06-12-2017 » Powiat i region

50. lat temu doszło do wielkiej katastrofy tramwajowej w Szczecinie

Dokładnie 7 grudnia 1967 roku doszło do wypadku, który z udziałem tramwaju i wielką liczbą ofiar, jest największym w historii Polski.

Tego feralnego dnia tramwaj linii 6, zestawiony z wagonu typu Konstal 4N z 1958 r. i dwóch poniemieckich wozów doczepnych z 1930 r., prowadziła 34 – letnia motorniczy, Krystyna Pressejsen. O godzinie 6:35, na zbiegającej ostro ku Odrze (kąt pochyłu 5 stopni) i do tego zakręconej na końcu pod kątem 45 stopni ulicy Wyszaka, zepsuły się hamulce elektrodynamiczne tramwaju (umożliwiające hamowanie silnikami). Konduktorki próbowały użyć hamulców ręcznych, nie dało to jednak pożądanego rezultatu.

Tramwaj był zatłoczony; drzwi obwieszone tzw. winogronami, czyli pasażerami uczepionych do drzwi z ich wewnętrznej strony. W trzech wagonach znajdowało się ok. 500 pasażerów. Prowadząca ku Odrze trasa była stroma, z trzema zakrętami.

Rozpędzony do dużej prędkości i przeładowany skład, na pierwszym zakręcie w lewo, wyskoczył z szyn. Pierwszy wagon przewrócił się, a drugi wskutek uderzenia o słup trakcyjny dodatkowo przełamał się na dwie części. Oba sunęły jeszcze wzdłuż ulicy, miażdżąc wielu pasażerów. Najbardziej poszkodowani zostali pasażerowie pierwszego wagonu. Akcję ratunkową utrudniał mrok.

W katastrofie zginęło 15 osób, w tym 7 na miejscu, kolejne 8 w wyniku ciężkich obrażeń, w szpitalach. 42 osoby zostały ciężko ranne, ponad 100 innych odniosło lżejsze obrażenia. Niektórzy z nich zostali dodatkowo poszkodowani (lub nawet zabici) już w trakcie akcji ratowniczej: podnoszony przez dźwig tramwaj zerwał się z liny i z wysokości kilkudziesięciu centymetrów spadł na rannych leżących na bruku. Według niektórych źródeł, motornicza tramwaju wiedząc o przeciążeniu kategorycznie odmawiała wyjechania na trasę, lecz jej prośba spotkała się z odmową.

W 1978 r. ulicę Wyszaka (do 1945 zwanej Klosterhof, a do końca lat 50. ul. Słoneczną) zlikwidowano pod budowę zachodniego węzła Trasy Zamkowej.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *