W Pucharze Polski niestety już bez „Vinety”. Kamieński „Gryf” gra dalej!

W środę 4 kwietnia  odbyły się mecze w ramach piątej rundy Pucharu Polski na szczeblu naszego regionu. Niestety odpadła „Vineta” Wolin, która w Trzebiatowie zremisowała bezbramkowo z „Regą – Intermarche”, by ostatecznie w rzutach karnych pechowo przegrać 2:3.

Nie łatwo też grało się kamieńskiemu „Gryfowi”, który walczył przeciwko „Wichrowi” Brojce, choć ten zespół był gospodarzem spotkania, a mecz rozegrano po 19:00 w Kamieniu Pomorskim. Dodajmy, druga połowa przy sztucznym świetle.

Pierwsza połowa z lekką przewagą gryfitów, ale w 18 minucie konsternacja, „Wicher” nieoczekiwanie objął prowadzenie. Potem z boiska w dalszym ciągu wiało nudą , a nieliczni widzowie nudzili się wręcz na potęgę. Tuż przed końcem pierwszej odsłony ładnym rajdem popisał się mało widoczny do tej pory Kacper Wittbrodt. I zrobiło się remisowo.

Druga połowa była diametralnie podobna do pierwszej. Cóż z tego, że nasi lepiej wyglądali, lepsi byli technicznie, jak im bliżej bramki „Wichra”, to było tylko źle lub bardzo źle. Nasi nie bardzo wiedzieli jak się zachować i gdzie posłać celną piłkę.

Na uwagę zasługują dwaj gryfitowi Kamilowie, Kacperek i Bogusz, bowiem byli niewątpliwie najlepszymi aktorami tego stojącemu na mizernym poziomie meczu. Ale też trochę szybkości w atakach nadawał młody, ale i zdolny Adrian Wanagiel. Jego brat, Paweł, z konieczności zagrał na stoperze dzielnie zastępując nieobecnego Damiana Karczmarskiego. I robił to całkiem dobrze.

W 75 minucie K. Bogusz dał nie łatwo wywalczone prowadzenie „Gryfowi”. Ten sam zawodnik kilka minut przed końcem spotkania podwyższył na 3:1, strzelając bramkę z rzutu karnego. Ostatecznie skończyło się na sprawiedliwym i zasłużonym 3:1 dla faworyzowanego „Gryfa”.

Dodać trzeba, że słabiutki okręgowy „Wicher” niczym szczególnym się nie wyróżniał w tym spotkaniu, a prawdę powiedziawszy, strzelona przez niego bramka była nie małym zaskoczeniem dla samych zawodników, jak i ławki trenerskiej.

„Gryf” zagrał w składzie: Daroszewski – Kłoda, Kronkowski, Sasin (28’ Danczak, kontuzja Sasina), P. Wanagiel, A. Wanagiel, Smerdel, Kacperek, Bogusz, Wittbrodt, Szczęsny.

W następnej szóstej rundzie, a nie jak zaznajamiano na gryfowskim plakacie zapowiadającym mecz „Wichra” z „Gryfem”, niby dziś szóstej, gryfici zmierzą się z pogromcą wolińskich wyspiarzy, „Regą – Intermarche” Trzebiatów, z którą dla przypomnienia, w rundzie zasadniczej na jesieni nasz zespół wygrał u siebie podczas fatalnych warunków pogodowych (ulewa) aż 5:0. Może to dobry prognostyk na ten mecz?

W przekroju trzech ostatnich spotkań, dwóch ligowych i dzisiejszego pucharowego, ma się wrażenie, że po spektakularnym zwycięstwie w pierwszym wygranym meczu wiosny z „Hutnikiem”, coś odleciało naszemu zespołowi. Brak jest koncentracji, determinacji, polotu, zrozumienia boiskowego. I doprawdy wielu aspektów, które zaważają na końcowym rezultacie spotkania. Doprawdy coś niedobrego się dzieje z „Gryfem”, którego w rzeczy samej stać naprawdę na wiele. A nawet bardzo wiele. Wszystko w głowach i nogach naszych piłkarzy i naszej pary trenerskiej, która ma nie mały orzech do zgryzienia.

Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *