Goleniowska „Ina” grała, a „Gryf” strzelał bramki. Skuteczny rewanż gryfitów za porażkę z pierwszej rundy

Sobotnia inauguracja rundy rewanżowej kamieńskich gryfitów z „Iną” Goleniów rozegrana została w pobliskim Pobierowie na sztucznej nawierzchni. To efekt kary, jaką nałożył ZZPN na nasz klub, za wielkie burdy, odpalanie petard i rac, podczas listopadowych derbów z „Vinetą” Wolin na stadionie przy Wolińskiej.

Na trybunach w Pobierowie mimo niepogody, silnie wiejącego wiatru, pojawiła się całkiem spora grupa sympatyków kamieńskiego zespołu oraz licznie reprezentowani młodzi ludzie, mieniący się fanatykami „Gryfa”.

Mecz toczył się w trudnych warunkach przy wspomnianym już silnie wiejącym wietrze. Lepsze wrażenie przez większość spotkania sprawiali piłkarze z Goleniowa, którym tego dnia po prostu nie dopomagało szczęście. Wystarczy powiedzieć, że „zaliczyli” oni słupek i poprzeczkę. Najkrócej można powiedzieć, że „Ina” grała, a „Gryf” strzelał bramki. Ostatecznie skończyło się na 2:0 (2:0) dla gryfitów, po golach strzelonych w pierwszej połowie. Bohaterem meczu był niewątpliwie napastnik „Gryfa”, Szymon Włodarek, zdobywca obu bramek, ale mogło być w jego wykonaniu jeszcze lepiej gdyby… No właśnie, o tym poniżej.

W 11 minucie w zamieszaniu pod bramką gości Szymon popisał się ładną i precyzyjną główką, po czym piłka załopotała w siatce bramki „Iny”.

W 17 minucie powinno być 2:0 dla „Gryfa”, po tym jak minutę wcześniej w polu karnym „Iny” sfaulowany został Szymon Smerdel. Arbiter bez zastanowienia się wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Szymon Włodarek. Jego plasowany strzał wyczuł intuicyjnie bramkarz gości, który sparował piłkę na rzut rożny.

Później w dalszym ciągu więcej przy piłce byli piłkarze z Goleniowa, jednak ich dobrze zapowiadające się akcje co rusz załamywały się w okolicach naszego pola karnego.

Kiedy „Ina” nacierała, „Gryf” zdobył drugą bramkę, po tym jak przed polem karnym gości sprytnie przejął piłkę Szymon Włodarek i po króciutkim rajdzie strzelił piłkę obok rozpaczliwie interweniującego golkipera „Iny”.

Zespół gości od razu rzucił się do ataku, chcąc strzelić bramkę kontaktową. Co z tego, że był więcej przy piłce, skoro nie potrafił zawiązać składnej i skutecznej akcji pod bramką „Gryfa”.

Druga połowa była podobna do pierwszej. Więcej w dalszym ciągu przy piłce był zespół goleniowski, który jednak nie potrafił rozegrać piłki pod naszym polem karnym, by pokonać dobrze broniącego K. Pietrzaka.

W pierwszej części gryfitom dopomógł słupek, zaś w drugiej, poprzeczka. W obu przypadkach nasz golkiper nie miałby szansy obrony kąśliwych strzałów.

Mecz momentami był aż za nudny, a częstokroć piłką na murawie i nad nią rządził silnie wiejący wiatr. Piłkarze obu drużyn oprócz walki przeciwko sobie, walczyli też z silniejszymi podmuchami wiatru, co w wielu przypadkach stawało się nieskuteczne.

Gryfitom z każdą kolejną mijającą minutą grało się coraz trudniej. Na domiar złego w 80 minucie czerwoną kartkę (po ujrzeniu drugiej żółtej w tym spotkaniu) zobaczył Jakub Matysiak, który w tej sytuacji zachował się niczym nowicjusz. Wiedział, że ma już żółty kartonik to jednak wcale niepotrzebnie dopuścił się do faulu, który skutkował wyrzuceniem go z boiska.

Na szczęście ostatnie minuty oblegania naszej bramki, gryfici szczęśliwie przetrzymali napór i po ostatnim gwizdku dobrze prowadzącego zawody Macieja Piłatowskiego (boczni arbitrzy to: Błażej Skwirowski i Ryszard Maciejewski z okręgu szczecińskiego), nasi piłkarze mogli się cieszyć z trudno wywalczonego zwycięstwa.

Wygrana, i tylko wygrana „Gryfa” cieszy, bowiem poziom jaki zaprezentował przede wszystkim nasz zespół, pozostawia wiele, ale to wiele, do życzenia. Na tle dobrze dysponowanego zespołu „Iny”, słaba forma na początku rundy rewanżowej gryfitów mocno niepokoi. Wracając w tym miejscu do przedtygodniowego meczu gryfitów przeciwko „rezerwistom” „Pogoni” Szczecin w ramach 5 rundy Pucharu Polski, widać było, co niestety wczoraj się nie potwierdzało, iż „Gryf” ma spory potencjał, którego jednak na razie nie potrafi skutecznie wykorzystać.

Po tej zwycięskiej inauguracyjnej kolejce, gryfici są w dalszym ciągu na pozycji 14. i mają (po doliczeniu walkowera z meczu z wycofanym „Gryfem” Polanów) na koncie 22 punkty.

W najbliższą sobotę nasz „Gryf” ma do rozegrania spotkanie z „Morzyckiem” w Moryniu, który wczoraj oddał punkty walkowerem „Sparcie” Węgorzyno. Moryński klub ma od pewnego już czasu ogromne problemy. Tak finansowe, jak i organizacyjno – porządkowe. Idą nawet od pewnego czasu głośne słuchy, że zespół zostanie prawdopodobnie wycofany z rozgrywek. Tak czy siak, na chwile obecną nasz „Gryf” teoretycznie czeka sobotni mecz w Moryniu, a spotkanie miałoby się rozpocząć o godzinie 15:00.

Może być tak, że nasi wcale nie pojadą do dalekiego Morynia i zainkasują walkowerem trzy oczka, choć dla idei i ducha sportu, lepiej byłoby, gdyby owe punkty „Gryf” zgarnął po walce i grze z będącym w trudnej sytuacji rywalem.

„Gryf” zagrał w składzie: Kacper Pietrzak – Jakub Matysiak, Adrian Chodorowski, Norbert Kłoda, Damian Karczmarski, Kornel Pflantz, Kacper Wittbrodt, Radosław Misztal, Kamil Kacperek, Szymon Smerdel (75’ Kamil Bogusz), Szymon Włodarek.

Goleniowska „Ina” zagrała składem: Adrian Henger – Radosław Gil (75’ Sebastian Modrzejewski), Daniel Mojsiewicz, Patryk Kominek, Natan Wnuczyński – Damian Banachewicz, Tomasz Borucki, Przemysław Stosio, Kacper Tomaszewicz, Kamil Bożyk (60’ Patryk Lubośny) – Michał Jarząbek©.

Miwa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *