07-12-2019 » Powiat i region

52. lat temu w Szczecinie doszło do tragicznej katastrofy tramwajowej

Dokładnie 7 grudnia 1967 roku doszło do tragicznego wypadku, który z udziałem tramwaju i wielką liczbą ofiar stał się największym w historii Polski. Tego feralnego dnia, tramwaj linii „6” zestawiony z wagonu typu Konstal 4N z 1958 r. i dwóch poniemieckich wozów doczepnych pochodzących z 1930 r., prowadziła wówczas 34 -letnia motorniczy, Krystyna Pressejsen.

O wczesno – zimowej godzinie 6:35, na zbiegającej ostro ku Odrze (kąt pochyłu 5 stopni) i do tego zakręconej na końcu pod kątem 45 stopni ulicy Wyszaka (w 1978 r. tę ulicę, która do roku1945 zwała się Klosterhof, a do końca lat 50. była ulicą Słoneczną, zlikwidowano pod budowę zachodniego węzła Trasy Zamkowej), zepsuły się hamulce elektrodynamiczne tramwaju, które umożliwiają hamowanie silnikami. Na domiar złego, prowadząca ku Odrze trasa tramwaju była mocno stroma i miała trzy ostre zakręty.

Podczas tego feralnego kursu tramwaj był bardzo zatłoczony, a przy tym, drzwi pojazdu obwieszone były tzw. winogronami, czyli pasażerami uczepionymi do drzwi z ich wewnętrznej strony. Łącznie we wszystkich trzech wagonach znajdowało się ok. 500 pasażerów.

Widząc co się dzieje, konduktorka przytomnie próbowała użyć hamulców ręcznych, jednak nie dało to pożądanego rezultatu. Rozpędzony do dużej prędkości i przeładowany skład, na pierwszym zakręcie w lewo wyskoczył z szyn. Pierwszy wagon z ogromnym hukiem i zgrzytem blach przewrócił się, a drugi wskutek uderzenia o słup trakcyjny, dodatkowo przełamał się na dwie części.

Oba sunęły jeszcze wzdłuż ulicy, miażdżąc przy tym bardzo wielu pasażerów.

Najbardziej poszkodowani zostali pasażerowie pierwszego wagonu. Akcję ratunkową utrudniał mrok.

W katastrofie ostatecznie zginęło aż 15 osób. W tym 7 na miejscu. Kolejne osiem ofiar zmarło w szpitalach w wyniku ciężkich obrażeń. Do tego jeszcze 42 osoby zostały ciężko ranne, a ponad 100 innych odniosło lżejsze obrażenia.

Niektórzy z nich zostali dodatkowo poszkodowani (lub nawet zabici) już w trakcie akcji ratowniczej, bowiem podnoszony przez dźwig tramwaj w pewnej pechowej chwili zerwał się z liny i z wysokości kilkudziesięciu centymetrów spadł na rannych leżących na bruku. Według niektórych źródeł, kierująca tramwajem wiedząc o przeciążeniu kategorycznie odmawiała wyjechania z zajezdni na trasę, lecz jej prośba spotkała się z odmową.

Miwa

Jeden komentarz na temat: 52. lat temu w Szczecinie doszło do tragicznej katastrofy tramwajowej

  1. Avatar Kamil pisze:

    „kierująca tramwajem wiedząc o przeciążeniu kategorycznie odmawiała wyjechania z zajezdni na trasę”
    Jakim cudem, zanim wyjechała z zajezdni(!) mogła wiedzieć o przeciążeniu?! Czyli o zbyt dużej ilości pasażerów! Kto te bzdury pisze? 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *