Kamieński amfiteatr to wątpliwa wizytówka miasta

Pewna para turystów oglądająca z podziwem kamieński Ratusz, po jakiejś chwili udała się do leżącego opodal amfiteatru, bo okiem zerkając popatrzyli w daleką perspektywę wody. Pierwsze ich pytające słowa to: „To tu jeszcze nie skosili trawy?”.

Ale to był ich początek smutnego oglądania i „podziwiania” amfiteatru, bo wpierwej gdzieś chcieli usiąść. A to ławki zmurszałe, a to z brakującymi listwami, jakimś grzybem. „Ohyda” – stwierdzili.

„Przyznamy, że to nie jest widok wcale budujący. I dziwi nas, że miejsce tak ekskluzywne, pod nosem Urzędu Miejskiego, z arcywspaniałym widokiem na morze (?… chyba zalewem), to w tym miejscu absolutnie dwie skrajności. Miasteczko całkiem ładne, prawdziwie zabytkowe. Ale te dziury w jezdniach, pewnie też zabytkowe czy wykoślawione chodniki, na pewno nie są zbytnio okazałą wizytówką tego miasta, które widzieliśmy wiele lat temu, i trudno jest nam wytłumaczyć i zrozumieć, że się tak w niedobrą stronę przeistoczyło.” – opowiada ze smutkiem owa para turystów z Wrocławia.

Sam amfiteatr, nie od teraz zapomniany przez gospodarzy miasta, wygląda w istocie jakby był amfiteatrem z „epoki rzymskiej”. Fatalny stan wielu nieodświeżonych farbą ławek, obskurne schody na scenę czy zamszone i odstraszające murki. Czy to wizytówka tego miejsca jest? Na pewno nie. I dziwi trochę, że nic się w tej kwestii nie działo i dalej nie dzieje, zwarzywszy na to, że sezon letni niebawem. A może ktoś pomyślał; i tak w tym miejscu nic się nie dzieje, więc po co się trudzić zawczasu?

W istocie, w ubiegłych latach w amfiteatrze imprez było do słownie tyle co na palcach jednej ręki. Nie licząc mszy św. na Boże Ciało czy lipcowego cyklicznego festiwalu ludowego. A propos. Przy okazji relacji z tej ubiegłorocznej imprezy pisaliśmy o nastrojach bardzo licznych uczestników i wielu innych gości, którzy zniesmaczeni i z żalem siadywali na pokaleczone ławki, gdzie brakowało drewnianych listew, a przy tym licznie były zmurszałe i do tego klejące się jakąś substancją. Wręcz było to odpychające. Wdać było fatalną reakcję  po twarzach uczestników imprezy. I co w tym względzie od tamtego czasu się zrobiło? A no nic. Było tak i jest i teraz w dalszym ciągu jest. W najlepsze.

Co tam amfiteatr. Pewnikiem inne sprawy są ważniejsze na głowie. Amfiteatr jak trwa i jest, to będzie (jakoś) trwał. Tyle tylko, że nie konserwowany w odpowiednim stopniu, marnieje dosłownie w oczach.

Jednak potem ktoś, kto się nad tym „cackiem” zlituje (mamy nadzieję), zapewne będzie musiał mocniej pogłówkować, by znaleźć odpowiednio większe środki na renowacje i ławek, i murku czy wspomnianych schodów na scenę. Nie wspominając o nieskoszonej trawie.

Jeśli miasto chce i ma zamiar być miastem ładnym, przyjaznym, gościnnym, nie wspominając, że schludnym, niech się wreszcie zatrudzi o to, by takich dziwacznie szpetnych dziwolągów na jego terenie było jak najmniej.

Jak cię widzą tak cie piszą – trwają słowa w pewnym powiedzeniu. Pewnie na Ratuszu o tym się niekiedy zapomina. A szkoda. Przykład wspomnianego zapomnianego amfiteatru to jeden z kwiatków, bo o dziurach w jezdniach i wyrastających z niektórych z nich bratków (ktoś fajnie z mieszkańców pomyślał na przekorę dla Ratusza) to żadna wizytówka? Oj chyba nie. Na pewno nie.

Miwa

Jeden komentarz na temat: Kamieński amfiteatr to wątpliwa wizytówka miasta

  1. Mietek napisał(a):

    Kuryłło jest złym gospodarzem, przerosło go odpowiedzialność za gminę, do tego jest sterowany przez Stanaszkową i to wychodzi fatalnie jeśli idzie o ich działania na rzecz gminy, same wojenki wywołane ze wszystkimi to nie metoda na wygranie kolejnej kadencji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *