Mieszkanka Kamienia Pomorskiego na obiegowych znaczkach poczty australijskiej!

Z dr Heleną Rodziewicz z Kamienia Pomorskiego, jakiś czas temu przeprowadziliśmy wywiad dotyczący dziecięcych lat spędzonych dalekiej Syberii, w ramach naszego ówczesnego cyklu zatytułowanego „Na nieludzkiej ziemi – wspomnienia Sybiraków”.

Pani Helena jest już kobietą wiekową, bowiem urodziła się wiele lat temu na ówczesnej polskiej wileńszczyźnie.

Przeszła potem, będąc dzieckiem, katorgę i poniżenie syberyjskiej „przygody”. Po wojnie skończyła studia medyczne i pracowała jako lekarz w kilku szpitalach, a na koniec w kamieńskim „Uzdrowisku”.

I okazało się, że pani Helena jest niejako naszą przedstawicielką dalekiej i egzotycznej dla nas Australii, a dlaczego? O tej interesującej i wyjątkowej historii pisaliśmy kilka lat temu na łamach ówczesnego „Pomorzanina”, ale ponieważ jest ona warta przytoczenia, więc ją niniejszym, przypominamy. Ale po kolei.

Pani Helena mieszka w Kamieniu Pomorskim od 1981 roku. Wówczas to pracowała na stanowisku Ordynatora Oddziału Narządu Ruchu w tutejszym Uzdrowisku.

Okazało się też, że ma w dalekiej Australii kuzynki, które pierwszy raz, a było to w 1991 roku, zaprosiły ją do siebie, wówczas na trzy miesiące. Ów czas upłynął szybko, pani Helena zobaczyła i tutejszych aborygenów (rodzimych tubylców. – przyp. red.), i charakterystyczne dla Antypodów kangury, i niemniej słynne, ciągle zaspane „misie” koala.

Czy ją ten kraj zafascynował? Twierdzi, że w pewnym sensie tak, bo wszystko tam było inne aniżeli w Europie, i odwrotnie zarazem. Łącznie z porami roku i tym, że patrząc z dalekiego Kosmosu  na naszą Matkę – Ziemię, Australia znajduje się pod jej spodem.

Po trzech miesiącach wróciła daleką i wielogodzinną podróżą do Europy. Kolejny pobyt na Antypodach miał miejsce dwa lata później, ale wtenczas już był to pobyt sześciomiesięczny. Za odłożone wcześniej dolary, odbyła dwie wycieczki po Australii, które zorganizowała miejscowa Polonia. W zasadzie zwiedziła Australię i wszerz i wzdłuż.

Wszystko dla niej było nowe, egzotyczne i niezwykle ciekawe. Ale czas pobytu szybko się skończył i musiała wracać do kraju. I tu dochodzimy do sedna, a zarazem interesującej nas kwestii.

Kiedy bodajże na początku roku 1994, otrzymała z Australii przesyłkę od swoich kuzynek, okazało się, że było w niej kilka arkuszy bloczków kolorowych znaczków poczty australijskiej, na których były podobizny… pani Heleny.

Czy doznała szoku, osłupienia, niedowierzania? Zapewne tak, i nie dziwota. Zaczęła zachodzić w głowę, jak to się mogło stać, że właśnie ona, skromna kobieta z Polski, która nie ma w zasadzie z Australią nic wspólnego, znalazła się na znaczkach pocztowych tego dalekiego kraju.

Nie mogła sobie przypomnieć żadnej sytuacji, która mogła by ją naprowadzić na to, że na znaczkach wybrano właśnie ją, a nie kogo innego, kogoś bardziej interesującego czy rzucającego się w oczy

I prawdę powiedziawszy, dotąd o tym fakcie wiedział mało kto, bo pani Helena jest osobą skromną, nie afiszującą się, ale tylko do teraz. Dzięki naszej namowie wyjawiła swój wielki sekret.

Pani Helena widnieje na dwóch kolorowych obiegowych znaczkach o nominale 50 centów australijskich. Jedno zdjęcie na znaczku przedstawia jej osobę z lat studenckich, zaś na drugim znaczku przedstawiona jest już jako dojrzała pani.

Do dziś pozostało jej osiem znaczków na wieczną pamiątkę, resztę, a było tego całkiem sporo, powydawała rodzinie, przyjaciołom i znajomym.

I my w sumie nie wiemy wraz z nią samą, bo i skąd w rzeczy samej, jakim sposobem pani Helena widnieje od wielu lat na znaczkach Poczty Australijskiej. Zapewne pozostanie to tajemnicą, pozostaną pewne domysły czy też domniemania. Ale fakt jest faktem, mamy mieszkankę Kamienia Pomorskiego, i to na obiegowych znaczkach pocztowych Australii. To miłe i nic dziwnego, że z tego faktu pani Helena jest nawet i trochę dumna, czego sama nie ukrywa, wszak nie każdemu się zdarza  być w taki sposób uhonorowanym. Ale z drugiej strony, nie chwali się tym zbytnio. W zasadzie o tym miłym fakcie wiedziała dotąd przede wszystkim jej liczna rodzina i trochę znajomych.

Jesteśmy również zachwyceni, a nawet dumni z tego wyjątkowego i niebywałego faktu, że właśnie nie kto inny, ale wieloletnia mieszkanka Kamienia Pomorskiego, została naszym małym ambasadorem, ambasadorem Ziemi Kamieńskiej, a nawet Pomorza Zachodniego na świecie i w samej dalekiej i egzotycznej dla nas Europejczyków, Australii.

I kto by pomyślał, że w tym przypadku daleka Australia stała nam się nieco trochę bliższa.

Miwa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *