04-11-2019 » Powiat i region

Dzień dobry, odrobinę szczęścia zamawiam! – cz. 1

Alicja Inoue

No i nadszedł listopad…

Chociaż jesień jest moją ulubioną porą roku, mam wrażenie, że listopad dla niektórych z nas jest miesiącem nostalgicznym i nieprzyjemnie spokojnym. Dni są krótsze, noce zimne i długie, a przyroda przygotowuje się do zimowego snu. Gdy wiosenno-letni puls życia zamiera, a nastaje czas godzin pochmurnych i deszczowych, zwiastujących mroźny, kosmiczny koniec, Cykl Natury zdaje się i nami kołysać, potrząsać strunami naszego jestestwa. To czas, gdy pamiętamy o zmarłych, zapalamy znicze. Czas, gdy tęsknimy za tym, co przeminęło. Nastrój często ulega pogorszeniu, ogólny optymizm spada, a w czasopismach i czytadłach wszelkiej maści aż roi się od porad, jak przetrwać „jesienną depresję”.

Przyznam, że również moim pierwszym pomysłem było napisanie artykułu o smutku i żałobie.

Przewrotnie, opowiem dziś Państwu o… Szczęściu.

Zacznijmy od małej zabawy – prawda czy fałsz?

Poniższe stwierdzenia mogą być prawdziwe, czy też nie?

  1. Szczęście to tak szerokie i abstrakcyjne pojęcie, że nie ma sensu się na tym skupiać.
  2. Szczęście to tajemnica, której nie znamy. To tylko marzenie, do którego spełnienia dążymy.
  3. Szczęście to dobrostan, który można osiągnąć i na który mamy spory wpływ.
  4. Szczęście to bzdura, a w dzisiejszym zmiennym świecie nie mamy na nie zbytniego wpływu.

W potocznym rozumieniu społecznym pojęcie szczęścia wydaje się być terminem mglistym, niekonkretnym i po prostu abstrakcyjnym. Poczucie nieuchwytności zjawiska może prowadzić do błędnych przekonań, np.: to tylko marzenie, nie mam na nie wpływu. Dużo łatwiej nam podejmować jakieś działania, gdy rozumiemy, na czym mają polegać, kiedy zacząć – kiedy skończyć, po czym poznamy, że się udało. Czyli – językiem psychologii mówiąc – mamy wysokie poczucie sprawczości i wpływu, motywację, zasoby i narzędzia do danego działania. Natomiast odpuszczamy i rezygnujemy, gdy coś wydaje się niezrozumiałe, zbyt trudne, odległe, nie wierzymy we własną skuteczność i sukces, nie dostrzegamy swoich zasobów. Poczucie rezygnacji i bezsilności jest na tyle dotkliwe, że w obronie własnego Ja usprawiedliwiamy swoje porażki lub bierność/wycofanie błędnymi teoriami, w które pragniemy wierzyć, a także bardzo chcemy, aby wierzyli w nie inni. Co więcej – wiele energii wkładamy w to, aby taki iluzoryczny stan rzeczy utrzymywać. Nie zależy mi wcale na … – choć bardzo zależy, ale się nie udało. Nie lubię tego… – choć lubię i pragnę, ale nie umiem, nie wiem jak. To jest głupie… – albo po prostu za trudne i nie rozumiem tego. Stąd też powszechność tzw. porzekadeł i sądów ogólnych, które choć są wygodne, to są również błędne. Acz pamiętam powiedzenie ludowe, które zdaje się być całkiem mądre; Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.  A więc jak to jest z tym szczęściem? Czy można zaplanować drogę do gwiazd i żyć w krainie mlekiem i miodem płynącej..?

Pewien znany psycholog i naukowiec, profesor Martin Seligman, badający zaburzenia depresyjne u ludzi, twórca pojęcia „psychologia pozytywna” postanowił zająć się kwestią szczęścia i dobrego życia. Stworzył model PERMA, rozkładając tajemnicze pojęcie szczęścia na 5 elementów dobrostanu. Co więcej, każdy z pięciu elementów konstruktu jest niezależny i z osobna mierzalny (a więc przebadany, poddany metaanalizie).  Tylko 5 filarów! Cóż za kuszący konkret! Voila, oto naukowa recepta na szczęście:

P – (positive emotions) pozytywne emocje

E – (engagement) pochłonięcie

R – (positive relations) pozytywne relacje

M – (meaning) poczucie sensu

A – (accomplishment) osiągnięcia

Pozytywne emocje – zadowolenie, zaciekawienie, radość, czułość, nadzieja, rozluźnienie, poczucie bezpieczeństwa, błogość, ufność, wdzięczność, miłość. Im więcej dobrych emocji odczuwamy na co dzień, tym lepiej i milej. Od naszego nastawienia do świata i siebie zależy jakość naszego życia. A co, jeśli dominują złość lub przygnębienie? Pamiętajmy, że nasz mózg to maszyna. Możemy wgrać do niego nieco nowego oprogramowania. Nowe, pozytywne myśli, słowa i wizualizacje, to nowe szlaki neuronalne w mózgu. Powtarzane regularnie, są utrwalane i w końcu zapisywane na „twardym dysku”, stają się naszą percepcją, naszym oknem na świat, naszą prawdą. Na tej wiedzy bazują strategie marketingowe, pobudzając przyjemne skojarzenia i emocje, łącząc je z produktem w reklamie. Zamartwianie się – to po prostu nawyk, wytrenowany przez lata, aż staje się częścią tożsamości osoby praktykującej narzekanie. Analogicznie – trening wdzięczności i afirmacji życia może stać się nowym, pozytywnym nawykiem. Można zacząć od zaraz. Np.: 3 dobre i przyjemne rzeczy, które mnie spotkały dziś lub wczoraj, to…. Jestem z siebie dumny(a) za to, że… To wspaniale, że… Jestem wdzięczny(a) za… Jak przyjemnie, gdy… Moje największe zalety…. Zapewniam Państwa, że ta strategia działa.

Pochłonięcie – czyli zaangażowanie w to, co robimy. Stagnacja nam nie służy. Podobnie źle wpływają na nas praca i otoczenie, jeśli oceniamy je jako nudne i ich nie lubimy. Doświadczamy pobudzenia i ekscytacji, zachwytu i zafascynowania, gdy w naszym życiu pojawia się coś, co nas pochłania i angażuje. To może być urządzanie nowego mieszkania, ulubione majsterkowanie, wykonywanie ważnego dla nas zadania, emocje przed egzaminem, nowa praca, ciekawe wyzwanie, nowa relacja, rola w życiu (np.:zostanie rodzicem), ciekawa wyprawa w nieznane. To regularne doświadczanie stanu „flow” (z ang. przepływu), gdy stajemy się niemal całkowicie zaabsorbowani jakimś zadaniem. Znałam pewną parę ludzi, którzy średnio co 2 lata zmieniali mieszkanie, przeprowadzając się do innych dzielnic tego samego miasta, aby utrzymać stan pobudzenia w ich życiu i związku. Tygodnie kreatywnego urządzania lokum, ekscytacje zakupowe, a po nich imprezy „parapetówki”- oni to tak lubili! Dziwna i kosztowna strategia, ale jeśli im działa, to pozostaje tylko trzymać kciuki za dobrą koniunkturę na rynku nieruchomości. Jeśli więc brakuje nam poczucia zaangażowania, może warto się zastanowić, co kiedyś lubiliśmy robić, co byśmy dziś chcieli robić, i od czego realnie można zacząć? Znajdź 10 pomysłów, a 2-3 wcielisz w życie – i to już wystarcza.

Pozytywne relacje – nasz dobrostan zależy od innych, czy tego chcemy, czy nie. Jesteśmy istotami społecznymi. Potrzebujemy siebie nawzajem, by zdrowo żyć. Owszem, w różnym nasileniu cenimy bliskość. Można być singlem z wyboru, do swej intymności nie dopuszczać innych, przy jednoczesnym pielęgnowaniu bliskich relacji rodzinnych czy odczuwaniu satysfakcji z lojalnych przyjaźni. Można tworzyć małą lub dużą, zgraną rodzinę. Można żyć w zgodzie z ideą, że „przyjaciele to rodzina, którą sobie wybieramy”. Można żyć w harmonijnym związku bezdzietnym, realizując swe potrzeby przynależności i rozwoju spełniając się w pracy czy oddając pasjom.  Niezależnie od tego, jaki model życia wybieramy, dobre relacje z innymi ludźmi wpływają na nasze poczucie szczęścia. Chcemy czuć się docenieni, lubiani i akceptowani. Przyjemnie nam, gdy wspólnie spędzamy czas, rozmawiamy godzinami na błahe tematy. Pragniemy współpracować i czuć porozumienie z innymi. To też przestrzeń do nadużyć, gdy w imię utrzymania się w danej grupie rezygnujemy z siebie, lub wyrażamy milczącą zgodę na nieprawidłowości, które w niej zauważamy. Idealnie więc byłoby tworzyć i pielęgnować pogodne małe grono, złożone z życzliwych i zaufanych nam osób. Mam świadomość, jak wielu z nas znajduje się w sytuacji „między młotem, a kowadłem” i znosi to w milczeniu, na tyle, na ile starczy sił. A siły wciąż są, właśnie dzięki ludziom, którzy rozumieją i wspierają. Niezależnie od sytuacji życiowej, w jakiej każdy z nas się znajduje, chyba najrozsądniej jest wprowadzać reformy tam, gdzie możemy, a akceptować ograniczenia, których obejść nie jesteśmy w stanie.

W kolejnym artykule poruszę dwa ostatnie filary modelu PERMA. Jak pewnie Państwo zauważyli, w zabawie prawda czy fałsz, tylko stwierdzenie nr 3 jest najbardziej rzeczywiste. Również pojęcie „jesienna depresja” nie figuruje w międzynarodowej klasyfikacji chorób i zaburzeń ICD-10 i DSM-IV, a więc typowego dla okresu jesienno-zimowego zaburzenia czy choroby nie stwierdzono, poza wahaniami nastroju czy spadkiem energii, które się czasem po prostu przydarzają.

Alicja Inoue

Źródła:

Seligman, M E. P. (2011). Pełnia życia. Nowe spojrzenie na kwestię szczęścia i dobrego życia. Poznań: Media Rodzina.

Carr A. (2009). Psychologia pozytywna. Nauka o szczęściu i ludzkich siłach. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.

 

 

 

 

 

Jeden komentarz na temat: Dzień dobry, odrobinę szczęścia zamawiam! – cz. 1

  1. Avatar Chocibor pisze:

    Fajnie, że też takie tematy są poruszane. Artykuł daje do myślenia i można się utożsamić z nim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *