Odszedł od nas śp. Józef Bohatyrewicz, który wiele lat temu zżył się z Kamieniem Pomorskim i Ziemią Kamieńską

Ostatniego dnia maja odszedł od nas 81 – letni śp. Józef Bohatyrewicz z Kamienia Pomorskiego, który przez ostatnich kilka lat borykał się z ciężką chorobą.

Nie wspomnieć o Tej znanej postaci byłoby grzechem, bowiem była to znana i zasłużona postać, nie tylko dla Kamienia Pomorskiego. Jeszcze kilka lat temu, kiedy był na tyle silny, dumnie wspominał swój nie łatwy życiowy szlak i ogromną i niepodważalną wartość Jego zacnego rodu. Jak mawiał – „Nosić nazwisko Bohatyrewicz – zobowiązuje jak najbardziej”.

Kiedy w połowie października 2013 roku odwiedził ówczesnego burmistrza Kamienia Pomorskiego, B. G. Karpińskiego, wiele opowiadał o sobie, o swojej rodzinie, o swym rodzie, pokazując liczne pamiątki i zdjęcia. Był przy tym na tyle skromny, że mało mówił o swoich wcale nie małych już wtedy osiągnięciach, a takich nazbierało się wokół niego doprawdy aż nadto..

Do Kamienia Pomorskiego przyjechał z dolnośląskiego Wlenia, jak wspominał, na dosłownie „chwilę”, a było to w styczniu 1976 roku, gdzie wcześniej dłuższy czas mieszkał i rozwijał tam wspaniale sport, a zwłaszcza tenis stołowy, którego był od zawsze wielkim miłośnikiem. Dość powiedzieć, że jako czynny zawodnik w drugiej połowie lat 50 – tych zdobył wicemistrzostwo Polski w deblu i był również czwarty indywidualnie w MP, właśnie w tenisie stołowym.

Pan Józef pochodził z przedwojennej grodzieńskiej szlachty Bohatyrewiczów (duże miasto Grodno przed wojną światową było miastem polskim. – przyp. red.). Historia Jego rodu jest tak ciekawa, a zarazem momentami tragiczna, że prawdopodobnie byłoby trudno, choćby skrótowo zamieścić owe dzieje w jednym wcale nie małym artykule.

Jego ojciec Bolesław, syn Karola miał czworo dzieci, wspomnianego pana Józefa i trzy córki, z którymi podczas II wojny światowej przeniósł się do Częstochowy, gdzie cała rodzina ukrywała się długi czas przed hitlerowskimi okupantami.

Losy pana Józefa nie były usłane różami. Ale ten z tak  mocnym charakterem człowiek wychodził szczęśliwie z każdej opresji obronną ręką. Kiedy opowiadał nam swoje losy podczas kilku u niego wizyt, dosłownie można by nakręcić wręcz sensacyjny film. „Ja nie narzekam na swój dotychczasowy los. Tak musiało pewnie być, ale ja walczyłem o siebie, rodzinę, mój ród i wydaje mi się, że się spełniłem. Teraz będąc na zasłużonej emeryturze zajmuję się żeglarstwem (miał świetną i bardzo zadbaną motorówkę. – przyp. red.), sporo spaceruję. Chciałbym również, aby w Kamieniu Pomorski powstała kiedyś dziecięca sekcja tenisa stołowego, która działałaby dla przykładu przy miejscowym MOKiS – ie.” – mówił swego czasu z niekłamaną radością, najbardziej uwielbiając tenis stołowy, który jak podkreślał, był Jego ogromną i wyjątkową pasją.

Kiedy cztery lata temu był z wizytą u burmistrza w kamieńskim Ratuszu, przywiózł wówczas całe mnóstwo dokumentów, pamiątek i fotografii. Pokazywał też książki, w których wspominał się o członkach rodu Bohatyrewiczów, mając przy tym żal do pisarki Elizy Orzeszkowej, która na jednej ze stronic swojej słynnej powieści „Nad Niemnem” przekręciła Jego nazwisko rodowe.

Pan Józef, wiele lat temu – o czym nie wie wielu mieszkańców Kamienia Pomorskiego, kiedy przybył kilka dekad temu do pracy w kamieńskim „Uzdrowisku”, był potem jednym z pionierów kamieńskiej rehabilitacji ruchowej. Tu przez pewien dłuższy okres czasu (lata osiemdziesiąte. – przyp. red.), wtenczas powstały ośrodek związany z rehabilitacją ruchową, był najlepszym i wręcz wzorowym na całym Wybrzeżu i jednym z najlepszych i najprężniej działających w całym kraju. To między innymi była zasługa Pana Józefa.

Nigdy nie starał się wyróżniać spośród innych, starając się robić swoją robotę w iście perfekcyjny sposób. Nie lubił rozgłosu i gdy coś się wokół Niego działo. Był znakomitym i doświadczonym rehabilitantem ruchowym. Była to również postać wielkiego duchem i ciałem miłośnika sportu i jakże bardzo popieranej przez Niego rekreacji. Przez długie lata czynnie uprawiał tenis stołowy, i to z nie małymi sukcesami. Tak to było wcześniej na Ziemi Wleńskiej, a potem na Kamieńskiej Ziemi. Był przy tym zapalonym żeglarzem i wieloletnim członkiem kamieńskiego WOPR – u.

Ten zacny Człowiek nie stronił od doradzana innym i przekazywania porad, i przy tym służył wszem i wobec swoją nie małą wiedzą i ogromnym doświadczeniem.

Dziś Go już z nami nie ma. To wielka szkoda i wielka strata dla nas wszystkich. Odszedł, walcząc z trudami ciężkiej choroby o której wspominał już kilka dobrych lat temu. Jednak On nie poddawał się, walczył, walczył długo, bowiem kochał życie i kochał ludzi.

Takich jak Pan Józef, który walnie zasłużył się Kamieniowi Pomorskiemu i Ziemi Kamieńskiej, jest już naprawdę niewielu. Żal, ogromny żal, że tacy i inni dobrzy ludzie, muszą kiedyś odejść z tego Świata. A przy tym, odejście Pana Józefa z naszego ziemskiego piedestału, zrywa pewne symboliczne ogniwo, które przez bardzo długo trwało i umacniało się na linii – dorośli i doświadczenia – a młodzież.

CZEŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI SZANOWNY I ZACNY PANIE JÓZEFIE.

Miwa

 

Jeden komentarz na temat: Odszedł od nas śp. Józef Bohatyrewicz, który wiele lat temu zżył się z Kamieniem Pomorskim i Ziemią Kamieńską

  1. Tadeusz Bohatyrewicz napisał(a):

    Korespondowałem z Panem Józefem w roku 1992. Wtedy szukałem wszelkich informacji o Bohatyrewiczach. Pan Józef wspominał o swoim pobycie w Częstochowie i siostrach. Kwitowej i Kowczyk, których mężowie byli lekarzami. Twierdził też, że jest spokrewniony z gen. Bronisławem Bohatyrewiczem, zamordowanym w katyniu, ale nie ma na to dowodów. W bieżącym roku znalazłem zapisy w księgach metrykalnych parafii grodzieńskiej i wyprowadziłem jego linie genealogiczną, która potwierdza pokrewieństwo z generałem Bohatyrewiczem. Wyslalem te materiały do Kamienia pomorskiego na znany mi dawny Adres ale nie wiem czy ta przrzesylka do niego dotarła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *