Retrospekcje piłkarskie część 1 – „Vineta” spadła z III ligi, a „Gryf” niemal cudem się uratował

Zakończył się sezon piłkarski trwający od połowy sierpnia ubiegłego roku. I jak zwykle, obfitował on w wiele świetnych spotkań, nie obyło się od wielu niespodzianek, jak też całkiem sporo przykrych i zaskakujących porażek. Ale jest to już od zawsze natura piłkarskich zmagań.

Nasz powiat na szczeblach ligi III i IV, jak również, Wojewódzkiej Klasy Okręgowej i w A klasie, reprezentowało łącznie osiem zespołów. Jeszcze do końca rundy zasadniczej był też dziewiąty zespół, jednak „Bałtyk” Międzywodzie, bo o nim mowa, wycofał się z rozgrywek przed rozpoczęciem rundy rewanżowej.

W pierwszej części zajmiemy się zespołami „Vinety” Wolin z III ligi oraz kamieńskim „Gryfem”, który ostatecznie obronił się w IV lidze przed degradacją. W drugiej części, zajmiemy się występami „Iskry” Golczewo i naszymi zespołami występującymi w A klasie.

„Vinety” koniec gry w III lidze stał się faktem

Na trzecioligowym froncie nasz reprezentant totalnie zawiódł. Bo jak to inaczej nazwać, kiedy przed rokiem zdobyło się mistrzostwo III ligi, by walczyć – niestety nieskutecznie, o II ligę, a teraz spaść w iście fatalnym stylu, zajmując przedostatnie miejsce.

Wolinianie startując do sezonu, „pozbyli” kilku jak się potem okaże, kluczowych piłkarzy. Nie było już pomocnika i mózgu całej drugiej linii, Bartosza Ławy, z przeszłością gry w ekstraklasie. Zabrakło człowieka o wielkim doświadczeniu. Odeszli też między innymi, dwaj pomocnicy, a zarazem byli gryfici, Kamil Kacperek i Kacper Wittbrodt, którzy powrócili do kamieńskiej drużyny. Te roszady i pewne, nie do końca trafione przyjścia, spowodowały, że zespół się totalnie posypał, będąc jedynie cieniem tej drużyny sprzed roku.

Fatalne wyniki, całe multum porażek, sprawiły, że „Vineta” zagra w przyszłym sezonie w IV lidze. A na domiar złego, po minionym właśnie sezonie odchodzi po czterech latach spędzonych w Wolinie, trener Paweł Ozga, jak też kilku ważnych jak dotąd piłkarzy. Prawdopodobnie klub opuszczą bracia Nagórscy. Jednego testuje zespół II ligi, „Błękitni” Stargard. Drugi przymierza się do gry za zachodnią granicą. W takim przypadku wolinianom będzie trudno utrzymać się nawet w IV lidze.

Jakimś trafem, kilka zespołów z naszego Pomorza Zachodniego, które grały wcześniej w III lidze, dziś zasilają ligi z dużo niższych klas rozgrywkowej. Takimi przykładami są choćby: „Wybrzeże Rewalskie” Rewal, obecna „Intermarche – Rega” Trzebiatów, która awansowała po tym sezonie do IV ligi, a także „Pogoń” Barlinek czy „Bałtyk” Koszalin, który jak wiemy, zaprzepaścił swój niemal pewny awans do III ligi w ostatnim przegranym meczu w Dębnie.

Oby podobna historia nie spotkała zespołu z Wolina, który przeżywa trudne chwile.

W klubie liczą, że na grę w następnym sezonie znajdzie się jak oceniają, 350 tys. złotych, co ma dopomóc zespołowi w szybkim powrocie do III ligi. To sporo kasy, bo prawdę powiedziawszy, co najmniej kilka zespołów mogłoby tylko pomarzyć o takiej sumie. A jednak jakoś sobie w piłkarskim światku radzą. Prawdą jest też to, że dziś, także w piłce nożnej, bardzo ważne są pieniądze. To nie to co kiedyś, kiedy wszyscy grali spontanicznie, nie patrząc za ile.

Czasy się diametralnie zmieniły i w futbolu króluje niestety pieniądz. Czy ma to jakiś związek z czystym sportem? Na pewno nie.

W minionym sezonie „Vineta” wygrała tylko pięć razy, siedem zremisowała i doznała aż 22 porażek! Łącznie piłkarze naszego zespołu strzelili 37 bramek, tracą ich aż 67.

U siebie wyspiarze wygrali trzy razy, pięć razy zremisowali i przegrali dziewięciokrotnie.

Na wyjazdach było już całkiem źle, bowiem naszym udało się ugrać po trzy punkty w dwóch spotkaniach. A ponadto, zremisowali dwa mecze i przegrali kolejnych trzynaście.

To wręcz fatalny bilans. Tylko gorszy miał zajmujący ostatnie miejsce w tabeli, „Leśnik” Manowo, który podobnie jak nasz zespół, w przyszłym sezonie zagra w IV lidze.

To co smutne, stało się prawdziwe. I rodzi się w tym kontekście pytanie, czy wyspiarzy stać będzie na skuteczną walkę o utrzymanie na czwartoligowym froncie. Wierzymy jednak, że pozostający w klubie prezes, wraz z zarządem, postarają się, by zespół jakoś wzmocnić, choć nie będzie to takie łatwe. W przeciwnym razie nie będzie znów za bardzo wesoło.

Mistrzostwo ligi, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewniła sobie najrówniej grająca ekipa, czyli „Gwardia” Koszalin, która najwyraźniej odpuściła ostatni mecz w Gdyni, przegrywając aż 1:4 z zajmującym trzecią lokatę, „Bałtykiem”. Trochę to nie fair w wykonaniu piłkarzy z Koszalina. A może jednak „Bałtyk” był w tym spotkaniu za mocny?

Z ligi, oprócz „Leśnika”, naszej „Vinety”, spadły również ekipy „Pogoni” Lębork i „Chemika” Bydgoszcz.

Nowy sezon rozpocznie się z czterema przedstawicielami z naszego regionu: „Świtem” Szczecin – Skolwin oraz rezerwami „Pogoni”, bo do naszych trzecioligowców dokoptował w szczęśliwy dla siebie sposób, „Energetyk” Gryfino. Do tego dochodzi tegoroczny spadkowicz z II ligi, „Kotwica” Kołobrzeg. To trochę zbyt mało jak na nie mały przecież potencjał piłkarski naszego regionu. Być może w przyszłym roku będzie naszych więcej w tej lidze? Być może.

IV liga – Słaby, ale ostatecznie jakże szczęśliwy kamieński „Gryf”, uchronił się przed spadkiem. Ale tak do końca jest się z czego cieszyć?

Trzeci raz z rzędu kamieńscy gryfici do końca rozgrywek walczyli o pozostanie w lidze. Tłuste lata, kiedy to „Gryf” bywał na koniec sezonu na trzecich lub czwartym miejscu, raczej bezpowrotnie minęły. Słabość zespołu, szczególnie w końcówce minionego właśnie sezonu, stała się bardzo widoczna. Szczęściem kilka niżej sklasyfikowanych zespołów, grało jakby pod nasz zespół. Jakby nie interesowało je utrzymanie się w lidze. Co jest jakby dziwne i nienaturalne zarazem. A to było na szczęście naszych podłamanych gryfitów.

Do trzech razy sztuka? Bo takie trzeba zadać pytanie, gdyż co tu ukrywać, nasz zespół poza kilkoma meczami na wiosnę, prezentował się bardzo źle, by nie powiedzieć, katastrofalnie.

Słaba skuteczność strzelecka, bo w zasadzie oprócz kontuzjowanego w końcówce sezonu, Szymona Włodarka, znów nie mieliśmy napastnika z prawdziwego zdarzenia. A przy tym, słaba linia pomocy, a najsłabiej spisywała się nasza defensywa, która przepuściła aż 71 bramek! Obrona dziurawa niczym ser szwajcarski.

Bilans zysków i strat tegorocznego „Gryfa” nie jest nadzwyczajny, stąd odległa, 12. pozycja w ligowym zestawieniu. Niektórzy się cieszą, bo maja powód, gdyż gryfitom udało się ostatecznie uniknąć spadku. Malkontenci też mają swoje, ale i słuszne racje. Bo widzieli to co widzieli na boisku w wykonaniu naszych piłkarzy. I tak prawdę powiedziawszy, wiele dobrego o występach „Gryfa” w tym minionym sezonie nie można powiedzieć. No może poza kilkoma małymi wyjątkami. Ale tych było jak na lekarstwo. A było wtedy w miarę dobrze, kiedy do zespołu przyszedł z początkiem stycznia nowy trener, niczym nowa miotła, który postarał się na pewien krótki niestety czas, jakoś poukładać zespół. Lecz to wszystko dość szybko się posypało. I trudno tu mówić o jakiejś konkretnej przyczynie, bo tych na pewno jest co najmniej kilka. Trzeba to wszystko teraz dogłębnie przeanalizować i po prostu wyciągnąć daleko idące i zarazem konkretne wnioski.

Zła jesień w naszym wykonaniu, daleka lokata, nerwówka przed rundą wiosenną. I wyniki takie jakie widzieliśmy. Szczególnie ostatnia faza rundy rewanżowej w wykonaniu gryfitów przyprawiała o palpitacje serca kibiców. Pięć z rzędu porażek, prawdę powiedziawszy, na własne życzenie, a przy tym zespół bez formy i większej ambicji – to wszystko ostatecznie rzutowało na końcowy rezultat w tabeli. I nie ma się z czego cieszyć. Niestety.

Obecny „Gryf” to zespół małej wartości i zarazem jakości, przy tym, bez większego wyrazu i zespół, który nie potrafił oprzeć się konsekwencjom. Czy takim zespołem powalczy o lepsze czasy w przyszłym sezonie? Śmiemy twierdzić, że nie.

A wyniki minionego sezonu naszych gryfitów? Oto przykłady ich „walki” na boiskach:

43 punkty uciułane przez cały sezon. 13.wygranych, przy czterech remisach i aż 17 porażkach, nie przynosi naszym chluby. Stosunek bramkowy beznadziejny, bowiem nasi strzelili 49 goli, ale też stracili ich aż 71. To bardzo dużo jak na taki zespół jak nasz.

U siebie „Gryf” wygrał osiem razy, zremisował dwukrotnie i siedem razy przegrał. Na wyjazdach było dużo gorzej, bo naszym udało się wygrać pięć meczów, dwa razy zremisować i przegrać aż dziesięciokrotnie.

Bilans delikatnie mówiąc, nie za ciekawy. I pomyśleć, że jeszcze nie tak przecież dawno, „Gryf” bywał na trzecim miejscu w IV lidze. I to trzy razy z rzędu. Było też czwarte miejsce na koniec sezonu. Po czym przyszedł spadek notowań w ligowych zestawieniach. Teraz zespół jest tylko tym, który walczy w dolnych regionach ligowej tabeli. Szkoda, bo pewien potencjał gryfici mają. Tego nie da się ukryć. Ale jak widać, nie wystarczający na co najmniej środkową strefę tabeli.

Jeśli dotychczasowy trener pozostanie w klubie, a na to pewnie się zanosi, to będzie miał wiele, ale to bardzo wiele pracy z naszymi piłkarzami. Nie może być tak, że kiedy przychodzi czas na trening, pojawia się na nim sześciu czy może z górą ośmiu piłkarzy. A pozostali? Trudno ciągle wymigiwać się pracą czy też obowiązkami rodzinnymi. Ale tak to bywało w tym minionym sezonie. Czy tumiwisizm obowiązuje wszystkich? Tak to bywało w tym sezonie, oj bywało.

Obecna kadra jaką dysponuje klub, niestety nie daje gwarancji na dobre występy i rezultaty w następnym sezonie. Jeśli klub nie wzmocni zespołu nowymi, ale przede wszystkim, wartościowymi piłkarzami, może być tak jak do tej pory. Balansowanie na granicy pozostania w lidze.

Szkoda, bo klub to zasłużony i jeden z najstarszych na całym Pomorzu Zachodnim. Jego wieloletnia tradycja, powinna dopingować w klubie dosłownie wszystkich. Począwszy od całego zarządu, a skończywszy na samych piłkarzach, którym w tym sezonie brakowało ambicji i wszystkich znamion dobrego grania. Tak było w tym sezonie niestety.

Czas refleksji już się zaczął. A trzeba by działać szybko i zdecydowania, bo następny sezon naprawdę za niedługo.

Walka o utrzymanie w lidze to na pewno nie szczyt marzeń naszego zespołu. Nie umniejszając umiejętności kolejnym piłkarzom, trzeba przyznać, że obecny trzon „Gryfa” jest co najwyżej słaby. Nawet niezadawalający. A w porywach – taki sobie.

Przed zespołem, szkoleniowcem, całe multum pracy. Przed zarządem klubu, kolejne wyzwania. I jeśli coś się nie ruszy na lepsze, cieszyć się będziemy li tylko sporadycznie z dobrych występów gryfitów. A tego zapewne by nikt nie chciał.

Potencjału piłkarskiego „Gryf” nie ma, i chyba mieć nie będzie. Za grosz ambicji niestety też nie, a i morale raczej podupadłem i bardzo minorowe. Dobrze, że sezon się już zakończył, z jakże szczęśliwym happy endem. Choć mogło być zgoła inaczej.

Mistrzem, i to dopiero w ostatniej kolejce, został „Energetyk” Gryfino, który wybiegał minimalną wygraną u siebie, i powraca do III ligi po roku spędzonym w IV lidze. Mamy nadzieję, że zagości tam już na dłużej, grając w towarzystwie między innymi: „Świtu” Skolwin, „Pogoni II” Szczecin i spadłej z II ligi, „Kotwicy” Kołobrzeg.

Sensacyjnie przegrał w sobotę w Dębnie, prowadzący przez kilka kolejek „Bałtyk” Koszalin, stąd w Gryfinie ogromna radość, w Koszalinie – smutek. Chociaż z drugiej strony, Koszalin może się jednakowoż radować, a to dzięki wygraniu III ligi przez miejscową „Gwardię”.

Z ligi ostatecznie spadają: „Drawa” Drawsko Pom., „Dąb” Dębno (obaj byli trzecioligowcy), a ponadto, „Piast” Chociwel, „Astra” Ustronie Morskie, która spędziła w IV lidze kilka lat, oraz „Osadnik” Myślibórz.

Tu walka o utrzymanie się trwała do ostatniej chwili, między trzema zespołami z szansami pozostania. Ostatecznie padło na zespoły wymienione powyżej.

Miwa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *