08-06-2016 » Powiat i region

Czarna końcówka banana – śmiertelne zagrożenie czy bananowy spisek?

Pewnego ranka robisz ulubione śniadanie  muesli z kawałkami świeżych owoców. Dziś zdecydowałeś się na banany. Pokrojone kawałki wrzucasz do miski z płatkami i wszystko zalewasz jogurtem – gotowe. Przy trzeciej łyżce nagle zamierasz.

Zapomniałeś odciąć czarnej końcówki! Z przerażeniem siadasz do komputera żeby sprawdzić, ile życia ci zostało.

W 2010 r. do Polski importowano… 252,9 tys. ton bananów, co oznacza, że statystyczny Polak zjadł w ciągu tamtego roku koło 6,3 kg tych owoców. Chętnie je jemy, gdy dosięga nas w pracy głód, a nie mamy czasu na dłuższą przerwę. Pakujemy je również wraz z drugim śniadaniem do plecaków dzieci. I słusznie. Banany są wyjątkowo bogate w witaminy B6 oraz C, magnez i potas. Zawierają również dużo węglowodanów, dzięki czemu są w stanie dostarczyć energii naszym szarym komórkom. No i oczywiście świetnie smakują.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że czujemy przed bananem pewnego rodzaju lęk. Wszystko za sprawą tajemniczej „czarnej końcówki”, będącej jakoby źródłem śmiertelnych chorób. Doskonale wiemy, że koniec banana trzeba odkroić. Co bardziej zapobiegliwi pozbywają się nawet obu. Ale czy to nie przypadkiem jedna z wielu miejskich legend? Co tak właściwie siedzi w bananie? Czy możemy się zatruć „czarną końcówką”?

Lamie, lambrie i lambile…

Jeżeli zdecydujemy się na zasięgnięcie informacji w Google, prawdopodobnie w pierwszej kolejności trafimy na fora, na których internauci przekazują sobie zatrważające informacje o tym, że końcówka banana jest ulubionym miejscem rozwoju pasożytów Giardia lambia (choć zdarzają się i tacy, którzy uparcie twierdzą, że to bakterie).

Lamblie (nie lamie, czy lambile, jak często nazywają je „znawcy tematu”) to rzeczywiście pasożyty chorobotwórcze. U człowieka wywołują giardiozę, która objawia się nudnościami, wodnistymi biegunkami, spadkiem apetytu, a czasem również niewielką gorączką. W niektórych przypadkach choroba może przebiegać bezobjawowo. Aby zdiagnozować giardiozę, należy wykonać badania kału pod kątem obecności cyst. Jeżeli technik laboratoryjny potwierdzi zakażenie, trzeba rozpocząć leczenie, które polega na doustnym przyjmowaniu leków przez 7 – 14 dni.

To wszystko brzmi groźnie, ale co ma wspólnego z bananami? W zasadzie nic. Lambliami zazwyczaj zakażamy się od innych osób lub od zwierząt domowych. To jedna z chorób „brudnych rąk”. Cysty lamblii zawarte są w kale, więc zakazić można się poprzez brak odpowiedniej higieny – np. jedzenie nieumytymi rękami po zabawie z domowym zwierzęciem lub spożywanie nieumytych warzyw, które mogły zostać zanieczyszczone na uprawie odchodami dzikich zwierząt.

Aby owoc był zakażony, musi mieć bezpośredni kontakt z fekaliami. Należy zatem postawić pytanie: jak cysty miały by się przedostać do wnętrza banana? Jest to fizycznie niemożliwe. O wiele większe prawdopodobieństwo zarażenia lambliami występuje przy jedzeniu nieumytych truskawek.

Źródło Onet/zreferował Miwa

2 komentarzy na temat: Czarna końcówka banana – śmiertelne zagrożenie czy bananowy spisek?

  1. Avatar kupilem to rozjebalem proste pisze:

    ***

  2. Avatar kupilem to rozjebalem proste pisze:

    przestancie mi cenzurowac komentarze
    napisalem h u j jakby ktos chcial wiedziec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *