminkiem.

Do ósmej kolejki Portowcy zmieniali się na ostatnim i przedostatnim miejscu z krakowską „Cracovią”, którą prowadzi Michał Probierz, który wcześniej z nie małym powodzeniem prowadził „Jagiellonię” Białystok.

Kiedy w 9. kolejce (21 września) „Pogoń” zwyciężyła u siebie dość nieoczekiwanie 2:1 silną „Wisłę” Kraków, wtedy wielu pseudo „znawców” mówiło, że to przypadek. Ale okazuje się, że tak nie jest, bowiem szczeciński zespół zaczyna z każdą kolejką grać coraz lepiej, pewniej i zarazem pozytywnie zadziwiać.

Oprócz porażki 1:2 w Białymstoku z „Jagiellonią” (19.10.) „Pogoń” skutecznie punktuje.

Wczoraj w obecności ponad 13,5 tysiąca kibiców (najwyższa w tym roku frekwencja na stadionie im. F. Krygiera) ) zagrała w Szczecinie z silną, lecz nieobliczalną „Legią” Warszawa, aktualnym Mistrzem Polski. I ponownie zadziwiła, bowiem była w przekroju całego spotkania zespołem zdecydowanie lepszym. I co najważniejsze, zwyciężyła 2:1, prowadząc do przerwy 1:0 po golu strzelonym głową w 11 minucie wysokiego Kamila Drygasa, kapitana portowej jedenastki.

W 76 minucie na 2:0 podwyższył bośniacki pomocnik, Zvonimir Kožulj, który przyszedł do „Pogoni” latem tego roku. Wynik w doliczonym czasie gry ustalił legionista, André Martins. A było to w 92 minucie.

„Pogoń” zagrała w składzie: Łukasz Załuska – David Niepsuj, Lasha Dvali, Sebastian Walukiewicz (76’ Sebastian Rudol), Hubert Matynia – Zvonimir Kozulj (89’ Iker Guarrotxena), Kamil Drygas (C), Tomas Podstawski, Radosław Majewski, Sebastian Kowalczyk (61’ Spas Delev) – Adam Buksa.

Portowcy pokonując legionistów wygrali trzeci z rzędu mecz. Wcześniej były to „Lech” Poznań u siebie (3:0) oraz w Gdyni zwycięstwo 3:2 z „Arką”.

Dokładnie 9 listopada 2014 r., jeszcze ze słowackim trenerem, Janem Kocianem, „Pogoń” zwyciężyła legionistów, takim samym wynikiem, 2:1. Wtedy gole dla szczecinian zdobyli, już nieobecny w „Pogoni” Rafał Murawski (14’) (w latach 2014 – 18 zaliczył 138 występów i zdobył 17 goli. Po ostatnim sezonie i odejściu z „Pogoni” zakończył karierę piłkarską) oraz obecnie kontuzjowany, Adam Frączczak (38’).

Wówczas Portowcy zagrali w składzie: Janukiewicz – Rudol, Golla, Hernani, Nunes – Bąk (80’ Matynia), Matras, Murawski (90’ Dąbrowski), Kun, Murayama – Frączczak (74’ Rogalski).
Obecnie trwająca kolejka, która zakończy się jutro, jest ostatnią kolejką rundy jesiennej. I już wiadomo, że „Pogoń” swoimi dobrymi występami i wynikami, stała się czołowym zespołem ekstraklasy, zajmując w tabeli wysokie, szóste miejsce!

I na półmetku rozgrywek ma na swym koncie sześć zwycięstw, cztery wygrane i pięć porażek. Zdobyła w piętnastu spotkaniach 22 punkty i ma bramkowy stosunek 22 – 18.

Dodajmy, że w szeregach Portowców w jesiennych meczach, od czasu do czasu widywaliśmy na murawie 18 – letniego Adriana Benedyczaka, który pierwsze kroki w szkoleniu przechodził w Kamieniu Pomorskim, w IV – ligowym „Gryfie”. Po raz pierwszy pojawił się na boisku w szeregach Portowców w przegranym w Szczecinie spotkaniu z „Piastem”. Wtedy Adrian zmienił w 59 minucie meczu Dawida Błanika.

Adrian to syn Ireneusza Benedyczaka, popularnego boiskowego „Benka”, który do poprzedniego sezonu był pierwszym bramkarzem kamieńskiego „Gryfa”. Ostatecznie rozstał się z piłką w wieku,… uwaga, blisko 44 lat!

Broniąc barw „Gryfa”, i to bez przerwy przez 18 lat (!), stał się tym samym legendą, a zarazem niepowtarzalną ikoną kamieńskiego klubu. A do tego zawodnikiem z najdłuższym stażem boiskowym ze wszystkich dotąd wstępujących w klubie piłkarskich gryfitów.

Miwa

Jeden komentarz na temat: Ekstraklasowa szczecińska „Pogoń” coraz bardziej zadziwia!

  1. SAJ napisał(a):

    Zawsze wierzyłem w Pogoń wiem że jeszcze nie raz zadziwi nas radośnie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *