Kamieński „Gryf” zaczął dobrze, lecz skończył zaskakująco źle. To jego druga z rzędu porażka!

GRYF Kamień Pomorski – MKP Szczecinek 1:3 (1:1)

Do pewnego momentu kamieńskich gryfitów zaczęto nazywać Rycerzami Wiosny, bowiem byli wtedy jedynym zespołem, który na wiosnę nie doznał jeszcze goryczy porażki.

Niestety to dobre i słodkie skończyło się w minioną sobotę (27.04.2019), kiedy „Gryf” gładko przegrał w Stargardzie z rezerwami „Błękitnych” 0:3, tracąc przy tym napastnika Szymona Włodarka, który doznał kontuzji stawu skokowego i jest wykluczony z gry na co najmniej trzy tygodnie.

We wczorajszy pierwszomajowy dzień gryfici podejmowali MKP Szczecinek, który w wiosennej tabelce plasował się w samej czołówce.

Nasi byli żądni zwycięstwa, przeto od pierwszych minut zaczęli obiecująco grać, choć pierwszy celny strzał na bramkę gości oddali dopiero w 10 minucie. Goście zrobili to samo trzy minuty później. Wtedy na boisku obie ekipy grały nieco zachowawczo.

Lekka przewaga w polu przyniosła świetną akcję lewą stroną Kamila Kacperka, po czym piękną główką popisał się Kamil Bogusz. I nasi objęli prowadzenie.

Goście przyśpieszyli natychmiast grę, by szybko odrobić dla siebie zaskakującą stratę.

W 23 minucie gryfici przeprowadzili świetną akcję, po której powinni podwyższyć prowadzenie. Po chwili goście skontrowali naszych, ale i wtedy piłka nie znalazła drogi do bramki.

Co się odwlecze, nie uciecze. I stało się to w 30 minucie.

Do końca pierwszej połowy MKP miał niewielką przewagę w polu. Wtedy wspaniałym krosowym ponad 35 metrowym podaniem popisał się obrońca gości. Piłkę świetnie przyjął Mateusz Góra, który w dziecinny sposób ograł Adriana Chodorowskiego, po czym posłał piłkę obok rozpaczliwie interweniującego Pietrzaka. Zrobiło się zasłużone 1:1.

Ostatnie minuty pierwszej odsłony należały do gości, ale w tym czasie gole nie padły.

Między 38 a 39 minutą dwukrotnie od straty bramki uchronił gryfitów ich golkiper, Kacper Pietrzak.

W 42 minucie urazu doznał Kacper Wittbrodt, który dotrwał do końca tej połowy, a w przerwie został zmieniony przez Norberta Kłodę.

Druga połowa w dużej mierze należała do „Gryfa”, który w żaden sposób nie potrafił tego udokumentować strzeleniem bramki. Pudłowali w dogodnych sytuacjach między innymi Kamil Bogusz, Damian Karczmarski i bardzo ruchliwy i mądrze grający Szymon Smerdel, który miał takich okazji trzy.

Przypomnijmy taką choćby z 52 minuty, kiedy Szymon przestrzelił z kilku metrów posyłając futbolówkę wysoko ponad bramkę gości.

W dalszym ciągu „Gryf” był lepszy, bardziej wybiegany i groźnie atakował, lecz bez spodziewanego skutku. Między 65 a 70 minutą przeprowadził dwie świetne i groźne akcje, po których powinny były paść bramki. Niestety znów zawiodła skuteczność i szczęście.

Goście dokonywali zmiany, podobnie gryfici. I lepiej na tym manewrze wyszedł zespół ze Szczecinka, mądrze prowadzony od 74 minuty przez swego grającego asystenta trenera, Mateusza Jureczkę. Niestety nasze zmiany niczego nie wniosły, by polepszyć swe gry.

Ostatnie 10 minut to istna wymiana ciosów, a akcje szły to w jedną, to w drugą stronę. Wtedy też oba zespoły grały bardzo żywiołowo, chcąc za wszelką cenę strzelić zwycięskiego gola. Goście doskonale dojrzeli, że nasza prawa flanka defensywy była tego dnia najsłabszym ogniwem „Gryfa”, przeto częściej przeprowadzili tym sektorem kilka groźnych akcji, które jak się potem okazało, przyniosły spodziewany dla nich efekt.

Kiedy minęła 90 minuta spotkania, sędzia pokazał, że przedłuża grę o cztery minuty. I wtedy stał się nieoczekiwany dramat „Gryfa”. Bo oto goście w 92 minucie przeprowadzili swoją lewą stroną, znakomitą akcję. Ograli przy tym bez trudu naszych obrońców, po czym Mateusz Góra dał prowadzenie dla MKP.

Jeszcze nikt nie ochłonął na trybunach, ławkach rezerwowych, jak i na murawie, a goście przeprowadzili podobny i skuteczny rajd swoją prawą stroną i minutę potem zrobiło się 3:1 dla gości. Wtedy gola również bez większego trudu strzelił Marcin Kaszczyc.

Szkoda, że dekoncentracja „Gryfa” przyszła akurat w takim właśnie momencie, bo mecz do straty obu bramek był na remis. A tak przyszła zaskakująca gorycz porażki, którą ciężko było przełknąć piłkarzom i kibicom.

I tak na dobrą sprawę nikt poza naszymi piłkarzami nie jest winien demolki w ostatnich minutach spotkania. I teraz obaj trenerzy „Gryfa” będą mieli sporo główkowania nad tym, by swoich podopiecznych podrasować i odpowiednio zmobilizować i z motywować na następne spotkanie, które gryfici zagrają w Trzebiatowie. A będzie to kolejny piekielnie trudny mecz, bowiem ich przeciwnik, „Rega – Intermarche”, to zespół czoła tabeli (czwarta lokata), który wczoraj pokonał 2:0 na wyjeździe nie byle kogo, bo „Spartę” Węgorzyno (piąte miejsce).

Po tej porażce gryfici spadli na 11. miejsce mając 35 punktów. Dziesięć więcej nad grupą spadkową. Do tego mają ujemny bilans bramkowy (39 – 43), a było już w tym aspekcie nawet przez chwilkę niedużą na plusie.

„Gryf” zagrał w składzie: Kacper Pietrzak – Jakub Matysiak, Adrian Chodorowski, Damian Karczmarski©, Kacper Wittbrodt (46’ Norbert Kłoda), Kornel Pflantz, Kamil Bogusz (73’ Bartosz Sasin), Kacper Plebańczyk, Bartłomiej Szczęsny (77’ Mateusz Wróbel), Kamil Kacperek, Szymon Smerdel (80’ Radosław Misztal).

MKP zagrał składem: Mateusz Sochalski – Maciej Kondratowicz, Łukasz Jurjewicz (83’ Karol Sadzik), Mateusz Górny, Karol Saganowski (63’ Mariusz Bedliński), Piotr Kusiak©, Maciej Góra, Ryota Nakamura (74’ Mateusz Jureczko), Marcin Kaszczyc, Zbigniew Węglowski, Mateusz Góra.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *