Łukasz Jakubowski opowiedział o starcie w Ultramaratonie Kudowa -Bardo – Lądek

22 lipca br. o godzinie 20:00, wyruszyłem wraz z około 300 – osobową grupą innych zawodników, z przepięknej miejscowości uzdrowiskowej na ziemi kłodzkiej, Kudowy Zdroju na 110  – kilometrowy ultramaraton K – B – L (Kudowa – Bardo – Lądek), odbywający się w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich z metą w Lądku Zdroju.

Była to już kolejna edycja tego festiwalu, gdzie najdłuższym biegiem jest Bieg 7 szczytów tzw. trasa monstrum o długości 240 km, którą pokonało w tym roku tylko około 40 zawodników z ponad 200 startujących.

W ramach festiwalu oprócz mojego biegu i najdłuższej trasy odbyło się jeszcze 5 biegów górskich na dystansach 130 km, 68 km, 45 km, 21 km i 10 km, w którym wystartowała moja żona zdobywając medal finishera. Organizatorem i Sędzią Głównym zawodów był utytułowany zawodnik min. czterokrotny zwycięzca  i rekordzista trasy Biegu Rzeźnika Piotrek Hercog.

Suma przewyższeń w biegu K – B – L to ok. 3.700 metrów w górę i tyle samo w dół, limit czasu 26 godzin, 7 punktów odżywczych na trasie najwyższym punktem trasy był Szczeliniec Wielki, pokonywanie nocą skalnych labiryntów Parku Narodowego Gór Stołowych było niesamowitym przeżyciem, podobnie wspinaczka z Barda drogą krzyżową na Górę Kalwarię, trasa pięknie poprowadzona i super oznakowana.

Bieg ultra na tym dystansie to już nie zabawa w niedzielne bieganie, ale niesamowity wysiłek na który różni ludzie różnie reagują i tu znowu  możemy przytoczyć banał że całość rozgrywa się w głowie i to ona decyduje czy dobiegniesz do mety czy nie, tak naprawdę ja w jednym tak długim biegu biegnę kilka krótszych dystansów, a mianowicie od jednego punktu żywieniowego do drugiego, raz jest to półmaraton, a następnym razem bieg na dychę, gdyż całego dystansu na raz głowa nie jest w stanie ogarnąć.

Chciałbym tu Pozdrowić kolegę Marcina, z którym biegliśmy razem od ok. 20 kilometra i razem motywowaliśmy się do pokonywania kolejnych podbiegów i zbiegów na szlaku. Ostatecznie mój czas to 17 godzin i 20 minut oraz 93 – ta lokata. Założenie było, by ukończyć poniżej 16 godzin, dystans jednak zweryfikował plany.

Reasumując impreza zorganizowana perfekcyjnie, arbuzy i zimna cola na punktach odżywczych po prostu bomba, poza tym pełno innego jedzenia co kto lubi i wspaniała atmosfera wśród biegaczy, a także super wolontariusze! Dumny jestem także ze swojej 3 –  letniej córeczki, która pobiegła swój pierwszy w życiu trail na dystansie 100 metrów.

Info. wł.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *