Kamieńskie Mikołajki!

A miało być tak pięknie, a o tej szumnie zapowiadanej imprezie,  można powiedzieć z dużej chmury, mały deszcz. Zapowiadane to i tamto, a jakże, w samych superlatywach i przekonywujących  szumnych zapowiedziach. A i owszem, nie można powiedzieć, co nieco wieczorową w tę środową porę było. Ale czy za wiele?

Było zapalenie sztucznej całkiem dużej choiny przy miejscowym Ratuszu. Była oświetlona para reniferów, przy której wielu robiło sobie pamiątkowe fotki, jak i otwarcie sztucznego ślizgowiska, nie wiedzieć czemu nazywanego w tym momencie lodowiskiem. Byli nawet dwaj Mikołajowie, którzy przywiezieni przez jednostkę straży pożarnej, zresztą ochotniczej, rychło zaczęli rozdawać drobne, słodkie upominki i mikołajowe czapki, których szybko zabrakło, bo amatorów na nie było bez liku.

Jednak euforia chwili mikołajkowego szaleństwa pod Ratuszem prysła po dosłownie kilkunastu minutach, bo nawet występy ambitnej i stremowanej sowim popisem młodzieży z Kamieńskiego Domu Kultury, nie rozbawiły zdezorientowane w tłumie towarzystwo, które w dużej mierze nieco wcześniej rzuciło się kolejkę do darmowych ciepłych pierogów i kiełbasy z grilla. Nie wspominając o ciepłej herbacie, którą serwowały panie Barbara i Stanisława.

Impreza, jak impreza. Niby zwykła, plenerowa. Ot była i odbyła się. I tyle można o niej tak zaiste z grubsza powiedzieć. Tak gwoli prawdy, włodarze miasta w jednej mierze stanęli na wysokości zadania. Ale nie do końca się w tej sprawie wysilili, bo impreza się odbyła, ale jednak wiele pozostawia do życzenia.  Samo jej zaistnienie (choć to dobry to w gruncie rzeczy pomysł) to trochę za mało.

Cóż, Kamień Pomorski ma to do siebie, że od jakiegoś czasu nie może się „doprosić” czy nie może „doczekać się” włodarzy z prawdziwego zdarzenia. Włodarzy z pełną ikrą, pełna werwą, animuszem i polotem. Dziś pod ratuszem była impreza, były obecne władze. Ale ta impreza, to impreza zwykła bez polotu, bez fajerwerków, bez większego wysiłku. I co?  Ano nic, impreza była, ale nie do końca sprawdzona w istocie rzeczy. Widać było, że organizatorzy chcieli coś zrobić, coś zdziałać, ale nie wiedzieli do końca co i jak. A to wszystko, te wszelkie niedobory, wyszły najnormalniej w świecie w trakcie „prania” – czyli samej bytności mikołajkowego niby to szaleństwa pod Ratuszem. Znów mieszkańcy powiedzą – to wielka szkoda, bo w istocie, byli zawiedzeni. Tak to wyglądało dla nich i całego miasta.

Ktoś może mi zarzucić, że się czepiam tego czy tamtego. Jednak moje słowa to w większości opinie samych mieszkańców. Nie wyuzdane, nie wymyślone, po prostu idące z głębi kamieńskiego serca mieszkańców, którzy w środowy wieczór nie poczuli istoty świętowania mikołajowej tradycji.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *