Spektakularny triumf wolińskiej „Vinety” w gorących i wystrzałowych Wielkich Derbach naszego Powiatu!

Tak się złożyło, że w ostatniej kolejce jesiennego rozdania czwartoligowego sezonu 2018/19 na boisku w Kamieniu Pomorskim w sobotę (24.11.2018 r.) doszło do Wielkich Derbów naszego Powiatu, w których spotkały się miejscowy „Gryf”, okupujący dolne rejony tabeli, oraz będąca w ścisłej czołówce, „Vineta” Wolin.

Po zupełnie dobrym spotkaniu lepszymi okazali się piłkarze wolińskiego zespołu wygrywając 3:1 (0:0). I to oni przez następne pół roku będą świętować rolę najlepszej drużyny naszego powiatu. Zresztą trwa to od kwietnia tego roku, kiedy w derbach w Wolinie poprzedniego sezonu, „Vineta” wygrała skromnie 1:0 (1:0).

Z tej racji, że na mecz zapowiadano przyjazd dużej grupy fanów wyspiarzy, organizatorzy zawodów zapewnili wieloosobową obstawę policji.

I dobrze, bowiem nie tylko na boisku było gorąco. Na domiar złego obie duże grupy, które wspierały swoje drużyny, momentami nie przebierały w środkach, czytaj – wulgarnym słownictwie. W pewnej chwili najpierw kibice z Wolina zaczęli dopalać race świetlne, z których kilka wylądowało na sztucznej murawie oświetlonego jupiterami boiska.

Potem „prym” przejęła kamieńska grupa, która na dodatek wystrzeliwała fajerwerki.

Kulturalni kibice, a tych na derbach nie brakowało, z obawą patrzyli co przeciwne sobie i nieprzyjazne grupy jeszcze złego wymyślą.

Obstawa i kordon policji nieco ostudziły złowieszcze zapały, a apele o zachowanie umiaru i postaranie się o zdrowy i kulturalny doping nie przynosiły efektu.

Arbiter główny nawet zastanawiał się nad zakończeniem przed czasem derbów. Na szczęście w samej końcówce wolińska i kamieńska grupy nieco ucichły w swych niecnych zapędach.

Wróćmy jednak do samego meczu derbowego. Oba zespoły rozpoczęły mecz z niekłamanym respektem wobec siebie, ale początek spotkania należał do „Vinety”, która próbowała sforsować defensywę „Gryfa”.

Pierwsza odsłona meczu zakończona bezbrakowym remisem była dość ciekawa. Obfitowała w wiele interesujących akcji z obu stron oraz wiele zdrowo – piłkarskich starć.

W drugie części derbowego starcia przebudzili się gryfici, którzy śmielej zaczęli atakować.

Jednak to goście wyszli na prowadzenie, kiedy w 55 minucie bramkę zdobył Konrad Bartosiewicz. Wyspiarze poszli za ciosem i nim się przebudziła defensywa „Gryfa”, zrobiło się 2:0, bowiem w 60 minucie gola strzelił Kamil Wiśniewski.

W tej sytuacji wielu kibiców „Gryfa” zaczęło powoli powątpiewać w podjęcie walki przez ich pupili czując z wolna gorycz porażki. Lecz w 63 minucie na strzał z dystansu zdecydował się najlepszy piłkarz wśród gryfitów, Kamil Kacperek, po czym piłka wpadła do siatki na drugim, dalszym słupku.

To zmobilizowało „Gryfa” do dalszych ataków, jednak „Vineta” mądrze grała i pewnie rozbijała wielokrotnie nieprzygotowane ataki gospodarzy.

Kiedy na boisku zaczęło się dziać jeszcze ciekawiej, do „akcji” weszły przeciwne sobie i nielubiące przy tym grupy wspierające przeciwne sobie zespoły. Leciały race, petardy, a nawet fajerwerki!

Arbiter w pewnej chwili zaczął zastanawiać się nad sensem prowadzenia dalszego ciągu zawodów, jedka ostateczni eodpuścił i mecz został dokończony z czterema minutami nadwyżki.

Wcześniej jednak „Gryf” zaczął jeszcze śmielej atakować licząc na zdobycie remisowej bramki. Niestety chwila nieuwagi, błędy w linii pomocy i w obronie sprawiły, że w samej końcówce na 3:1 dla „Vinety” podwyższył dopiero co wprowadzony do gry Alan Wach. No i w tym momencie można było już głośno i śmiało powiedzieć, że Wielkie Derby Powiatu stały się łupem „Vinety” Wolin, która przez następne pół roku będzie królowała, będąc najlepszym zespołem w Powiecie Kamieńskim.

Był to mecz o podwyższonym ryzyku, stąd kilkudziesięciu policjantów na stadionie, którzy obstawiali newralgiczne jego punkty. Niestety mieli oni ograniczone pole działania, bowiem tak na dobrą sprawę, tylko murawa sztucznej nawierzchni boiska była dobrze doświetlona. Boki, miejsca na trybunach, okolice „klatki” dla kibiców przyjezdnych i inne regiony stadionu, to już makabra, ciemność.

Dziwi więc, że tak ważny i trudny mecz, jakim były sobotnie derby, organizatorzy nie zaplanowali na godziny, kiedy byłoby po prostu widno. Wtedy zakres i zasięg wzroku ochrony policyjnej byłby znacznie, ale to znacznie większy. I łatwiej byłoby im kontrolować to, co się dzieje wokoło i przy tym mieć baczną uwagę nad tym, co się dzieje wokół murawy.

Poza tym, dziwnym trafem krótko przed rozpoczęciem spotkania, na stadion wjechał autokar pełen kibiców wolińskiej drużyny. Ani autokaru nie skontrolowano na bramie, także i pewnie owi kibice nawet nie zapłacili za bilet wstępu o co pretensje miało wielu kamieńskich kibiców. Tych prawdziwych kibiców.

Nie dziwi zatem to, że na stadionie znalazły się nielegalnie zresztą, liczne środki pirotechniczne, których skutecznym odpalaniem „zajęli się” kibole (bo jak takie osoby nazwać kibicami?), paraliżując długimi momentami prowadzenie meczu, szczególnie w drugiej części zawodów.

Zresztą zapewne nie po to przyjechali na ten mecz, by go w kulturalny sposób obserwować i kibicować. Pewnie ważniejsze były demolka, kwieciście wulgarne śpiewanie, by nie powiedzieć, wydzieranie się, czy pokazanie swej „siły” poprzez odpalanie rac czy petard.

 

Dzięki tej ważnej i prestiżowej w jesiennych derbach wygranej, „Vineta” jest druga na półmetku rozgrywek IV ligi. Natomiast „Gryf” niestety wlecze się w tabelowym ogonie i zajmuje czwarte miejsce od końca.

Dodajmy, iż wyspiarze mają w swym dorobku dziesięć wygranych, cztery remisy i tylko trzy porażki, a w dorobku aż 34 punkty. Tylko o cztery mniej niż rewelacyjny beniaminek, „Chemik” Police, w którym gra kilku dobrych zawodników, z przeszłością gry nawet w ekstraklasie. W tym miejscu można wymienić chociażbydobrego technika, jakim jest bez wątpienia wiekowy już Bartosz Ława.

Z kolei dla gryftów nie był to dobry okres w jesiennym wydaniu. Zresztą nie po raz pierwszy, gdyż w tej części sezonu mieli jedynie cztery wygrane, cztery remisy i niestety aż dziewięć porażek. A to sprawiło, że zdobyli na jesieni ledwie 16 oczek.

To jeszcze nie koniec meczów dla naszych zespołów w tym roku, bowiem już w przyszłą sobotę (1 grudnia 2018 r.) tak „Gryf”, jak i „Vineta”, zagrają w ramach czwartej rundy Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim, mając swoje wyjazdowe spotkania.

Łatwiejsze wydaje się mieć zadanie „Gryf”, który zagra w Maszewie z nieoczekiwanie bardzo słabiutką w tym roku „Masovią”, która jest ostatnia w A klasie, grupa północna.

U siebie „Masovia” wygrała tylko jedno spotkanie. Ponadto jedno zremisowała i aż pięć przegrała.

Z kolei „Vineta” zagra w Pniewie z „Błękitem”, z jedenastym zespołem A klasy południowej, który w tym sezonie u siebie wygrał pięć spotkań i dwa przegrał. To spadkowicz z klasy okręgowej z poprzedniego sezonu.

Dodajmy również, że wszystkie pucharowe mecze, a będzie ich aż 16, zaplanowano na godzinę 13:00.

„Gryf” zagrał w składzie: Kacper Pietrzak – Jakub Matysiak, Damian Karczmarski ©, Norbert Kłoda (86’ Alan Dąbrowski), Adrian Chodorowski, Kornel Pflantz, Paweł Wanagiel (68’ Mateusz Wróbel), Kamil Bogusz, Bartosz Sasin (46’ Kacper Plebańczyk), Szymon Smerdel (86’ Kacper Witbrodt), Kamil Kacperek.

„Vineta” zagrała w składzie: Alan Wesołowski – Mateusz Kostka, Dawid Bidny (75’ Łukasz Szymfeld), Witold Klym, Adrian Skorb, Dawid Łodyga ©, Radosław Cyburt (79’ Fryderyk Palczewski), Łukasz Aleksandrowicz (84’ Bartłomiej Wach), Jakub Tarka, Konrad Bartoszewicz (90’ Michał Grześkowiak), Kamil Wiśniewski.

Żółte kartki: D. Karczmarski – 15’, K. Plebańczyk – 72’ („Gryf”)/R. Cyburt – 15’, A. Skorb – 89’ („Vineta”).

Miwa

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *